EURO: Plusy i minusy meczu Polska - Hiszpania
fot.: Marcin Polański
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po sobotnim spotkaniu Polska - Hiszpania na EURO 2020? Zapraszamy na specjalną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu biało-czerwonych.
PLUSY MECZU
Kamil Glik
Takiego lidera defensywy w meczu z Hiszpanią potrzebowaliśmy. Kamil Glik w sobotni wieczór zagrał jeden z najlepszych meczów w reprezentacyjnej karierze, a jego dyspozycja tak naprawdę przywoływała wspomnienia z tego, co pięć lat temu we Francji wyprawiał Michał Pazdan. Obrońca Benevento w Sewilli dyrygował linią obronną Polaków, potrafił ratować swój zespół w sytuacjach nieoczywistych, a udaną grę poparł również statystykami. Jak wyliczył portal Squawka, Glik przeciwko Hiszpanii zanotował aż jedenaście udanych interwencji we własnym polu karnym, czym pobił dotychczasowy rekord EURO 2020. Czystego konta co prawda nie udało się zachować, solidna gra w defensywie daje jednak nadzieję przed decydującym meczem ze Szwecją.
Robert Lewandowski
Satysfakcja nie jest pełna, bo kapitan reprezentacji Polski powinien zakończyć sobotnie starcie mając na koncie więcej niż jedną bramkę, ale powód do uśmiechu jest. Gol Roberta Lewandowskiego na wielkim turnieju to żadna oczywistość, w Sewilli nasz napastnik zrobił to jednak z taką precyzją, jak w najlepszych meczach w barwach Bayernu. Snajper biało-czerwonych skorzystał ze znakomitego dośrodkowania Kamila Jóźwiaka, wyprzedził rywala w polu karnym, a Polska eksplodowała z radości. Teraz należy mieć nadzieję, że Lewandowski nie zatrzyma się na jednym golu – na mistrzostwach Europy w 2012 i 2016 roku jego pierwsze trafienie było równocześnie ostatnim.
MINUS MECZU
Powtarzające się nieszczęścia
W meczu z Hiszpanią z nieba do piekła mogliśmy wrócić w cztery minuty, ale rzutu karnego podyktowanego chwilę po bramce na 1:1 na szczęście nie wykorzystał Gerard Moreno. Przeciwko Słowacji optymizm dawało wyrównujące trafienie Karola Linettego i cały obraz odważnej gry w pierwszych kilkunastu minutach po wyjściu z szatni, wszystko zniweczyła jednak druga żółta kartka dla Grzegorza Krychowiaka. W meczach reprezentacji Polski na EURO 2020 nie może zbyt długo być dobrze, a uporczywe fundowanie sobie kłopotów w środowym meczu ze Szwecją może mieć już naprawdę opłakane skutki. Biało-czerwoni nie mogą tak łatwo trwonić tego, co z mozołem udaje im się wypracowywać, pytanie jaki pomysł na rozwiązanie tego problemu będzie miał Paulo Sousa.
WYDARZENIE MECZU
Odwrócona kolejność
Na EURO 2020 po meczu otwarcia był mecz o honor, a sensacyjny remis z Sewilli sprawia, że dopiero w ostatniej kolejce zobaczymy mecz o wszystko. Niespodziewane odrodzenie reprezentacji prowadzonej przez Paulo Sousę wywróciło dobrze znany schemat udziału Polaków w mistrzowskich turniejach ostatnich lat, a po dwóch takich występach… nie sposób przewidzieć, którą twarz pokażą w środę. Sytuacja ciągle jest niełatwa, ale zwycięstwo ze Szwedami zapewni nam awans do 1/8 finału bez oglądania się na wynik starcia Hiszpanów ze Słowakami czy nerwowego liczenia punktów potrzebnego do 3. miejsca. Może się nie uda, ale tych trzech dni pięknego pompowania wiary, które przed nami, nikt Polakom nie odbierze.