EURO: Szwecja pod lupą eksperta
fot.: polsatsport.pl
Wybiła godzina ostatniego grupowego starcia Polaków w EURO 2020. Naszym rywalem będzie Szwecja, która pokazała, że ma apetyt na fazę pucharową tegorocznego turnieju. Jakie są wady i zalety reprezentacji prowadzonej przez Janne Anderssona? W czym możemy upatrywać swojej szansy w starciu ze Szwedami? O tym wszystkim i nie tylko opowiedział nam twórca portalu „Futbol po Skandynawsku”, Marek Wadas.
Chciałem zacząć od tego, że nie milkną jeszcze echa meczu Hiszpanii ze Szwecją. Nazwałem ten mecz "sztuką defensywnego cierpienia", bo oglądając to spotkanie, miałem poczucie, że nie widziałem zespołu lepiej broniącego się w ostatnim czasie. Statystyki też to odzwierciedlają: rekordowe 918 podań Hiszpanów i xG (przyp.red. - spodziewane gole) na poziomie 2.30. Szwedzi wyszli jednak z tego obronną ręką. Jakich bohaterów byś tutaj wymienił?
W pierwszej kolejności Robin Olsen, bo ten bramkarz miał najtrudniejszy okres zaraz po mundialu w Rosji, bo wtedy wybuchł taki szał. Problemem było to, że nie powinno się kupować zawodników po dobrych turniejach reprezentacyjnych. On poszedł do Romy, stracił trochę na swojej wartości, natomiast w meczu z Hiszpanami udowodnił, że niesłusznie jest krytykowany. Obronił sytuacje Gerarda Moreno i Daniego Olmo. Był on głównym architektem tego sukcesu.
A w innych formacjach?
Oprócz niego wskazałbym Victora Lindelöfa, choć powiem szczerze, że obawiałem się, że ten pierwszy mecz będzie brutalną weryfikacją jego umiejętności na poziomie kadry narodowej. Natomiast zdał ten egzamin śpiewająco, dyrygował całą defensywą i gdyby miał kogoś lepszego obok, to raczej nie doszłoby m.in. do sytuacji sam na sam z bramkarzem Alvaro Moraty. Najważniejsze, że sam nie popełniał błędów i był ostoją tej linii obrony.
W ofensywie ktoś zasłużył na uznanie?
Jeśli chodzi o ofensywę, to trzeba wyróżnić Alexandra Isaka. Stworzyć sobie 2-3 sytuacje w tak trudnym meczu, momentami ośmieszając wręcz defensorów rywala. Szwecja miała bardzo niskie posiadanie piłki, ale potrafiła sobie stworzyć sytuacje. Ich wykonawcą był głównie Isak, który prawie zdobył bramkę, a pamiętajmy, że pomylił się jeszcze Marcus Berg. Jako czwartego wyróżniłbym jednego dosyć nieoczywistego zawodnika, czyli Albina Ekdala. Świetnie radził sobie w grze box to box, chociaż miał problemy z dynamiką. Były małe błędy, ale generalnie słał dobre podania do przodu i spełniał swoje zadania defensywne. Ta gra Szwedów w pierwszej części wyglądała trochę siermiężnie, ale jak już wychodzili z atakami, to wyprowadzał je właśnie Ekdal.
Wymieniłeś kilku zawodników, którzy rzeczywiście stanowią o sile szwedzkiej reprezentacji. Natomiast w czym byś upatrywał naszych największych bolączek, jeśli chodzi o środowy mecz? Czy to spotkanie będzie podobne do tego z Hiszpanią, czy może jednak podopieczni Janne Anderssona postawią na większe granie piłką?
Tak jak powiedziałeś, ten mecz z Hiszpanami to był taki typowy powrót do źródeł. Wszyscy się tego spodziewali, że Szwecja wyjdzie defensywnie. To był przemyślany plan trenera Anderssona. Nasi środowi rywale nie będą grali przeciwko nam w taki sam sposób. Jeśli oni czują wiatr w żaglach to jest wysoki pressing i dużo grania na pierwszy kontakt, żeby te akcje były szybsze. W Polsce niestety widzimy, że ten potencjał naszej defensywy jest trudny do oceny. Nie powiedziałbym natomiast, że Szwecja będzie kontrolować przebieg gry. Andersson zawsze zaskakuje, a ci zawodnicy zawsze grają tak, jak on mówi. Nie próbują kombinacji i te zalecenia przedmeczowe są realizowane zazwyczaj w 100 procentach. Będzie próba szybkiego rozegrania piłki, jeśli odbiorą nam futbolówkę, ale wydaje mi się, że będą unikać długich podań, bo widzieliśmy, że w ich pierwszym meczu nie przynosiło to efektów.
