Dwugłos trenerski

Zachęcamy do zapoznania się z wypowiedziami Jacka Zielińskiego oraz Ryszarda Tarasiewicza podczas konferencji, która odbyła się po meczu Śląsk - Lech. Jacek Zieliński: Nie ukrywam, że to zwycięstwo było nam bardzo potrzebne i to jest pozytywny aspekt przed naszym wyjazdem do Turynu. Ciężki mecz, ale sami go sobie zafundowaliśmy w pierwszej połowie i w drugiej połowie trzeba było gonić wynik.
Duże słowa uznania dla chłopaków, zagraliśmy mądrze, utrzymaliśmy piłkę na połowie przeciwnika, dowieźliśmy wynik do końca i wygraliśmy mecz. Tu nie wygrywa się łatwo, ale to ważne zwycięstwo dla nas.
Nie powiedziałem, że jest to forma wystarczająca przed Juventusem, ale zdajemy sobie sprawę z kim będziemy się mierzyć. Dzisiaj to wystarczyło, prezentujemy się dobrze i nie ma u nas żadnego strachu – oczywiście szacunek dla rywala i firmy, ale na boisko wychodzimy po jedenastu i damy z siebie wszystko.
Nie wiem czy sędziowie zawiązali przeciwko mnie koalicję. Nigdy nie twierdziłem, że piłka nożna to łatwy zawód, szczególnie trenera. Ja w ciągu ostatnich tygodni odczułem to na własnej skórze. Chcę się dowiedzieć czym była podyktowana decyzja sędziego bo nie wiem dlaczego zostałem odesłany na trybuny. Najpierw sędzia techniczny powiedział żebym nie opuszczał swojej strefy technicznej, potem dowiedziałem się, że jestem odesłany na trybuny. Dlaczego to się pewnie okaże dopiero po przeczytaniu załącznika.
Na pewno nie spodziewam się kary śmierci. Trudno powiedzieć czego mogę się spodziewać. Prawda jest taka, że ja na srodek boiska wpadłem, żeby odciągnąć od sędziego swoich zawodników. Owszem, padło kilka ostrych słów, ale gwarantuję, że nikt nikomu nie ubliżał. Zobaczymy – Wydział Dyscypliny na pewno się zbierze.
Tak, Lech był nerwowy w pierwszej połowie. Gralismy zbyt statycznie, ale nie wiem czy to jest oznaka słabości – potrafiliśmy się w przerwie zorganizować i wygrać mecz.
Ryszard Tarasiewicz: Chciałem podziękować moim zawodnikom za to realizowanie założeń taktycznych. Zaatakowaliśmy tak jak w pierwszych trzech spotkaniach. Staraliśmy się dyktować warunki bez względu na klasę przeciwnika. Zainkasowaliśmy pierwszą i drugą bramkę w momentach, gdy prowadziliśmy grę. Staraliśmy się odpowiedzieć na tyle ile pozwalał nam przeciwnik i nasza determinacja by dążyć do korzystnego wyniku. Nie udało się, co jest trochę paradoksalne w tym sezonie, porównując z zeszłym, gdy nie graliśmy tak dobrze i większości spotkania efektownie w tych czterech meczach. Ja ciągle mówię o, czterech, bo jest piąta kolejka. Nie jesteśmy zrekompensowani za naszą postawę. Za naszą dobrą grę. Mamy deficyt punktowy, taka jest prawda i zdajemy sobie z tego sprawę. Nie tylko będziemy chcieli to nadrobić, ale musimy to nadrobić w następnych trzech meczach, które są meczami wyjazdowymi. Gratulację dla Lecha za zwycięstwo i życzę im powodzenia w najbliższym meczu pucharowym.
Pytania:
Czy to była taka taktyka, że Diaz się cofał wcześniej niż Szewczuk czy to samo tak wyszło?
- Samo tak wyszło. Wiadomo, że Diaz miał być częściej tym wysuniętym napastnikiem. On też lubi atakować z głębi pola i dobrze operuje piłką także akurat nie chciałem tego zmieniać i nie powinienem tego zmieniać. Nawet nie było powodu, bo ta gra dobrze wyglądała.
Czy widzi Pan potrzebę zorganizowania treningu na celność strzałów? Bo było ich dużo, ale procent celności był taki sobie.
- Miałem już kiedyś takie pytanie czy nie trzeba pracować nad skutecznością. Na pewno trzeba to ćwiczyć, ale są pewne zachowania automatyczne, jest dużo aspektów, jest faktor przy agresywnej grze przeciwnika. Dużo większe zmęczenie, presja, także te faktory niektóre decydują, że albo się trafia w światło i strzela bramkę albo jest potrzebny jakiś łut szczęścia.
Spodziewa się Pan głosów, że trzeba zwolnić Tarasiewicza?
- Spodziewam się.
A jakiego jest Pan zdania?
- Ja do końca nie wiem, dla kogo Ty pracujesz. Jaki jest pytanie?
Czy Pan uważa, że powinno się Pana zwolnić?
Nie to, że nie chce odpowiedzieć na to pytanie. Uważam, że żaden trener nie może odpowiedzieć na to pytanie
Zgadza się Pan, że druga połowa była znaczenie słabsza od pierwszej? Zabrakło wam sił?
- Uważam, że w porównaniu z pierwszą połową czy nawet drugą Lech powinien mieć więcej sił., bo mniej energii stracił przez cały mecz broniąc się przytomnie, momentami szczęśliwie, bo to trzeba powiedzieć. Gramy dobrze do 22-24 minuty, kiedy tracimy bramkę i dalej prowadzimy grę. Wychodzimy na druga połowę, znowu dominujemy. Strzał Pepe i kilki sytuacji i dostajemy druga bramkę. Atakujemy dalej. Zespół Lecha cofną się dużo bardziej i mamy mało miejsca. Staraliśmy się na tyle ile mogliśmy. Wiadomo, że porównując pierwszą i drugą połowę wynik może nie był taki sam. Uważam, że przez 90 minut ze świadomością trzeba odrobić straty, ale też nie zapominać o obronie, bo nie można robić partyzantki.
Nie ma pan wrażenia, że przydałby się piąty zawodnik w pomoc, po to aby odciążyć Milę z zadań defensywnych?
- A z kogo miałbym zrezygnować? Obrońcy czy napastnika?
Napastnika.
Nie. Nie po to ćwiczyliśmy te ustawienie, ten system, aby ja dawał teraz zawodnikom świadomość, że przechodzimy na 451. Gramy tak i tak będziemy grali dopóki ja jestem trenerem. Oczywiście, jeśli napastnicy będą w dobrej dyspozycji. Uważam, że tomek Szewczuk bardzo dobrze zastąpił Vuka.
Skąd się brały te momenty pasywności w grze?
-Nie zgadzam się z Panem i nie będę się z tego tłumaczył. Jeśli Pan uważa, że byliśmy pasywni to przepraszam bardzo.
