Dwugłos trenerski

Prezentujemy wypowiedzi trenerów po meczu Śląsk - Lech. Jose Maria Bakero (Lech Poznań): Wiemy, że Śląsk Wrocław zawsze ma ducha walki, wiemy że dobrze prezentuje się w stałych fragmentach gry. Cztery strzały, trzy gole. Należy pogratulować. Uważam, że zagraliśmy bardzo przyzwoite spotkanie a bramki traciliśmy w momentach w których to my dominowaliśmy na boisku. Pierwsza bramkę straciliśmy prawie bezpośrednio po stałym fragmencie gry. Przy drugiej bramce wydaje mi się, że piłka opuściła boisko. Trzecia bramka to bardzo nieszczęśliwa sytuacja. Dzisiaj zagraliśmy z głową, inteligentnie i na pewno mogę powiedzieć, że jestem zawiedzony. Wszyscy jesteśmy zawiedzeni, bo spodziewaliśmy się wygrać to spotkanie. Zapłaciliśmy bardzo wysoką cenę za detale.
Pytania do trenera Bakero:
Dlaczego po straconych golach Lech nie jest wstanie przyspieszyć tempa ?
- Nie zgadzam się z Panem. Stwarzaliśmy sobie okazje, Mieliśmy w pierwszej połowie okazje. Rudnew trafił w słupek, potem dobra okazja Rafała Murawskiego, potem jeszcze poprzeczka w drugiej połowie, dobra sytuacja Semira Stilicia. Nie jest prawdą, że nie stwarzaliśmy sytuacji, nie dominowaliśmy. Przez większość spotkania to my mieliśmy inicjatywę, my nadawaliśmy rytm grze i brakowało tylko bramek. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności przegraliśmy to spotkanie. Dla takiej drużyny jak my nie jest to normalne.
Czy ma pan do Kotorowskiego jakieś pretensje? Bo dzisiaj źle zachował się przy dwóch bramkach.
- To nie odpowiedzialność Kotorowskiego ale moja. To ja go wystawiłem i ja jestem odpowiedzialny za zestawienie drużyny. Staramy się grać od bramki, grać podaniami do bramkarza. Jeszcze nie zawsze to wychodzi i zdarzają się błędy.
Powiedział Pan, że Lech stracił gole jak dominował na boisku. To tłumaczenie słyszeliśmy po pięciu wiosennych porażkach na wyjeździe.
- To nie jest wymówka, tylko taka jest rzeczywistość. Dzisiaj zagraliśmy tej jesieni najlepsze spotkanie. To my sobie stworzyliśmy sytuacje. Pierwsza bramka, którą straciliśmy to stały fragment gry, druga to moim zdaniem pomyłka arbitra. To nie są żadne wymówki tylko taka jest rzeczywistość. Nie powinniśmy tego meczu przegrać. Absolutnie ten mecz nie był podobny do tych które rozgrywaliśmy wiosną.
Śląsk to drużyna z duchem walki i wiarą podchodzą do każdego meczu, ale na dobrą sprawę nie przeprowadzili żadnej akcji z kontrataku, która zakończyła się jakimkolwiek niebezpieczeństwem pod naszą bramką. Trzeba zwrócić uwagę gdzie się toczyła akcja przez cały mecz, gdzie piłka wędrowała i na którą bramkę rozgrywane były akcje a niestety też na którą też padały bramki.
Czy jak stracicie jako pierwsi bramkę to nie potraficie odwrócić losów spotkania?
-Ma pan racje. Nie wiem co mam na ten temat powiedzieć. Moim zdaniem to było najlepsze spotkanie Lecha w tym sezonie. Taka jest droga. Po drodze jest ból, jest cierpienie, ale jest to przede wszystkim praca i trzeba iść dalej.
Orest Lenczyk (Śląsk Wrocław): Uważam, że stoczyliśmy bitwę z Lechem który przyjechał pokazać swoja wyższość, licząc na piłkarzy, który do pewnego czasu tworzą jakość w drużynie. Wyszliśmy bardzo zmobilizowani. To co wczoraj przekazywałem na konferencji przedmeczowej, że nie będzie żartów, nie będzie autobusów pod bramką. Zawodnicy bardzo chcieli grac i udowodnili to w dzisiejszym meczu. Nie sądzę aby były słabe punkty. Nawet Ci, którzy wypadali momentami słabiej to później podnosili się i walczyli o zwycięstwo. A bramki pomagały, bo psychika ma to do siebie, że podbudowana wygrywaniem, szansą zwycięstwa niweluje zmęczenie a dodaje powera. Z pewnością myśmy przed meczem uważali, że mecz będzie bardzo trudny. Lech jest w tabeli wyżej. To z niesamowitą ilością strzelonych bramek, dzisiaj na pewno coś strzeli. Bardzo się cieszymy w szatni, że strzeliliśmy tej drużynie 3 bramki. Na początku skazywali oni każdego na 5-4 bramki. Na taką porażkę. A mu nie możemy się wstydzić, że strzeliliśmy Lechowi trzy bramki. W sposób różny. Chyba Sebastian Mila podkreślił, że również inteligencja była po naszej stronie. Szacunek ogromny , że wywalczyliśmy zwycięstwo, gdzie szczególnie w ostatnich 30 minutach Lech pokazywał, że jest drużyna bardzo dobra.
