Dwugłos trenerski

Prezentujemy wypowiedzi Oresta Lenczyka oraz Jose Bakero podczas konferencji prasowej, która odbyła się po zakończeniu spotkania Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław.


 

Orest Lenczyk: Na pewno Państwo myślą, co on ma do powiedzenia. Strzelili po dwie bramki, zaorali boisko i zeszli. W takim meczu, gdzie stawką było wyprzedzenie rywala w tabeli, drużyny mogły się cofnąć lub pójść do przodu. Jest status quo. Zawodnicy zostawili sporo zdrowia, szacunek dla nich. To nie był łatwy mecz. Byliśmy w niebie, później na ziemi, znów w piekle i znów na ziemi. Na końcu wydawało się, że będziemy w niebie, ale chyba chmury przeszkodziły i pozostaliśmy na ziemi. Cieszę się, że zdążyłem przyjechać na ten piękny stadion. Nie wybieram się na Euro, będę go w telewizji oglądał. Dzisiaj było podobno "tylko" 20 tysięcy kibiców, ale daj Bóg Lechowi, aby na każdym meczu tylu było.

Zaorali boisko. Co Pan sądzi na temat murawy?
Wspaniała była do czasu, gdy ją zaorali. Jeżeli w kilka dni zrobiono to, co zrobiono, chwała im, ale szkoda trochę pieniędzy.

Z czego wynikała zmiana Piotra Ćwielonga?
Obawiałem się czerwonej kartki.

Czy ma Pan zastrzeżenia do gry którejś formacji?
Do wszystkich formacji mam zastrzeżenia. Do obronnej, że dała sobie strzelić dwie bramki i wyglądało to jak na treningu. Powiedziałem, że do ataku też, ale jak się nie strzela do bramki, tylko w słupek, to trudno winić za to zawodnika. Było dużo pracy w środku boiska, ale chyba wytrzymaliśmy to. Nie daliśmy się Lechowi, który był faworytem dla tych 20 tysięcy.

Co się stało z Gikiewiczem?
Coś jest z mięśniem dwugłowym. Ale odsyłam Pana do doktora, który jednak Panu nie odpowie, bo obowiązuje go tajemnica lekarska.

Co jeśli nie będzie mógł grać Gikiewicz za tydzień?
Nawet gdyby tak się stało, mamy Jezierskiego, możemy tam jakąś "myszkę" wstawić, chociażby Sobotę.

Od ilu dni miał Pan pewność, że można Sztylkę wstawić do składu?
Nie miałem takiej pewności. Dzisiaj ustaliliśmy, że może zagrać. Na treningach prezentował się obiecująco. Mam nadzieję, że będzie się trzymał.

Czy ten wynik Pana satysfakcjonuje?
Chodzę po ziemi, bo Lech też miał sytuacje. Czasami trenerzy mówią, że jadą po zwycięstwo. Ja w takiej sytuacji zaczynam pukać się w głowę. Można jechać tramwajem po bułki do sklepu, a nie po zwycięstwo. Cieszą się chłopcy w szatni, jest trochę optymizmu po tym meczu. Mają satysfakcję, że nie dali się.

Jose Bakero: Miał być to trudny mecz i taki się okazał. Zabrakło skuteczności, staraliśmy się grać w piłkę, prosty futbol ze skuteczną pracą w defensywie. Udawało to się nam w pierwszej połowie. Nie lubię remisować, ale taki jest futbol i trzeba to zaakceptować.

Na jakie elementy gry wrocławian uczulał Pan swoich piłkarzy? Raczej nie były to stałe fragmenty gry, po których wrocławianie zdobywali bramki.
Omawiam to z zawodnikami, a nie tutaj. Czeka nas ciężka praca, musimy poprawić skuteczność. Dziś Śląsk był skuteczny. Wykorzystał wszystko, co mógł. My musimy się tego nauczyć i też wykorzystywać stałe fragmenty gry.

Proszę się ustosunkować do decyzji o rzucie karnym i czerwonej kartce.
Błędy zawodników zależą bezpośrednio od nich. Będę to z nimi omawiać. W pierwszej połowie mieliśmy lepsze posiadanie piłki, w drugiej połowie utrzymało się to. Zabrako wykończenia, a także prostopadłych, głebokich piłek. Nie podobało mi się to, że nie staraliśmy się zmienić do końca rezulatu. Mimo tego, że Hubert Wołąkiewicz został wykluczony przez sędziego, można było pokusić sie o strzelenie bramki, lecz my staliśmy pod ścianą.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.