Dwugłos trenerski

Zachęcamy do zapoznania się z wypowiedziami Oresta Lenczyka oraz Macieja Skorży podczas konferencji prasowej, która odbyła się po meczu Legia - Śląsk.


 

Orest Lenczyk: Wiadomo było, że Legia postawi trudne warunki dążąc do zwycięstwa. Poczatek był jeśli nie trudny, to bardzo trudny. Dostać taką bramkę w 6. minucie to z pewnością atut w talii meczowej rywala na dalsze akcje, na rozpędzenie się, na pokazanie piłkarzom Śląska, że do Warszawy nie przyjeżdża się po punkty. Z pewnością bramki Borysiuka i Kaźmierczaka były bardzo ładne. Do tego Kaźmierczak ciut za wysoko strzelił tego karnego. Mecz, w tym jego oprawa, to może nie stadiony świata, ale jak na polskie warunki, to... nie chciałbym być po raz ostatni na tym stadionie. Legię wraz ze sztabem szkoleniowym zmaltretowaliśmy na wszystkie strony po jej dwóch meczach. Dużą zasługą zawodników było, że w trudnych momentach taktycznie dawali sobie radę. Ale oczywiście były w naszej grze złe momenty, Legia miała dośrodkowania czy groźne dryblingi, afrykańska gra zmiennika, który wszedł na zmęczonego Sochę, doprowadziły do kilku bardzo niebezpiecznych spięć pod naszą bramką. Ale Kelemen stanął na wysokości zadania i pomógł wygrać. Ktoś mógłby mieć zastrzeżenia przy pierwszej bramce, ale był zasłonięty. Ostrzegaliśmy, że Borysiuk potrafi uderzyć z dystansu. Miałem niedosyt po 2 meczach, w których co dziwne graliśmy lepiej niż dziś. Ale czasem gra się słabiej i wygrywa się. Do Warszawy się nie jeździ po zwycięstwa. Na nie trzeba zapracować na boisku.

Maciej Skorża: Ten mecz możnaby zatytułować: "jak przegrać na własne życzenie". Po strzelonej bramce byliśmy drużyną, która dyktuje warunki, wydawało się, że strzelimy drugą bramkę, która rozstrzygnie losy meczu. Zamiast tego zostaliśmy skarceni po stałym fragmencie gry. Ta bramka podcięła nam skrzydła, źle zareagowaliśmy. Zamiast grać z większą determinacją zaczęliśmy grać chaotycznie. Później piękny strzał Mili, nie mieliśmy szczęścia do decyzji sędziego. Z drugiej strony mieliśmy prawie 45 minut na to, by przechylić szalę na naszą korzyść, ale nasze ataki były chaotyczne. Mieliśmy sytuacje: Wolski i Chinyama, Felix mógł się lepiej zachować. Dla nas to czarny piątek, ogromne rozczarowanie. Można ironizować, że mieliśmy być liderem, a byliśmy nim przez 20 minut. Czegoś nam brakuje. Nie byliśmy skuteczni, za mało stworzyliśmy klarownych sytuacji.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.