Derby bez strzelby, czyli czego chcemy uniknąć

Derby bez strzelby, czyli czego chcemy uniknąć

fot.:

05.03.2022 roku Zagłębie Lubin będzie mogło obchodzić szóstą rocznicą ostatniego zwycięstwa nad Śląskiem we Wrocławiu. Rocznicę mogą popsuć piłkarze Śląska, jeśli tydzień wcześniej dadzą się ograć Zagłębiu w meczu 23 kolejki obecnego sezonu ekstraklasy. Ku przestrodze przed nadchodzącym meczem derbowym, przypomnijmy sobie te smutne wydarzenia sprzed niemal sześciu lat.



 

„Derby bez strzelby” – taki jest na naszym portalu tytuł relacji z tego meczu, w którym Śląsk nie oddał nawet jednego celnego strzału na bramkę rywala. „W pierwszym składzie znalazł się debiutant Ihor Tyszczenko i to on zapoczątkował nieszczęście, którego dopełnił Mariusz Pawełek.” Już początek rzeczonej relacji z tego meczu dość dobrze nakreśla, co to były za czasy. Kadra Śląska, mówiąc oględnie, nie rozpalała wyobraźni kibiców. Zawodnikiem, który miał to robić kilka tygodni później był Ryota Morioka. Wspominany tu mecz z Zagłębiem to były jednak dopiero jego nieudane początki, został zupełnie wyłączony z gry przez Jarosława Kubickiego i trener Szukiełowiecz zmienił go już w przerwie. „Dostał pełną informacje, z kim będzie grał i jak ten ktoś gra. No i Morioka przegrał. Za łatwo dał się wyeliminować.” – mówił trener Śląska po meczu.

To, że przed tym spotkaniem Wrocławianie uzbierali zaledwie 26 punktów w 25-ciu kolejkach i wyprzedzali tylko o jeden punkt przedostatnią w tabeli Wisłę Kraków, nie było przypadkiem. Śląsk zaczął sezon słabo pod okiem trenera Tadeusza Pawłowskiego, który został zwolniony przed 19-tą kolejką, po serii 3 porażek z rzędu i sześciu meczów bez wygranej. Finanse klubu były w opłakanym stanie i włodarze nie ukrywali, że nowy trener musi być opcją budżetową. Na jedno spotkanie stery nad Śląskiem Wrocław objął Grzegorz Kowalski, po czym drużynę powierzono Romualdowi Szukiełowiczowi.

Ten hołdując starej szkole trenerskiej na zimowy obóz zabrał swoich podopiecznych w góry. Tatrzańska zaprawa w Zakopanem przyniosła szybki efekt – w pierwszym meczu po przerwie zimowej Śląsk pokonał 1:0 Wisłę Kraków. Później niestety górska moc gdzieś się ulotniła, zanim Śląsk przystąpił do fatalnych derbów, przegrał z Jagiellonią i zremisował z Górnikiem Zabrze.

Przegrana z Zagłębiem 0:2, w momencie gdy zawodnicy Szukiełowicza nie oddali nawet celnego strzału na bramkę rywala, przelała czarę goryczy. Na trybunach przez cały mecz było gorąco, zarówno na sektorze „Oporowska”, jak i sektorze gości frekwencja dopisała. Festiwal wzajemnych „pozdrowień” w oparach dymu i rac, a na boisku bezradny Śląsk zdominowany przez Zagłębie prowadzone przez Piotra Stokowca  – taki był obraz tego spotkania, które goście wygrali 0:2 potwierdzając, że będą liczyć się w walce o puchary.

Po ostatnim gwizdku sędziego fani z sektora B w nieparlamentarnych słowach oznajmili trenerowi Szukiełowiczowi co powinien zrobić, a zawodników Śląska pozbawili meczowych trykotów, co dopełniło przykrego obrazu tego smutnego wieczoru.

Romuald Szukiełowicz został zwolniony po przegranej w następnej kolejce z Piastem Gliwice. Cykl odbudowy Śląska Wrocław tym razem wziął na siebie Mariusz Rumak, który objął drużynę na ostatnich 11 kolejek sezonu 2015/16. Pod wodzą nowego trenera Śląsk przegrał tylko raz i spokojnie utrzymał się w lidze.

W następnym sezonie Mariusz Rumak płynnie przeszedł ze Śląskiem w fazę regresu i po 20-ej kolejce sezonu 2016/17 został zwolniony, aby pod wodzą Jana Urbana doszło do chwilowej odbudowy i cykl funkcjonowania Śląska Wrocław został zamknięty. Czy tym razem uda się wyjść z kryzysu bez zmiany trenera? Tylko zwycięskie derby w niedzielę zbliżą nas do twierdzącej odpowiedzi na to pytanie.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.