Pytania do trenera Lenczyka:
Trener Bakero powiedział, że mimo porażki to był najlepszy mecz Lecha w tym sezonie. Czy to był najlepszy mecz Śląska w tym sezonie?
Mieliśmy kilka fajnych meczów od początku sezony. Nawet te przegrane były fajne. Szczególnie jeden. Nie mogę powiedzieć, że każdy zawodnik grał wspaniale, ale absolutnie muszę powiedzieć,że wszyscy jako drużyna bardzo dobrze. Mimo wszystko w tych kluczowych momentach nie pozwalaliśmy na wiele piłkarzom Lecha. A jeśli trenera tak powiedział, to z pewnością po tym meczu ma problem. Fajnie żeśmy tak dobrze nie zagrali i wygrali. Mogę to powiedzieć, tak troszkę będąc w kłopotach po dwóch porażkach z Widzewem i Koroną. Potem jechaliśmy do Cracovii, która musiała wygrać. Dzisiaj graliśmy z byłym mistrzem Polski, który chciała udowodnić Śląskowi jego miejsce w szeregu. Teraz idziemy dalej. Bardzo się cieszę, że po tym meczu nawet kilka godzin będziemy patrzeć z góry na pozostałe drużyny. Zdajemy sobie sprawę, że skromność w tym momencie jest absolutnie potrzebna, bo za trzy dni gramy drużynę z drużyną z Brzeska w pucharze polski i bardzo bym chciał aby po tym meczu główny tytuł sportowych gazet nie był „Wice-mistrz Polski za burtą Pucharu Polski”.
Czy możliwe aby zawodnicy wychodzili tak zmobilizowani także na innych rywali?
Mam kłopot z odpowiedzią, ponieważ za tydzień o tym czasie będziemy po dwóch arcyważnych meczach w Pucharze Polski gdzie pierwsza runda jest biegiem przez przeszkodę w której jest rów z wodą, a później mecz z Polonią, to jest zatrzymanie tej drużyny, która sobie nie wyobraża, że nie będzie mistrzem Polski. Mobilizacja ma to do siebie ze nie można przesadzić, ale wszystko robić aby Ci zawodnicy do których dochodzi przed meczem i później jest to widoczne aby zarazili pozostałych zawodników, aby zarazili tą pewnością żeby drużyna grała i drużyna wygrała. Pamiętam mecze gdzie miałem dwóch trzech zawodników, którzy byli w jedenastce kolejki a drużyna grała słabo. Ale akurat dzisiaj może nie było takich gwiazd. Przypomnę sobie sytuację Celebana, który miał już gąskę w zagrodzie i witał się z nią. Muszę przyznać, że naprawdę grał bardzo dobrze pomimo tego ze Rudnew strzelił bramkę. Udaje się mobilizować, ale proszę zwrócić uwagę, że trzeba wygrać wojnę, a to są bitwy. Czasami można kilka bitew nie wygrać, aby dążyć do tego aby wojnę wygrać. Mobilizacja przed każdą bitwą jest całkowicie niezbędną. Czasami jednak są ofiary. Po dzisiejszym meczu straciliśmy Sztylkę. Nie wiemy na jak długo. Byłem uprzedzany, że to może się to już w tym meczu zdarzyć, ale ja powiem wprost, że od czasu kiedy Darek opuścił swój plac, to była dziura przez dłuższy okres. Może nie jak w Tytaniku, ale nabieraliśmy wody. Całe szczęście, że inteligencja Cristiana Diaza przesądziła na 3:0 gdzie później Lech się miotła, ale nie był w stanie dogonić nas bramkami.
Jeśli Śląsk ograł Lecha, Legię to jest tak, że dzisiaj jak sam się nie przewróci to już tej pozycji nie odda. Nie jesteście dla siebie sami przeciwnikiem?
- Ja nie wiem. Są rzeczy które rozgrywają się bez aż tak optymistycznego przewidywania. Tym bardziej, że jest sztuką aby utrzymywać zawodników w formie przez dłuższy okres. My nie byliśmy tydzień temu w Krakowie w najwyższej formie. Dzisiaj w piłkarskiej też nie, ale te cechy które państwo zauważyli zadecydowały. Bo gdyby ten mecz rozebrać na czynniki w których piłkarze Lecha sobie pogrywali, a momentami było to jakościowo na dobrym poziomie. Psuliśmy dużo Lechowi i sami tworzyliśmy sobie sytuacje, z których w szczęśliwy sposób ale zasłużony. Lech już nie był w stanie nas pokarać bardziej niż tylko jedna bramką. Nie sądzę, że tylko dlatego , że mecz się skończył.