EURO: Przykre tradycje zachowane (RELACJA)

EURO: Przykre tradycje zachowane (RELACJA)

fot.: youtube.com/ŁączyNasPiłka

Grali jak zwykle, przegrali jak zawsze. Parafrazując klasyka, reprezentanci Polski zgasili już praktycznie nadzieje na dalszy udział w turnieju. Kiedy wydawało się, że drużyna Sousy łapie kontrolę nad grą, to sami pomogli Słowakom w odniesieniu zwycięstwa.



 

Przed meczem Paulo Sousa zaskoczył mocniej, niż się każdy spodziewał. Z rana krążyły plotki przeciągającej się niedyspozycji Mateusza Klicha, która miała go wykluczyć z tego spotkania. Ostatecznie jednak zawodnik Leeds został desygnowany do gry od początku. Przede wszystkim największy szok wywołał widok Karola Linettego, który pojawił się obok Grzegorza Krychowiaka w środkowej strefie.

Pierwsze minuty wyglądały tak, jak można było to w planie. Polacy budowali kolejne akcje, oddawali strzały, ale najpierw dostali ostrzeżenie po tym, jak indywidualna akcja Ondreja Dudy minimalnie minęła słupek. I wydawało się, że zespół Sousy będzie dalej grał swoje, ale niespodziewanie po prawej stronie Bereszyński i Jóźwiak dali się oszukać dryblującemu Makowi, który wbiegł w pole karne, oddał strzał w kierunku bliższego słupka i po zaliczeniu słupka oraz ręki Wojciecha Szczęsnego piłka wpadła do siatki. Biało-czerwoni musieli rzucić się do ataków.

Z gry jednak wiele zagrożenia nie powstało. Gra Polaków była mocno pasywna, brakowało przyśpieszenia. Widać było, że w tej fazie spotkania nie radzą sobie z atakiem pozycyjnym. Ostatecznie były oddane strzały Lewandowskiego czy Zielińskiego z nieprzygotowanych pozycji. Najgroźniej zrobiło się tak czy inaczej pod bramką Szczęsnego, gdy po złym wybiciu Jóźwiaka Kucka strzał z dystansu i minimalnie przestrzelił. Na przerwę Słowacja schodziła z prowadzeniem, zasłużonym, a Sousa musiał szukać zmian.

Tajemnicą, którą może rozwiąże Łączy Nas Piłka, jest to, co powiedział w szatni Paulo Sousa. Ale gra reprezentacji od początku zgoła inaczej. Pierwsza ofensywna akcja zakończyła się bramką! Świetna akcja w trójce Klich-Rybus-Linetty i ten ostatni strzałem po ziemi wyrównał.

I znów piłkarze Sousy kontrolowali grę, Słowacy nie byli w stanie mocno zagrozić, ale znów, podaliśmy im tlen. Najpierw drugą żółtą kartką został ukarany Grzegorz Krychowiak. W konsekwencji to nasi sąsiedzi przejęli inicjatywę, a pierwszy rzut rożny zamienił się w bramkę dla nich. Po dośrodkowaniu do zgranej piłki dopadł Skrinrar i mocnym strzałem z woleja pokonał Szczęsnego.

Mimo gry w osłabieniu Polacy próbowali doprowadzić do wyrównania. Były szanse po stałych fragmentach, był strzał Bednarka. Ale ostatecznie nic się nie zmieniło. Reprezentacja Polski nawiązała do inauguracyjnych tradycji i znów straciła punkty w meczu otwarcia.

Polska 1:2 Słowacja
Linetty 46' – Szczęsny 18' (GS), Skrinrar 69'

Polska: Szczęsny – Bereszyński, Glik, Bednarek, Rybus (Puchacz 74') – Linetty (Frankowski 74'), Krychowiak, Klich (Klich 85') – Jóźwiak, Lewandowski, Zieliński (Świderski 85') Trener: Paulo Sousa
Słowacja: Dubravka – Pekarik (Koscelnik 79'), Satka, Skrinrar, Hubocan – Haraslin (Duris 87'), Kucka, Hromada (Hrosovsky 79'), Mak (Suslov 87') – Hamsik, Duda (Gregus 90') Trener: Stefan Tarković

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.