Drugoligowy hit dla łodzian. ŁKS - Śląsk 2:0 (2:0)

Podopiecznym Ryszarda Tarasiewicza nie udało wygrać meczu w Łodzi i tym samym zakończyć serii meczów bez porażki ŁKSu na własnym stadionie. Zespół trenera Wiesława Wojno potwierdził, że umie grać z teoretycznie silniejszymi rywalami – wygrali także z Zagłębiem Sosnowiec i Jagiellonią Białystok. Głównym bohaterem spotkania nie byli jednak zawodnicy, a delegat PZPNu Andrzej Tomaszewski, na którego wniosek arbiter przerwał mecz.


 

Pierwsze minuty w wykonaniu Śląska były niezłe. Już w 6 minucie wrocławianie mogli objąć prowadzenie. Z 35 metrów piłkę w pole karne z rzutu wolnego posłał Rosiński, a strzelać głową próbował Sztylka. Był jednak atakowany przez obrońcę i nie zdołał celnie uderzyć. Pod bramką WKSu groźnie zrobiło się w 14 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Piątkowskiego Janukiewoicz wypuścił piłkę z rąk. Szybko jednak naprawił swój błąd i pewnie chwycił futbolówkę.



W 17 minucie spotkanie zostało przerwane. Delegat PZPNu zażądał zasłonięcia czaszki na fladze łodzian oraz zdjęcia wrocławskiej flagi Skinheads. Trzeba tutaj dodać, że jeszcze przed pierwszym gwizdkiem na jego polecenie zasłonięta została część innej flagi ŁKSu Weterani. Na usunięcie z widoku flag delegat dał kibicom 5 minut. Na apel szybko odpowiedzieli łódzcy fani i zasłonili kolejny wizerunek białym materiałem. Wrocławianie do usunięcia flagi się nie kwapili. Do sektora, w którym zasiadali kibice Śląska podbiegł kapitan Dariusz Sztylka i próbował przekonać fanów. W takiej sytuacji łodzianie także odsłonili zakryty wcześniej wizerunek (gdyby flaga Śląska została, a łódzka była by zasłonięta, walkower groził tylko WKSowi. W przypadku, gdy kibice obu klubów nie wykonają polecenia karą bylby walkower obustronny) solidaryzując się. Z trybun rozlegały się okrzyki przeciwko delegatowi i całemu PZPNowi. Ciekawostką jest fakt, że panu Tomaszewskiemu nie przeszkadzała flaga z napisem Młodzi Kanibale. Wreszcie flaga została zdjęta z płotu w sektorze wrocławskim, ale kibice nie zamierzali jej wcale chować. Trzymali ją w rękach. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Mijały kolejne minuty, a sytuacja była patowa. W końcu flaga powróciła z powrotem na plot. Sędziowie opuścili plac gry, część zawodników ŁKSu także zeszła z boiska. Pod sektor wrocławski podbiegł trener Tarasiewicz, w końcu także cała drużyna WKSu a wraz z nimi także prezes Sobański i Antoni Ptak. W międzyczasie miejscowi kibice zaczęli zdejmować wszystkie swoje flagi z płotów. Podczas rozmów z ust prezesa miało paść, że tacy kibice nie są klubowi potrzebni, miał nastąpić także szantaż wycofaniem się ze sponsorowania Antoniego Ptaka. Po tym fakcie wrocławianie zaczęli zdejmować flagi i postanowili opuścić stadion. Fani ŁKSu widząc to próbowali namówić wrocławian do pozostania krzycząc: „Piłka nożna dla kibiców” i „Zostańcie z nami, WKS zostańcie z nami”. Wrocławianie wyszli, podobnie chcieli uczynić fani ŁKSu, którzy zaczęli przemieszczać się z „młyna” w stronę wyjścia.



