Eks-selekcjoner w Śląsku? Historia zna takie przypadki
fot.: Marcin Polański
Piłkarska Polska żyje niespodziewaną dymisją selekcjonera Jerzego Brzęczka. W przeszłości bywało, że drogi byłego trenera reprezentacji i Śląska szybko się krzyżowały.
Powrót z funkcji najważniejszego szkoleniowca w kraju do ligowej rzeczywistości wcale nie musi być przyjemny, o czym niedawno przekonał się Adam Nawałka. Skomplikowane okazały się też losy byłych selekcjonerów, którzy niedługo po zakończeniu pracy z reprezentacją znajdowali pracę przy ławce Śląska. W przeszłości było ich dwóch.
Pierwszy z nich, Wojciech Łazarek, pojawił się we Wrocławiu blisko dziesięć lat po zakończeniu przygody z narodową drużyną. W międzyczasie poza polską ligą pracował nawet w Egipcie, Izraelu czy Arabii Saudyjskiej, zaś jego kariera w roli szkoleniowca Śląska nie była usłana różami.
Łazarek prowadził zielono-biało-czerwonych na zapleczu ekstraklasy od początku 1999 roku, nie wywalczył awansu w premierowym sezonie i niewiele wskazywało na to również w kolejnym, więc po dziesięciu miesiącach został zdymisjonowany.
Na początku nowego tysiąclecia we Wrocławiu pojawił się Janusz Wójcik. Szkoleniowiec kojarzony głównie z wielkim sukcesem srebrnej reprezentacji młodzieżowej z Barcelony również miał w CV pracę z seniorską kadrą i to raptem kilkanaście miesięcy przed zatrudnieniem w Śląsku. Wójcik przy Oporowskiej najpierw pracował jako menadżer, gdy obowiązki przy linii pełnił Władysław Łach.
W rundzie wiosennej zdecydował się jednak wziąć stery we własne ręce, a ta decyzja o mały włos nie skończyła się katastrofą. Wójcik trenerem Śląska był wtedy od kwietnia do czerwca, a zespół przed spadkiem uratował Marian Putyra.
Co ciekawe, w historii klubu z Wrocławia znaleźć można również odwrotny przypadek. Henryk Apostel w latach osiemdziesiątych zatrudniony był w Śląsku przez ponad trzy sezony, a zielono-biało-czerwoni pod jego wodzą zdobyli Puchar Polski oraz Superpuchar. Selekcjonerem został dopiero pięć lat po rozstaniu z Wrocławiem, a na jego nominację złożyły się przede wszystkim świetne wyniki z Lechem i Górnikiem, jednak czas spędzony przy ławce Śląska z pewnością również miał znaczenie.
Dziś we Wrocławiu nikt nie myśli o rozstawaniu się z Vitezslavem Lavicką, a i na Jerzego Brzęczka raczej nie czekamy z otwartymi ramionami. Przykłady już nieco odległej przeszłości pokazują jednak, że Śląsk często odgrywał ważną rolę w selekcjonerskich karierach, a te z ostatnich dni, że w piłce trzeba być gotowym na wszystko.