Derby dla ZKS-u: Polar II - Śląsk II 5:4 (1:3)

Aż 9 goli padło w derby Wrocławia w lidze okręgowej. Choć oba zespoły znajdują się na dwóch różnych biegunach w tabeli, nieoczekiwanie górą okazali się gospodarze. W barwach Śląska kolejny dobry występ zanotował Kamil Biliński, który strzelił 4 bramki. Zawodnicy Polaru ambitnie walczyli, widać było, że zależy im na dobrym wyniku. Natomiast piłkarze Śląska do meczu podeszli "na luzie”. Trener Janusz Jedynak dał odpocząć sporej ilości podstawowych zawodników, tym samym w wyjściowej jedenastce pojawiło się paru graczy będących dotychczas przeważnie rezerwowymi. Słabiej zagrała dość eksperymentalnie zestawiona linia defensywna WKS-u. Na porażkę z pewnością miał wpływ także fakt, że szkoleniowiec nie miał pola manewru, bowiem na Zakrzów przybyło tylko 11 graczy Śląska. Tymczasem w barwach Polaru kierowanego przez trenera Kirszę (z ławek trenerskich zespołami kierowało dwóch byłych bramkarzy Śląska) pojawiło się wielu graczy z pierwszej drużyny. Od pierwszych minut inicjatywę przejęli goście. W 19 minucie piłka wpadła do bramki po uderzeniu Wróbla , jednak arbiter dopatrzył się w tej akcji pozycji spalonej. Sześć minut później szarżującego Lipińskiego nieprzepisowo powstrzymał bramkarz Polaru, jednak ukarany został tylko żółtą kartką. Z rzutu wolnego ładnie uderzył Biliński, ale golkiper zdołał wybić futbolówkę nad poprzeczką. Jednak w 31 minucie bramkarz ZKS-u nie miał już tyle szczęścia. Gospodarze źle wykonali rzut wolny, piłkę przejęli zawodnicy Śląska i wyprowadzili szybką kontrę, którą precyzyjnym strzałem zakończył Biliński. Gospodarzy stracona bramka jednak nie podłamała i w 41 minucie po ładnym strzale z ponad 20 metrów wyrównał Maciej Pietruszewski. Wyrównanie zdekoncentrowało gospodarzy, a w piłkarzach Śląska strata bramki wyzwoliła sportową złość. W 45 minucie Szataniak zagrał do Bilińskiego, ten uderzył na bramkę, a golkiper tak niefortunnie interweniował, że piłka wpadła do siatki. To nie był jednak koniec emocji w pierwszej połowie. W doliczonym czasie gry piłka po ładnym prostopadłym podaniu trafiła do Bilińskiego, który bez zastanowienia uderzył z 20 metrów i futbolówka tuż przy słupku wtoczyła się do bramki! Tym samym napastnik Śląska skompletował w pierwszych 45 minutach hat-trick. Nie wiadomo, co swoim zawodnikom powiedział w przerwie trener Kirsza, jednak dało to dobry efekt. W 52 minucie straty zmniejszył Chorosiński, a chwilę później jeden z graczy WKS-u zagrał ręką w polu karnym i arbiter wskazał na punkt oddalony 11 metrów od bramki. Rzut karny pewnie wykorzystał Nitkiewicz i tym samym doprowadził do remisu 3:3. Gospodarze śmiało atakowali, a piłkarze Śląska chyba już myślami byli na wakacjach. W 69 minucie w polu karnym faulowany jest zawodnik ZKS-u i arbiter podyktował drugą „jedenastkę”. Do piłki ponownie podbiegł Nitkiewicz i po raz drugi pokonał Dąbrowskiego. Zawodnicy Śląska jeszcze rozpamiętywali rzut karny, gdy po kilkudziesięciu sekundach stracili kolejną bramkę - po uderzeniu Jaskułowskiego. Rozmiary strat zmniejszył Biliński, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Mroza. Na doprowadzenie do remisu opadających z sil piłkarzy Śląska nie było już jednak stać. Nie tak miało wyglądać zakończenie sezonu ligowego podopiecznych Janusza Jedynaka. Na szczęście porażka nie ma wpływu na układ w tabeli i po roku przerwy zespół Śląska II znów zagra na czwartoligowych boiskach!
Polar II – Śląsk II 5:4 (1:3)
0:1 – Biliński 19’
1:1 – Pietruszewski 41’
1:2 – Biliński 45’
1:3 – Biliński 45’+2
2:3 – Chorosiński 52’
3:3 – Nitkiewicz (k) 54’
4:3 – Nitkiewicz (k) 69’
5:3 – Jaskułowski 70’
5:4 – Biliński 78’
Śląsk: Dąbrowski – Szataniak, Tarasiewicz, Danek, Pędzich – Lipiński, Wilusz, Mróz, Janczak – Biliński, Wróbel.
źródło: wlasne