Jednak w międzyczasie po 26 minutach przerwy gra została wznowiona. Przerwa nie wpłynęła dobrze na zawodników Śląska. Chwilę po wznowieniu gry idealnie do Kłusa dośrodkował Niżnik, ale ten nie potrafił celnie uderzyć. Chwilę później Kłus miał ponownie okazję do zdobycia gola, ale i tym razem szczęście było po stronie Janukiewicza. Niestety kanonada gospodarzy trwała dalej. Prostopadle podanie otrzymał Sypniewski i tym razem golkiper Śląska musiał wyjmować piłkę z siatki. Fani ŁKSu ostatecznie nie opuścili stadionu, tylko przenieśli się na boczne sektory. Do końca meczu doping prowadzony był sporadycznie i tylko przez małą grupkę osób.



Wrocławianom zdecydowanie nie wyszła na zdrowie przymusowa przerwa, bowiem do końca pierwszej połowowy grali słabo. Uderzać próbowali Rudolf i Dudek, ale gola zdobyli znów gospodarze. Dariusz Sztylka tak niefortunnie wybijał wślizgiem piłkę spod nóg szarżującego gracza ŁKSu, że trafiła ona wprost pod nogi Piątkowskiego. Ten silnym i precyzyjnym strzałem ulokował ją w siatce. Wrocławianie nie załamali się jednak i próbowali odrobić straty. W 38 minucie sam na sam z bramkarzem znalazł się Kowal, ale strzelił wprost w Wyparłę. Chwilę później Dudek długim podaniem uruchomił Rosińskiego, a ten dośrodkował wzdłuż bramki. Zabrakło jednak centymetrów by piłkę sięgnęli kolejno Kowal i Ulatowski. Trener Łodzian mimo prowadzenia miał jednak kłopot. Urazu doznał Barchanichkov (zastąpił go Sotirović), a ostatnie minuty pierwszej połowy grał utykając Sypniewski. Przed przerwą okazje do podwyższenia rezultatu miał Niżnik. Najpierw minimalnie przestrzelił z rzutu wolnego, a chwilę później przegrał pojedynek z Janukiewiczem.



Druga połowa rozpoczęła się od ataków Śląska. Bliski zdobycia gola bezpośrednio z rzutu rożnego był Rosiński. Jednak z czasem gra się uspokoiła. Gospodarze zadowoleni z prowadzenia skupili się na uważnej grze w defensywie. Wrocławianie próbowali atakować, jednak często nadziewali się na kontry ŁKSu. W 65 minucie Wyparło wyjściem poza pole karne ratuje swój zespół przed utratą gola, pięć minut później Janukiewicz z trudem odbija piłkę po strzale Sotirovicia. W 77 minucie o dużym szczęściu może mówić Sztylka. Kapitan WKSu fauluje wychodzącego na czystą pozycję gracza gospodarzy, ale arbiter nie pokazuje mu drugiej żółtej kartki. Z rzutu wolnego uderzał Jikia, ale nieprawdopodobną interwencją popisał się Janukiewicz. Bramkarz Śląska wybił piłkę zmierzającą w „okienko”! Golkiper Śląska był tego dnia najlepszym zawodnikiem WKSu, mimo wpuszczenia dwóch goli. Obrazuje to w pewnym sensie przebieg spotkania.



ŁKS Łódź – Śląsk Wrocław 2:0 (2:0)

1:0 – Sypniewski (24’)

2:0 – Piątkowski (35’)



ŁKS Łódź: Wyparło - Łakomy, Sierant, Jikia , Piątkowski, Kłus, Leszczyński, Niżnik , Mysona, Sypniewski (46' Kościuk), Barkaniczkov (41' Sotirović ).


Śląsk Wrocław: Janukiewcz - Rudolf, Ignasiak, Sztylka , Flejterski (85' Wan) - Rosiński , Szewczyk, Dudek (75' Wielgus), Budka - Ulatowski, Kowal (89' Witkowski).


Sędzia: Tomasz Witkowski (Warszawa)


Widzów: 4tys.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.