Dlaczego spadliśmy? Próba analizy
1. Fatalne prowadzenie przez trenera, Nie będę powtarzał wielu poruszanych argumentów, ale nieszczęście zaczęło się na długo przed Bełchatowem. Koncepcje trenera P przerażały mnie od dawna i pisałem o tym wielokrotnie.
2. Zbyt młody zespół. Ci chłopcy mogli powalczyć zarówno o miejsce w czołówce jak i zaliczyć spadek (co zrobili). Zabrakło dobrego prowadzenia (patrz punkt 1.) oraz lidera, który by wniósł do drużyny spokoju, trochę wiary i poukładał wszystko. Takim kimś wiosną był Konon, gdy go zabrakło wszystko runęło. Zawiódł pod tym względem Sztylka, zwłaszcza wiosną, choć on nigdy takim liderem nie był w żadnej z drużyn gdzie grał. Putyra po prostu chciał go tak ustawić. Przykład Grabowskiego w Polarze aż nadto widoczny w obu derbach.
3. Osoba MT. Szkoda słów. Nawiasem mówiąc gdzie ten pan zniknął jak zaczęły się kłopoty) był na pierwszym froncie a teraz?
4. Odwrócenie się od byłych zawodników. Przykład Wisełki bardzo na miejscu. Tam najpierw zaczęli działać Kapka Skrobowski Nawałka Iwan Kmiecik Motyka Kusto Iwan itd. a potem dopiero pojawił się Cupiał. Mamy wielu byłych zawodników, którzy coś osiągnęli, którzy zawsze podkreślali przywiązanie do Śląska. Taraś, Prusik („wygoniony” z klubu przez Putyrę i Faję), Jasiu Góra, Tadziu Pawłowski to tylko kilka osób, które chętnie pomogłyby Śląskowi. Tyle, że nie może być to tak - daj kasę na klub my z nią coś zrobimy. To ludzie na poziomie i muszą usłyszeć konkretną ofertę. A tu nikt ich nawet nie uszanuje każąc kupować bilety na mecz. Ważniejszy jest MT i efekt jak widać. Zresztą zaangażowanie się w Śląsk byłych zawodników Sobiesiaka i Prusika był pewnym punktem zwrotnym.
5. Fatalna atmosfera wokół Śląska. Przyczyniło się do tego wiele osób - media, miasto władze klubu, wydarzenia stadionowe itd.
6.Okres dekoniunktury w gospodarce, co nie sprzyja, aby potencjalni sponsorzy inwestowali w Śląsk a i wielu obecnych odchodziło bez przekonania na opłacalność przedsięwzięcia.
7 Osoba Janusza Cymanka też nie jest bez winy. Nie zwalałbym winy całej na niego, w wielu chwilach okazał się zbawienny w innych wręcz przeciwnie. Chciał dobrze, ale pogubił się a potem nie chciał i nie potrafił wyjść z tego w odpowiednim momencie.
źródło: własne