Djurdjević: Byliśmy odważną drużyną
fot.: Rafał Sawicki
Po wygranym meczu z Pogonią (2:1) na pytania dziennikarzy odpowiedział trener Śląska, Ivan Djurdjević.
Cieszymy się bardzo. Przede wszystkim pracownicy i ludzie, którzy są tutaj od zawsze. Było widać, że te zwycięstwo było długo oczekiwane na tle dobrego przeciwnika. Dawno nie widziałem takiego dopracowanego rywala. Pogoń to drużyna budowana spokojnie, miała wiele kryzysów, które pomogły im znaleźć się w tym miejscu. To widać było na boisku poprzez ich grę i zachowania na boisku. Co do nas, to my chcieliśmy dalej robić kolejne kroki. Zmieniliśmy delikatnie ustawienie. Zaryzykowaliśmy z ustawieniem dwoma napastnikami. Chcieliśmy być odważni i dzisiaj zespół pokazał się z dobrej strony. Pierwsza połowa była dosyć niestabilna, a później przeciwnik przejął inicjatywę poprzez swój styl gry. Nie chcieliśmy też rezygnować z tego pierwotnego pomysłu. Kosztowało nas to dużo zdrowia. Poprzez zmiany w odpowiednich momentach zespół wyglądał w drugiej połowie lepiej niż w pierwszej. Wybieraliśmy, kiedy będziemy bronić nisko, a kiedy grać wysokim pressingiem. Byliśmy bardziej agresywni i odważni. Myślę, że zasłużyliśmy na te zwycięstwo poprzez swoją odwagę.
Czy tego typu zmian w ustawieniu można spodziewać się częściej na mocniejsze drużyny?
Nie mogę panu odpowiedzieć, bo na każdy mecz przygotujemy się pod kątem zachowania zawodników w danym czasie. Mamy sytuacje, żeby wszystko przygotować i analizować pod kątem rywali. Uważamy, że musimy znaleźć optymalne rozwiązanie dla najlepszych zawodników którzy grają w danym momencie.
W momencie, gdy Nahuel wchodził na boisko spodziewaliśmy się fajerwerków w ofensywie, ale on harował przede wszystkim w defensywie. Czy to była zmiana ukierunkowana bardziej ofensywnie niż defensywnie?
Miał trudne wejście. Obroty tego meczu były bardzo wysokie. Chcieliśmy coś skorygować w obronie i ataku. Ten zawodnik, który wchodzi, musi wywiązywać się z zadań. Widać, że brakuje mu jeszcze trochę rytmu, bo on długo nie grał. To nie jest tylko ofensywny zawodnik, bo pomógł skutecznie się bronić, jak pan słusznie zauważył.
Caye Quintana w pierwszej połowie nie był sobą, a gdy wydawało się, że zostanie zmieniony, to odpalił. Były jakieś zmiany wskazówek dla niego?
Wiadomo, że gra się na wynik, ale jest moment dojrzewania. Jak nagle jest zmiana, to zawodnicy nie maja, żeby poprawić swoją grę. Jesteśmy na początku sezony i zespół dopiero wchodzi w ten rytm. Musimy się dalej przygotowywać do następnej części sezonu. Napastnicy tez potrzebowali troch czasu by te ustawienie skorygować. Te moje krzyki czasem nic nie dają, ale ja tak robię, jest mi lżej z tym. Relacje zawodników, w tym przypadku napastników, są ważne. Ja się bardzo cieszę, bo wiem, jaki był poprzedni sezon dla tego zespołu.
To jest ważny czas dla Piotra Samca-Talara, ale dzisiaj jednak był pierwszym zmienionym w zespole Śląska zawodnikiem. Jak pan oceni jego występ?
Czasami się mówi, ż wychowankom jest ciężej. Nieźle zagrał, ale później brakowało go w obronie w drugiej połowie i chcieliśmy wykonać pewne korekty. Liczymy na niego mocno, bo ma dobry okres w swojej karierze.
Pierwszego gola strzeliliście po szybkim kontrataku rozprowadzonym przez Erika Exposito. Czy właśnie taki styl gry to klucz do odblokowania ofensywy Śląska?
To jest taki moment, który każdy zespół na boisku widzi i wykorzystuje. Nie mogę powiedzieć, że tak będziemy strzelać bramki, bo zawodnicy sami czytają grę i ją regulują. My tylko możemy ich przygotować, ale to wszystko wynika z nieprzewidywalności sytuacji. Jeśli Dennis atakuje przestrzeń, to super, ale na przykład Mathias Nahuel może lepiej grać w ataku pozycyjnym. Sam Guardiola mówi, że on zespół przygotowuje do gry do 20 metra, ale później nic nie może zrobić.
Trener Jens Gustafsson mówił, że w jego ocenie Pogoń zasłużyła na wygraną. Czy pan się z tym zgadza?
Pogoń miała swój akcje, którymi mogła wygrać, ale my też je mieliśmy. W tych czasach mało kogo to obchodzi, bo liczy się wynik. Różne sytuacje w piłce się zdarzają. Pogoń to jest świetny zespół, ale nie wykorzystywał swoich sytuacji w przeciwieństwie do nas. Pracowaliśmy ciężko, żeby przeciwstawić się temu zespołowi. Nie pamiętam w drugiej połowie jakiej groźniejszej sytuacji pod nasza bramka oprócz strzału Fornalczyka.
Przy tym ustawieniu ze skrzydłowymi muszą oni dawać dużo także w grze obronnej. Czy Piotr Samiec-Talar i Dennis Jastrzembski mają jeszcze te rezerwy w grze do tyłu?
Mieliśmy problemy, że ani Dennis ani Piotr nie zawężali przy tych podaniach, które przeciwnik wykonywał. Nie chcieliśmy tego zmieniać nagle, ale oni sami wywnioskowali i skorygowali to. Już powoli w tym ataku brakowało nam mocy dlatego właśnie zmiana Konczkowskiego, bardziej defensywna. Pojawili się także Mathias i Javier Hyjek, który nam wzmocnił środek pola.