Dwugłos trenerski

Prezentujemy poniżej wypowiedzi trenerów po meczu Śląska Wrocław z Ruchem Chorzów. Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów): Wydaje mi się, że było to ciekawe spotkanie, zacięte. Spotkały się dwa zespoły, które dużo włożyły w ten mecz walki i to było widać. Szkoda, że otworzyliśmy wynik bramka samobójczą, ponieważ potem poczynania na boisku wyglądały inaczej. Śląsk to mądry zespół i łatwiej mu było prowadzić grę. Słyszałem, że druga bramka padła ze spalonego i tego żałuję, ale nie zamierzam komentować pracy sędziego. Natomiast w sytuacji gdy my atakowaliśmy i ktoś z ławki gospodarzy wrzucił piłkę na boisko to jest to chamstwo poziom okręgówki.
Pańscy zawodnicy mówili, że tyle tych stałych fragmentów ćwiczyliście, a bramki padły po dwóch rzutach wolnych. Może jednak za mało było tego elementu na treningach?
Myślę, że przy pierwszej bramce zadecydował przypadek, pech i nieszczęście i jeszcze druga padła z pozycji spalonej więc w tym cos jest, a nie to brak czegoś w naszych przygotowaniach. Śląsk ma piłkarzy, którzy potrafią uderzyć kapitalnie głową jak Celeban i Kaźmierczak, a Mila idealnie dorzuca te piłki. To jest więc kwestia zawodników, którzy potrafią te swoje umiejętności wykorzystać.
Zauważyliśmy, że zawodnicy Ruchu Chorzów przy rzucie rożnym stosują ‘anty-szarańczę’, gromadząc się wręcz w bramce i czekając na szansę po ostrym dośrodkowaniu.
Tak, dzisiaj też mieliśmy kilka sytuacji, Piech i Stawarczyk, było zagrożenie. Nie jesteśmy pierwszą drużyną w Polsce, która taki wariant stosuje, a u nas jest to jedna z opcji rozegrania stałego fragmentu gry.
Orest Lenczyk (Śląsk Wrocław): Mecz który miał być dla nas bardzo trudny okazał się jeszcze trudniejszy. Drużyna Ruchu grała w piłkę, a myśmy momentami kopali – skutecznie.
Natomiast jestem przekonany, że zawodnicy chcieli wygrać i zawsze chce im się grać o zwycięstwa, a że przyszło im to po trudnym meczu to pokazuje klasę rywala. Ruch jest drużyną uporządkowaną w środku pola i to chyba łut szczęścia i waleczność wystarczyły by ten mecz wygrać.
To był ostatni mecz Śląska we Wrocławiu i nie był najpiękniejszy. Przypuszczam, że gdybym cztery kolejki temu myślał, że te spotkania wygramy to bym nie wybrzydzał. Bardzo bym chciał by Śląsk w Gdyni przekroczył liczbę dwudziestu punktów na koniec rundy jesiennej.
Czy Przemysław Kaźmierczak był wyznaczony do wykonania rzutu karnego?
Przed meczem to Przemek Kaźmierczak i Sebastian Mila byli wyznaczeni do strzelania i mieli konsultować się przed podejściem do jedenastki.
Czy uważa Pan, że Śląsk potrzebuje mniej zmian niż sądził Pan na początku swojej pracy?
W dzisiejszym meczu dokonałem takich zmian, ale Wam pewnie chodzi o zmiany po rundzie. Niestety lub stety będę do końca rundy korzystał z tych zawodników których mam i dopiero potem będziemy konsultować się co robimy z piłkarzami i drużyną. Wiem, że chcecie pewnie napisać, mieć o tym temat, ale najpierw musimy zakończyć granie by podejmować ważne decyzje.
