Dwugłos trenerski

Zachęcamy do zapoznania się z wypowiedziami Ryszarda Tarasiewicza oraz Michała Probierza podczas konferencji prasowej po meczu Śląsk - Jagiellonia.


 

Michał Probierz (trener Jagiellonii Białystok): Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy wygrywać na wyjazdach, by utrzymać się w ekstraklasie. Wszystkie zespoły twardo o to walczą. Cieszę się, że mój zespół wytrzymał presję i potrafił ją przełamać, wygrywając tutaj. Nawet kibice wywiesili dzisiaj transparent z numerem 33 i znakiem zapytania. To nie ułatwiło zadania moim zawodnikom. Tym bardziej słowa uznania dla moich graczy, że poradzili sobie z tym ciśnieniem. Byliśmy dziś lepszym zespołem, od samego początku narzuciliśmy swój styl gry. Szkoda mi niewykorzystanej sytuacji Kamila Grosickiego z 70. minuty. Wtedy prowadzilibyśmy 3:0, spokojnie dowieźlibyśmy wygraną. A tak, mieliśmy nerwową końcówkę i Śląsk napsuł nam sporo krwi, a o wygraną musieliśmy walczyć do samego końca. Moi piłkarze walczyli o każdą piłkę, byli waleczni, potrafili też utrzymać się przy piłce, co było dla mnie bardzo ważne.

Pytania od dziennikarzy:
Czy wycofywanie Frankowskiego
do linii pomocy było świadomym ruchem taktycznym?

Staraliśmy się wykorzystać minusy Śląska i wiedzieliśmy, że Spahić nie jest typowym środkowym pomocnikiem. Trener Tarasiewicz nie miał w tym meczu dużego pola manewru, jeśli chodzi o pomocników i tu upatrywaliśmy naszej szansy. Dobrą robotę zrobił dziś Rafał Grzyb, który przecież jest z nami od niedawna.

Cały mecz solidnie Pan się denerwował…
Mecz jest meczem i tym żyję. Po meczu się wyciszam, jakoś moim zawodnikom pomogłem. Teraz skupiam się na tym, jak poradzić sobie w kolejnym meczu, w którym zmierzymy się z Wisłą Kraków.

Czy to, że na ławce rezerwowych zaczął mecz Kamil Grosicki, też było celowym zabiegiem taktycznym?
Chcieliśmy dokonać pewnych roszad. Szukałem rozwiązania naszego wyjazdowego problemu. Każdy trener, gdy coś nie wychodzi, szuka nowych rozwiązań.

Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska Wrocław): Nie wolno przegrywać na własnym boisku, bez względu na przeciwnika. Zdarzają się takie mecze, ale ja tego zupełnie nie akceptuję. Jagiellonia wcale nie grała dużo lepiej niż Polonia Bytom w poprzednim meczu. W pierwszej połowie graliśmy z jakimś dziwnym, niepojętym dla mnie bagażem psychicznym. Popełnialiśmy błędy techniczne, traciliśmy piłkę i mieliśmy problem z prowadzeniem gry. Z tego musimy wyciągnąć konsekwencje. W drugiej połowie Jagiellonia strzeliła ładną bramkę na 2:0. Żaden zespół nie wybroniłby takiej sytuacji. Mieliśmy kilka sytuacji, może nie klarownych, ale walczyliśmy o remis. Przy stracie dwóch bramek i z naszym obecnym potencjałem ofensywnym, było nam ciężko odrobić straty. Ten potencjał nie działał dziś tak, jak powinien. Nad tym będziemy pracować.

Pytania od dziennikarzy:

Dlaczego zrobił Pan dziś tylko jedną zmianę, do tego tak późno?
Przemek Łudziński i Patryk Klofik kilka dni temu wznowili treningi. Nie mieliśmy na ławce zbyt dużego pola manewru, by ktoś z rezerwowych „zaskoczył” akurat w takiej sytuacji na boisku. Stąd taki obrót spraw. Chętnie wpuściłbym Górala na boisko, ale przy korzystnym wyniku. W naszej dzisiejszej sytuacji, gdyby coś mu nie wyszło, popełniłby głupi błąd, mógłby mieć dla niego spore konsekwencje psychiczne.

Zaskoczyło Pana, że Frankowski większą część meczu grał jako pomocnik?
Nie, bo i tak szybko odbieraliśmy piłkę i równie szybko ją traciliśmy. Odbiór, złe przyjęcie i złe podanie, Jagiellonii to się nie zdarzało. Nasza linia środkowa, szczególnie Darek Sztylka i Amir Spahić, wchodziła za blisko bloku defensywnego.
Z czego wynikała taka liczba strat?
Może trochę za bardzo spaliła nas presja pierwszego meczu przed własną publicznością? I może gdybyśmy nie stracili drugiej bramki, to byśmy nie przegrali. Ale możemy tylko gdybać. Ale strata dwóch bramek i świadomość, że technicznie szło nam kiepsko, mogła działać na moich piłkarzy deprymująco. Nie robiliśmy dziś różnicy pod względem piłkarskim i stąd te problemy. A podstawą jest, by spokojnie operować piłką, gdy trzeba gonić rywala.

Jest Pan zadowolony z postawy Mariana Kelemena?
Nie zwykłem wystawiać indywidualnych laurek. Pokazał dziś kilka dobrych interwencji i potwierdził to wszystko, co mówiliśmy o nim, gdy sprowadziliśmy go do Wrocławia.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.