Dudek: Nie zamierzamy Wiśle pomagać
Sobotnie spotkanie Śląska z Wisłą w Krakowie zadecyduje o mistrzostwie Polski. Piłkarzom spod Wawelu do wywalczenia tytułu wystarczy remis, bez względu na wynik Lecha z Cracovią. Fani WKS-u i Białej Gwiazdy żyją w przyjaźni, ale zawodnicy trenera Ryszarda Tarasiewicza nie mają zamiaru odpuszczać tego meczu. "Wybraliśmy zawód piłkarza i nie możemy wybierać sobie meczów, w których gramy na poważnie, a w których na pół gwizdka" - mówi Sebastian Dudek w wywiadzie dla "Gazety Wrocławskiej".Dużą macie satysfakcję, że odebraliście Legii Warszawa szansę na mistrzostwo Polski?
- My tak do tego nie podchodzimy. Chcieliśmy po prostu zagrać dobry mecz, wygrać i tym samym podziękować kibicom za cały sezon. Przy takim dopingu i oprawie nie mogliśmy postąpić inaczej. Trochę może nawet odczuwamy niedosyt, bo w końcówce spotkania mogliśmy zdobyć drugiego gola i wygrać. Ale z drugiej strony Legia też miała szanse na bramki. W sumie remis chyba był sprawiedliwy. A że Legia straciła szanse na mistrza, to ich problem. Nas to nie obchodziło.
Remisując z Legią, mianowaliście Wisłę Kraków na mistrza Polski?
- Muszę się przyznać, że nawet nie wiem, jak to tam wygląda na górze tabeli. Wisła ma chyba trzy punkty przewagi i wystarczy jej punkt do mistrzostwa. Ale gra z nami, a my wcale nie zamierzamy jej pomagać. Podobnie jak nie pomogliśmy Legii czy Piastowi Gliwice.
Czyli w miniony weekend pozbawiliście szans na mistrza Legię, a za tydzień popsujecie fetę w Krakowie?
- Zagramy z Wisłą podobnie jak z Legią. Będziemy chcieli wygrać i zdobyć trzy punkty. Po to wychodzimy na boisko. A jak będzie, nie wiem. Nas nie interesuje, że Wisła musi co najmniej zremisować, aby być mistrzem. Podobnie jak nie interesowała nas sytuacja Legii.
Presja będzie duża - z jednej strony oczekiwania kibiców, że nie odbierzecie Wiśle mistrzostwa, z drugiej, że nie odpuścicie meczu i będziecie walczyli.
- To będzie trudny mecz dla nas. Wiemy, że nasi kibice i kibice Wisły się przyjaźnią i nie będą chcieli, abyśmy popsuli im zabawę. Zdajemy sobie sprawę, że gdyby stało się inaczej niż oni oczekują, możemy im podpaść. Ale oni muszą też nas zrozumieć. Wybraliśmy zawód piłkarza i nie możemy wybierać sobie meczów, w których gramy na poważnie, a w których na pół gwizdka. Jesteśmy piłkarzami i naszym zadaniem jest wyjść na boisko i grać o zwycięstwo. Tylko wtedy to wszystko ma sens. My szanujemy kibiców, ich przyjaźnie, ale oni powinni też zrozumieć nas.
Może być tak, że mecz Wam po prostu nie wyjdzie, zdarza się. Wtedy cała Polska będzie Was jednak oskarżała o odpuszczenie spotkania.
- Dlatego, tak jak mówiłem wcześniej, dla nas to trudny mecz. Co by się nie stało, zawsze się ktoś znajdzie, kto będzie się doszukiwał jakichś podstępów z naszej strony. Jak przegramy, to będą mówili, że odpuściliśmy. Jak wygramy, to kibice nie będą zadowoleni. Nic na to nie możemy poradzić. Ja mogę obiecać, że zrobimy wszystko, aby wygrać w Krakowie. A jak to będzie wyglądało na boisku, to się okaże. Poza tym Wisła na pewno nie będzie liczyła, że im odpuścimy. To jest na tyle silny zespół, że nie musi liczyć na pobłażliwość ze strony rywali. Poza tym, gdybyśmy odpuścili ten mecz, nie okazalibyśmy im szacunku. Niech uczciwą walką zdobędą mistrza, przybijemy piątki, pogratulujemy im i później będą mogli sobie świętować.
Ale gdyby udało się Wam pokonać Wisłę, to zostaniecie bohaterami nie tylko ostatniej kolejki, ale może i całego sezonu. Przynajmniej tak niektórzy będą Was postrzegać.
- Nie wiem, może tak. Nie jesteśmy na straconej pozycji. Pokonaliśmy Wisłę u siebie, to dlaczego mamy nie wygrać na wyjeździe. To jest piłka nożna. Ale nie chcemy wygrać, aby nas później chwalono, że odebraliśmy Wiśle mistrzostwo. Chcemy wygrać, bo w każdym meczu chcemy wygrywać. Na pewno nie będziemy się czuli bohaterami. To ostatni mecz w sezonie, który jest dla nas udany i zamierzamy dobrze go zakończyć.
Mówię o bohaterstwie, bo wiele osób chwali Śląsk za grę do końca, mimo iż nie macie już o co walczyć. Trener Franciszek Smuda nawet stwierdził: Po Pucharze Ekstraklasy pojechali do Gliwic i choć już nie mają o co grać w lidze, to wygrali pewnie z Piastem. Naprawdę wielki szacunek dla nich. Postawa niczym w Bundeslidze, gdzie nie ma odpuszczania do samego końca.
- Gra do końca powinna być standardem, ale okazuje się, że nie u nas w kraju. Robimy co do nas należy, a tu wszyscy się zachwycają, że walczymy do końca. Przecież to nasz obowiązek. Czyli jeżeli po 20 kolejkach zapewniliśmy sobie utrzymanie, to powinniśmy już sobie odpuścić wszystkie mecze do końca sezonu? Pójść w piątek na dyskotekę, zabawić się do rana, a w sobotę na mecz? W Anglii czy w Niemczech to normalne, że się gra do końca i nikt nie robi z tego wielkiego halo. W Polsce jednak jest inaczej. Trenera Franciszka Smudę rozumiem, bo liczy, że będziemy grali do końca, bo ma w tym interes. Mogę obiecać, że będziemy walczyli z Wisłą na maksa. A ci, którzy widzą w tym coś nadzwyczajnego, powinni przestać się zajmować piłką nożną.
źródło: Polska Gazeta Wrocławska
