Do Bielska-Białej, by przerwać złą passę: Podbeskidzie - Śląsk (zapowiedź)

Mimo, że drugoligowy sezon jeszcze się nie rozpoczął, kilka klubów już znalazło się w tyle i musi odrabiać straty. Odra Opole startuje z 10 ujemnymi punktami – to kara za zaległości finansowe, zaś minusowe oczka dla Arki Gdynia i Podbeskidzia Bielsko-Biała, to pokłosie afery korupcyjnej. Przedostatnie miejsce w tabeli na starcie z pewnością wpłynie mobilizująco na zespół Podbeskidzia, który będzie starał się jak najszybciej opuścić strefę spadkową. Wrocławian czeka więc ciężki mecz i to nie tylko z tego powodu. Atutem gospodarzy jest także statystyka – zespół Śląska nie zdołał jeszcze odnieść nad zwycięstwa poza Oporowską (dwa razy padł wynik bezbramkowy, w zeszłym sezonie Podbeskidzie wygrali 2:1). W dodatku nad wrocławianami ciąży seria meczów bez wygranej na wyjeździe – w niedzielę minie rok od czasu wygranej 2:0 z Miedzią w Legnicy. Początek sobotniej potyczki w Bielsku-Białej o godzinie 17:00.


 

- Na wyjazdach zespół wystawiony jest na ciężką próbę – stwierdza trener Ryszard Tarasiewicz. – W pewnym momencie trzeba zapomnieć o piłce nożnej, a trzeba pójść na wyniszczenie – kto pierwszy odpuści, ten przegrywa. Czasem tak naprawdę mecz zaczyna się dopiero od 60, 70 minuty. Zawsze inauguracyjne spotkanie i tych kilka pierwszych jest niezwykle ciężkich, bo każdy stara się dobrze zacząć. A jak komuś uda się start, to potem zaczyna grać o wyższe cele, a po złym początku potem trudno się pozbierać – analizuje szkoleniowiec WKS-u. Gra najbliższego rywala Śląska nie jest dla wrocławian tajemnicą. – Paweł Barylski był na ich sparingach i wiemy jak się zachowują zawodnicy. Te wszystkie analizy na pewno pomagają, ale i tak wszystko weryfikuje boisko. Trzeba wygrywać indywidualne pojedynki, stwarzać przewagę liczebną, to klucz do sukcesu – wyjaśnia Tarasiewicz.



Wrocławianie na mecz udali się już po obiedzie w piątek i nocować będą w hotelu kilkadziesiąt kilometrów od Bielska-Bialej. Do autokaru wsiedli także bracia Janusz i Marek Gancarczykowie, którzy jeśli uda się dopełnić wszelkich formalności i PZPN-ie i DZPN-ie zadebiutują w sobotę w barwach Śląska. Piłkarze ostatnio występujący w Górniku Polkowice mają być motorem napędowym w ofensywie. Niewykluczone, że w meczu z Podbeskidziem zadebiutuje w II lidze 19-letni Tadeusz Socha. – Zawsze lepiej debiutować na wyjazdach, gdzie nie ma takiej presji kibiców. W takich sprawach trzeba postępować delikatnie, najlepiej gdy wynik jest bezpieczny. Na pewno Socha ma duże szanse na pojawienie się na murawie w tym meczu – stwierdził trener Śląska.



We Wrocławiu pozostał Vladimir Cap, który musi pauzować za żółte kartki, z powodu kontuzji raczej nie zagra Petr Pokorny. Trenerzy nie chcą ryzykować zbyt wczesnego powrotu do gry po urazie.



Drużyna Podbeskidzia do sezonu przystępuje pod wodza nowego trenera – Marcin Brosz zastąpił na tym stanowisku Krzysztofa Tochela. Podczas przerwy letniej w klubie doszło do wymiany kadry. Z klubem pożegnali się: Grzegorz Bogdan, Marcin Józefowicz (zdobył gola dla Podbeskidzia w ostatnim meczu w Bielsku-Białej), Artur Łazar, Krzysztof Michałowski, Artur Monasterski i dobrze znany kibicom Śląska Marcin Wielgus. Świeża krew w zespole to: Grzegorz Burandt, Juraj Dančík, Rafał Jarosz, Martin Matúš, Janusz Surdykowski, Maciej Szmatiuk, Sebastian Szymański, Mateusz Żemła i Paweł Żmudziński. Zespół Podbeskidzia, podobnie jak wrocławianie, skorzystał z degradacji Górnika Polkowice i wzmocnił się dwoma piłkarzami ostatnio występującymi w jego barwach (Żmudziński iSzymański – obronił rzut karny wykonywany przez Benjamina Imeha).



Bielszczanie podczas letniej przerwy szlifowali formę na 9-dniowym obozie w Cieszynie. Przed startem sezonu rozegrali także kilka sparingów, których wyniki budzą optymizm fanów Podbeskidzia. Zespół z Bielska-Białej przegrał 1:2 z Lechem Poznań (gol Kołodziej), wygrał 3:0 z Polonią Bytom (Jarosz, Pater, Zaremba), wygrał 2:1 z czwartoligowym Pniówkiem Pawłowice (Pater, Matus ), wygrał 1:0 z czeskim Fotbal Trinec (Kołodziej), a w ostatnim meczu pokonał 1:0 ŁKS Łódź (ponownie Kołodziej). Wrocławianie będą musieli szczególną uwagę zwrócić na bramkostrzelnego Dariusza Kołodzieja, ale to nie jedyny groźny zawodnik w szeregach bielszczan. W składzie Podbeskidzia można znaleźć między innymi doświadczonychŁukasza Gorszkowa, Mike Mouzie, Krzysztofa Butryna (będzie pauzować w meczu ze Śląskiem za kartki), Grzegorza Patera i Rafala Jarosza. Barwy Podbeskidzia reprezentuje także Mariusz Sacha, uczestnik niedawnych MŚ do lat 20 w Kanadzie.



Motywująco na graczy z Bielska-Białej ma podziałać nowy system premiowania, w którym za mecze u siebie piłkarze otrzymają gratyfikacje tylko w przypadku zwycięstwa. Można zatem się spodziewać od pierwszych minut ataków gospodarzy na bramkę Radosław Janukiewicza. Gospodarze przed meczem ze Śląskiem są optymistami. - W tym spotkaniu liczy się tylko zwycięstwo - typuje wynik 1:0. Nastroje w zespole są bojowe, jak każdy zespół pragniemy na inaugurację wygrać – stwierdził Mateusz Żemła w wywiadzie dla oficjalnego serwisu internetowego Podbeskidzia. - Nastroje, nie chciałbym przesadzić, mówiąc bardzo dobre, ale na pewno są dobre. Każdy z nas jest optymistą przed tym meczem, aczkolwiek to zweryfikuje boisko. Myślę, że w sobotę o 19:00 to my będziemy w tych lepszych nastrojach - wtóruje mu Paweł Żmudziński.



Piłkarze Śląska z pewnością zrobią wszystko co w ich mocy, by gospodarze nie byli w tak radosnych nastrojach po końcowym gwizdku arbitra Artura Radziszewskiego z Warszawy.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.