Dwugłos trenerski

Prezentujemy wypowiedzi szkoleniowców podczas konferencji prasowej, która odbyła się po meczu Śląsk - Lech.

Jacek Zieliński (trener Lecha Poznań) Cieszę się, że dzięki wygranej we Wrocławiu wzrosły nasze szanse na mistrzostwo Polski. Dzisiejszą wygraną odnieśliśmy po dobrej, poukładanej grze. Chłopcy pokazali, że są dobrze przygotowani do sezonu i między bajki można włożyć plotki, które zrodziły się po meczu z Lechią, że moi piłkarze mają problemy fizyczne i są właśnie źle przygotowani.


 

Pytania od dziennikarzy
Dzisiaj pokazaliście, że możecie wygrywać i bez Semira Stilicia.
Semir jest oczywiście mocnym punktem naszego zespołu, ma dobrą wiosnę, jak i cały sezon. Ale myślę, że dziś poradziliśmy sobie bez niego.

Czy na dyspozycję Pana piłkarzy wpłynęła pozytywnie wiadomość o wygranej Korony Kielce z Wisłą Kraków?
Ucieszyłem się, że kielczanie wygrali. Ale bardziej patrzę na swoje mecze, niż na potyczki rywali. Nikomu nie życzę źle. Ale pamiętaliśmy, że po porażce Wisły i my musimy zrobić swoje, dlatego starałem się zachować chłodną głowę.

W dzisiejszym meczu Jakub Wilk, narzekający na kontuzję, zagrał długo, a mówił, że mógłby i do końcowego gwizdka. Czy to adrenalina, a może jest już zupełnie zdrowy?
Wilk złapał kontuzję na początku grudnia. Jest doskonale przygotowany motorycznie. Dziś zagrał po raz pierwszy od dłuższego czasu w podstawowym składzie, a kilka dni temu zaliczył epizod z Lechią Gdańsk. Jestem bardzo zadowolony z jego postawy.

Czy czuje się Pan niedoceniany jako trener w Poznaniu?
Dlaczego? Krążą różne plotki, że po sezonie zastąpi mnie Paweł Janas. Zobaczymy, co życie przyniesie. Póki co, pogłoski o mojej śmierci są stanowczo przedwczesne.

Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska Wrocław): Gratuluję trenerowi Zielińskiemu zwycięstwa. Z przebiegu całego meczu nie zawsze lepszy piłkarsko zespół wygrywa i to dziś się potwierdziło [że wygrał lepszy - dop. red.]. W kontekście dzisiejszego meczu myślę, że zabiła nas druga bramka. Próbowaliśmy odpowiedzieć najlepiej, jak potrafiliśmy. Zostały nam do rozegrania trzy mecze. Myślę, że przy większej konsekwencji w grze, zwłaszcza w pojedynkach jeden na jeden, w następnym spotkaniu z Piastem Gliwice, powinniśmy sobie zapewnić utrzymanie w lidze. Myślę, że na pewno nie będziemy czekać do ostatniego meczu z Arką. Śląsk jest w sytuacji zagrożenia i nie boję się tego powiedzieć. Mam nadzieję, że za tydzień w Gliwicach będziemy już spokojni o byt w Ekstraklasie.

Uważa Pan, że Śląsk był dziś zespołem piłkarsko lepszym?
Czy ja tak powiedziałem? Nie. Nie zawsze lepszy piłkarsko zespół wygrywa i dziś to się potwierdziło. Być może się nie zrozumieliśmy.

Dziś Śląsk pokazał dwa oblicza. Dlaczego?
Moim zdaniem, stało się tak przez stratę drugiej bramki. Powiedzmy sobie szczerze – gdybyśmy dziś poszli na hurra, moglibyśmy skończyć pogromem. Nie można robić partyzantki w meczu z takim rywalem, nie można robić turnieju dzikich drużyn, to jest piłka nożna. Ja nie będę posyłał swoich zawodników na rzeź. Mieliśmy dziś za mało atutów ofensywnych, by odpowiedzieć skutecznie przy takim wyniku. Druga bramka na początku drugiej połowy zupełnie wybiła nas z konceptu.

Był spalony przy trzecim golu?
Powiem tak – już przy drugim golu Lewandowski wychodził ze spalonego w momencie podania. Uciekał z niego, ale moim zdaniem nie zdążył.

Zawodnicy zniosą psychicznie perspektywę gry o utrzymanie, po raz pierwszy w swojej karierze?
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że gramy o utrzymanie. Z całym szacunkiem dla rywala, ale Piast Gliwice nie jest tak groźny jak Lech Poznań. Spróbujemy zagrać tak samo, jak w pierwszej połowie dzisiejszego meczu. Piłka nieraz jest niesprawiedliwa, ale myślę, że przy takiej dyspozycji jak w pierwszej połowie jesteśmy w stanie spokojnie wygrać z Piastem, Odrą czy Arką. Moi piłkarze znają swoją wartość i nawet jeśli zdarzy się, że stracą gola jako pierwsi w którymś z tych meczów, to na pewno nie zejdzie z nich powietrze. Podkreślę, że nie gramy przecież z Wisłą Kraków, tylko z Piastem Gliwice, nawet jeśli rywal jest gospodarzem.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.