EURO: Formalność z sąsiadami

EURO: Formalność z sąsiadami

fot.:

Dziś podobną sytuację reprezentacji Polski przyjęlibyśmy z pocałowaniem ręki. Na poprzednich mistrzostwach Europy nasza kadra przed trzecią kolejką fazy grupowej była już tak blisko awansu, że mogła sobie nawet pozwolić na rotacje w składzie. Nie przeszkodziło to jednak, by dokładnie pięć lat temu zagrać kolejny bardzo skuteczny mecz.



 

Wygrana z Irlandią Północną (1:0) oraz remis z Niemcami (0:0) w pierwszych dwóch kolejkach fazy grupowej EURO 2016 ustawiały podopiecznych Adama Nawałki w wyjątkowo komfortowej sytuacji. Biało-czerwoni imponowali solidną grą w defensywie dowodzonej przez Michała Pazdana, niesprawiedliwe byłoby jednak powiedzenie, że dobre wyniki zawdzięczali tylko postawie pod własnym polem karnym. Polacy na francuskich boiskach potrafili również zagrażać bramce przeciwnika i choć dorobek bramkowy pełnej satysfakcji nie dawał, pięć lat temu o tej porze trudno było znaleźć kibica biało-czerwonych niezadowolonego z wyników naszej reprezentacji.

Historyczny awans

Adam Nawałka i jego ludzie przed ostatnim meczem fazy grupowej byli o mały krok od awansu, a wyjść z grupy nie udało się przecież ani Franciszkowi Smudzie podczas EURO 2012, ani tym bardziej Leo Beenhakkerowi cztery lata wcześniej. Reprezentacja Polski do trzeciego meczu we Francji przystąpiła ze zmianami w jedenastce podyktowanymi myślą o zbliżającej się 1/8 finału, którą odebrać mógłby już tylko kataklizm. Nie bez znaczenia była również klasa przeciwnika, który stanął naprzeciwko naszych piłkarzy 21 czerwca 2016 roku. Ukraina również mogła już sobie pozwolić na rotacje, tyle że z zupełnie odmiennego powodu. Dla naszych sąsiadów ze Wschodu mistrzostwa Europy zakończyły się już po dwóch kolejkach, w których bezdyskusyjnie przegrywali po 0:2 z Niemcami oraz Irlandią Północną.

Lewą nie do obrony

Skala zmian w podstawowych składach obu zespołów sprawiły, że obraz pierwszej części gry w Marsylii był daleki od spodziewanego. To Ukraińcy stwarzali sobie więcej sytuacji, byli groźniejsi i raz po raz zmuszali do niełatwych interwencji Łukasza Fabiańskiego. Trener Nawałka doskonale widział niepewność w poczynaniach swoich piłkarzy, więc już w przerwie zareagował zmianą. I jak się okazało, to był kluczowy moment popołudnia na Velodrome. Bezbarwnego Piotra Zielińskiego zastąpił Jakub Błaszczykowski, a już dziewięć minut po zmianie stron odwdzięczył się selekcjonerowi bramką. Po wrzucie z autu ówczesny skrzydłowy Fiorentiny uderzył nie do obrony lewą nogą, a golkiper przeciwnika Andrij Pjatow mógł tylko sięgnąć do siatki po futbolówkę. Polska nie miała swojego dnia, ale ograła Ukrainę 1:0 i przypieczętowała awans do 1/8 finału EURO 2016 bez oglądania się na inne wyniki.

21 czerwca 2016, Marsylia

Ukraina 0-1 Polska

Bramka: Błaszczykowski 54'

Ukraina: Pjatow - Kuczer, Chaczeridi, Butko Fedeckij - Konopljanka, Rotań, Stepanienko, Zinczenko (72' Kowalenko), Jarmołenko - Zozulja (90' Tymoszczuk)

Polska: Fabiański - Cionek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk - Zieliński (46' Błaszczykowski), Krychowiak, Jodłowiec, Kapustka (71' Grosicki) - Milik (90' Starzyński), Lewandowski

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.