Do skarbnika po fundusze na Grzegorzewskiego
Po powrocie ze zgrupowania na Cyprze trener Ryszard Tarasiewicz poświęcił chwilę czasu na rozmowę z dziennikarzami.
Jesteście zadowoleni ze zgrupowania?
R.Tarasiewicz - Tak, warunki były takie jak oczekiwaliśmy. Mogliśmy korzystać z trawiastych płyt, które były w dobrym stanie. Sparingpartnerzy także byli wymagający. Graliśmy z rywalami, może nie lepszymi technicznie, ale atletycznie. Problemem było skandaliczne sędziowanie – w meczacg ze Słowakami i Serbami straciliśmy gole po ewidentnych „spalonych”. Sędziowie byli fatalni, dopuszczali do ostrej gry. Ma Pan już w głowie wyjściową jedenastkę na mecz z Kmitą?
- Na pewno 7-8 pozycji jest już obsadzonych, pozostaje kwestia 2-3 piłkarzy.
Ale można się chyba spodziewać zestawiania podobnego do tego ze sparingu przeciwko Aarhus?
- Po to są sparingi, żeby sprawdzić wszystkich zawodników, muszę być wobec nich wiarygodny i dać im szansę pokazania się. Nie można wpuścić piłkarza na 10 minut i na tej podstawie określić jego przydatność. Piłkarze grali po 60 minut, część po 45, właśnie po to, żeby ich sprawdzić.
Jakich pozycji dotyczą te znaki zapytania?
- Przede wszystkim chodzi tu o siłę ofensywną. Są małe różnice w umiejętnościach poszczególnych zawodników. Będzie tu przede wszystkim decydować dyspozycja motoryczna.
Piotrek Celeban jest chyba pewniakiem?
- Nie wiadomo, czy Celeban będzie dalej w Śląsku! Dzisiaj będę wiedział jaka jest sytuacja, może być tak, że będzie musiał wrócić do Kielc. Rozumiałem trenera Zielińskiego w sytuacji gdy byli kontuzjowani Rutka i Kuś, teraz Kuś znów doznał urazu, ale przecież za 3-4 dni może znów być zdrowy, a okienko transferowe się zamknie. Musi być postawiona konkretna diagnoza lekarska.
Na urazy w Śląsku narzekają Sztylka, Wołczek i Ćap. Będą zdolni do gry przeciwko Kmicie?
- Nie sądzę, żeby zagrali. Mieli ostatnio kilkudniową przerwę, brakuje im rytmu meczowego. Z całym szacunkiem dla rywala, ale gramy z Kmita u siebie. Ten dodatkowy tydzień pozwoli odzyskać im siły przed meczem z GKS-em Katowice.Co do Darka Sztylki to nie wiadomo, czy ból wynika ze skutków tej operacji, czy to sprawy związane z nerkami. Krzysiek Wołczek naciągnął mięśnie poprzeczne brzucha. Vlado Ćap ma stłuczony mięsień czworogłowy. Wiadomo, że nie są to urazy eliminujące z gry przez całą wiosnę.
Jak wygląda sprawa pozyskania Jakuba Grzegorzewskiego?
- Przeszedł badania we Wrocławiu, jest zmotywowany do gry w Śląsku. Prezes Kordos negocjuje z prezesem Górnika Łęczna. W Odrze Wodzisław grał dobrze, potrafi uderzyć lewą i prawą nogą, głową, jest silny i dynamiczny. Na pewno nie strzeli wiosną 20 bramek, ale wzmocniłby znacznie siłę ataku. Trzeba czekać na efekt negocjacji prezesów i udać się do skarbnika miasta po fundusze.
W sobotę miał być sparing z Lechią Zielona Góra, ale są chyba komplikacje?
- Nie może tak być, powinniśmy grać na Oporowskiej. Cały czas ładna pogoda była. W Białymstoku tez mieliśmy problem z murawą, którą ta forma robiła. O 9 nie było 1/3 trawy, a popołudniu mieliśmy grać mecz. W piątek zaplanowany był trening, potem sparing i później treningi w czwartek i piątek przed meczem. Tu niby mamy mieć możliwość używania murawy 5 godzin w tygodniu, w Jagiellonii było 7 godzin. Nie wiem w czym jest problem. Tak samo było swego czasu w zimie, gdy niby była sztuczna murawa na Sztabowej, a musieliśmy jeździć do Dzierżoniowa. Nie może być tak, żebyśmy pierwszy raz wyszli na nową murawę podczas meczu z Kmitą. To jest trochę niepoważne.
źródło: fot. mediafoto.org
