DGT AZS AWFiS Gdańsk - Śląsk Wrocław 16:26 (7:9)
Wrocławianie jadąc do Gdańska myśleli na pewno o tym, że poległo tam już Zagłębie, a innym drużynom także ciężko było o punkty na tym terenie. Śląsk jednak wygrał pewnie, najwyżej ze wszystkich zespołów, które w tym sezonie gościły w Gdańsku.
Początek sobotniego spotkania nie wskazywał na łatwe zwycięstwo przyjezdnych. Co prawda podopieczni Marka Karpińskiego prowadzili od początku, ale zaledwie jedną, dwoma bramkami. W 17. minucie na prowadzenie wyszli nawet gospodarze. Po rzucie Wity było 5:4. To było jednak wszystko na co było stać gdańszczan tego dnia. Kilka minut później wygrywali już goście. Osiągnęli dwubramkową przewagę i utrzymywali ją do przerwy. W ekipie Śląska już na początku meczu pojawił się, wracający do zdrowia Dmytruszyński. Natomiast dopiero w końcówce zagrał inny rekonwalescent - Rosiński.
Druga połowa była bez historii. Gospodarze grali chaotycznie, zarówno w ataku, jak i w obronie i pozwalali Śląskowi na skuteczne kontry. W 54. minucie przewaga gości wynosiła już 12 bramek (11:23). W Głogowie dobrą passę podtrzymali zawodnicy MMTS Kwidzyn, którzy jeszcze nigdy nie przegrali meczu ligowego z Chrobrym.
Początek spotkania był wyrównany. W 12. minucie gospodarze prowadzili 7:6. Niestety dla nich w szeregach gości bardzo dobrze grali skrzydłowi Frelek i Iwlew. Po ich akcjach w 16. minucie było 8:10. Zdenerwowany trener gospodarzy poprosił o czas, ale na niewiele on się zdał. Pięć minut później głogowianie przegrywali już 10:14.
Początek drugiej połowy, podobnie jak pierwszej, był bardzo wyrównany. W 35. minucie goście prowadzili 19:17. Oba zespoły w tej części gry popełniły sporo błędów. Gospodarze nie wykorzystali dziesięciu stuprocentowych sytuacji do zdobycia gola. W takim wypadku ciężko im było liczyć na wygraną.
DGT AZS AWFiS Gdańsk - Śląsk Wrocław 16:26 (7:9)
Śląsk: Banisz, Makówka - Dmytruszyński 4, Garbacz 3, Mokrzki, Lewicki 8, Nowak 1, Gudz 2, Rosiński 1, Gliński, Mistak, Salami, Wardziński 7.
źródło: Słowo Polskie
