EURO: Licz na siebie (ZAPOWIEDŹ)
fot.: youtube.com/ŁączyNasPiłka
Z jednej strony po meczu ze Słowacją dominuje ogromne rozgoryczenie. Z drugiej, w futbolu nigdy nie ma niczego przegranego na starcie. To za to kibice mogą kochać tę dyscyplinę. W żadnym innym sporcie drużynowym, jak w futbolu właśnie potencjalnie słabszy zespół może sprawić niespodziankę. I tą nadzieją przed mecze reprezentacji Polski kibice mogą się nastawiać.
Jeśli drużyna Paulo Sousy ma szukać gdzieś inspiracji, to we wczorajszym pojedynku Szkocji z Anglią. Mimo porażki w pierwszym meczu i ogólnego rozczarowania, to drużyna selekcjonera Stevena Clarka udowodniła, że można powalczyć ze znacznie silniejszym faworytem. Wyeliminować indywidualne błędy i zachować organizację gry, a niespodzianka nie jest wykluczona.
Kto za Krychowiaka?
O ile skład zdaje się być po pierwszym meczu względnie znany, to możemy się spodziewać dwóch nowych nazwisk. Najprawdopodobniej Jakub Moder od początku będzie musiał zająć miejsce w pomocy za zawieszonego Grzegorza Krychowiaka. Będzie to ogromna zmiana nie tylko ze względu na doświadczenie, ilość meczów w reprezentacji czy na turniejach. Także zagramy bez typowego defensywnego pomocnika, który jest specjalistą w destrukcji.
Moder może pozwolić przesunąć ciężar gry na bardziej ofensywną stronę, pozwolić lepiej operować piłką, a przy ewentualnym wyprowadzaniu kontr popisywać się długimi, otwierającymi podaniami. Czy ta zmiana personalna jest stratą jakościową - niech każdy indywidualnie oceni, czy jako kibic pozytywnie ocenia grę w kadrze piłkarza Lokomotiwu Moskwa od momentu zakończenia EURO 2016.
Wracając do drugiej możliwej zmiany, może ona nastąpić na prawym wahadle, gdzie za rozczarowującego Kamila Jóźwiaka mógłby wystąpić Tomasz Kędziora. Taka opcja pozwoliłaby zabezpieczyć prawą stronę przed atakami Hiszpanów. Pytanie brzmi, czy Paulo Sousa stracił zaufanie do piłkarza Derby County na tyle, aby po pierwszym meczu go odstawić.
Utworzyć swój własny mit założycielski
Często eksperci mówią o tym, że wygrany 2:0 mecz z Niemcami był tym momentem, który stworzył pewną specyficzną atmosferę wokół kadry Adama Nawałki. Tamta wygrana pozwoliła scalić zespół, pokazać, że kierunek, który wytoczył selekcjoner jest drogą do sukcesu. Że zasługuje na zaufanie i dalszą współpracę choć wcześniejsze miesiące na to nie wskazywały. Nawałka także podejmował się różnych eksperymentów. Z tym, że miał praktycznie rok na zrozumienie specyfiki futbolu reprezentacyjnego, dobranie odpowiednich piłkarzy oraz stworzenie własnych wyjątkowych pomysłów pod taktykę, jak np. z Michałem Pazdanem czy obecnym kapitanem Śląska, czyli Krzysztofem Mączyńskim.
Portugalczyk, który prowadzi kadrę Polski ma zadanie niełatwe, bo nie miał wiele możliwości do testów, a nawet gdy chciał je wykonywać, to na drodze stawały kontuzje. Jednocześnie, pomysł na grę, który ma w głowie jest bardzo wymagający. Ale kryzys to też moment, gdy pewni bohaterowie usuwają się w cień po to, aby stworzyć miejsce dla nowych. To w takich chwilach zawodnicy z drugiego szeregu mogą wywalczyć zaufanie i pokazać swoje umiejętności. A kibice nie mogą tracić nadziei, bo inaczej po co byłby ten sport. Sami we Wrocławiu tego doświadczyliśmy, jak czasem nierealne scenariusze potrafią się sprawdzać.
Może po godzinie 23 dziś będziemy musieli przełknąć gorzką pigułkę. Trudno. Taki jest sport. Ale póki na tablicy wyników 0:0, to nic nie jest stracone i trzeba dążyć do sukcesu. A reprezentacja jedyne, na co może liczyć to na dobry wynik dziś. Tylko tyle i aż tyle. Pierwszy gwizdek na stadionie w Sevilli o godzinie 21.00.