To jest ciekawe, bo Szwecja była przeważnie utożsamiana z tym mitycznym skandynawskim futbolem dla walczaków. Mam wrażenie, że w ostatnim czasie nastąpiły zmiany w modelu gry tej reprezentacji. Pamiętamy Mundial w 2018r. gdy ta gra nie wyglądała pięknie, ale przyniosła efekty w postaci ćwierćfinału. Czy podzielasz to zdanie, że nastąpił zwrot w kierunku innego systemu gry?
Jaki jest potencjał ludzki, tak grasz w piłkę. Te pokolenie powoli zaczyna chylić się ku końcowi. Ci piłkarze nie byli genialni technicznie, ale zdarzały się wyjątki. Natomiast zawodnicy pokroju Berga czy Oli Toivonena nigdy nie byli fantastyczni w tym aspekcie gry. Na mundialu w Rosji jedyną szansą na wyjście z grupy były twarde szyki w defensywie i próba kontrataku. Wtedy dwaj wymienieni przeze mnie zawodnicy byli świetnymi obrońcami, ale z przodu bywało licho. Idzie nowe pokolenie, nie ma żadnej rewolucji, ona nastąpi po tegorocznym Euro.
Nie wyobrażam sobie, żeby zawodnicy tacy jak Marcus Berg, Mikael Lustig, Sebastian Larssona i może jeszcze Albin Ekdal nie zakończyli reprezentacyjnej kariery. Ten stereotyp twardej gry w przypadku Szwecji jest już tak męczący, że słyszy się o tym ciągle z ust ekspertów, a to nie jest prawda. Mecz z Hiszpanią był wyjątkiem, który zamazał trochę tę perspektywę. Szwecja będzie oczywiście bazowała na defensywie, ale są zawodnicy kreatywni, którzy mogą zrobić wiele w ataku. Pokazał to dobitnie wspomniany już na początku naszej rozmowy Isak, który wprowadza nutkę fantazji do tego zespołu. Jeśli miałbym wskazać nowe elementy w grze Szwecji to byłby to wysoki pressing, gra na jeden kontakt oraz szybkie przeprowadzanie akcji.
Wymieniłeś kilku starszych zawodników, ale nie pojawił się tutaj Andreas Granqvist. W opinii publicznej dużo mówi się o tym, że na te Mistrzostwa Europy pojechał w roli atmosfericia, a wielu mówi nawet o powołaniu za zasługi z Mundialu w Rosji, na którym zdobył 2 gole. Ta stara gwardia broni się jeszcze swoją grą, czy zjeżdża już powoli do bazy?
Granqvist jak najbardziej został powołany za zasługi. Gdyby on nie pojechał, w jego miejsce byłby szykowany Joakim Nilsson. Prawdopodobnie ten zawodnik zagrałby za Marcusa Danielsona z Hiszpanią. Janne Andersson nie jest jednak perfekcyjny i czasami realizuje pewne skostniałe założenia. Nigdy nie zrozumiem powoływania Granqvista do mitycznego robienia atmosfery, tym bardziej dlatego, że zagrał 3 pełne mecze na przestrzeni całego sezonu w drugiej lidze szwedzkiej.
Co do reszty, Lustig był najgorszym graczem w meczu z La Furia Roja. To nie jest przypadek, bo on najlepsze lata kariery ma za sobą. My go możemy pamiętać z czasów Celticu Glasgow, gdzie prezentował solidny europejski poziom. Nie jest przypadkiem to, że nie przebił się później w Belgii i teraz popełnia błędy w obronie. Niczym się nie obronił z Hiszpanami, bo zanotował wiele strat i zmarnował jedną szansę. Mam nadzieję, że w kolejnym meczu pojawi się za niego Emil Krafth z Newcastle, który w tym sezonie zanotował m.in. gola z Manchesterem City.
A kapitan kadry, Sebastian Larsson?
On rozegrał już ponad 130 spotkań w tej drużynie. To jest fenomen, bo ten zawodnik nigdy nie przeskoczył pewnego poziomu. Świetnie wykonuje stałe fragmenty gry, ale nie ma szybkości i umiejętności, które pozwoliłyby mu na wyjście przed szereg. Jeśli on gra na prawej lub lewej stronie w formacji 4-4-2, to boczni pomocnicy często schodzą do środka. Larsson niestety nie posiada tej dynamiki jak np. Viktor Claesson z Krasnodaru, ale gra, bo jest stabilny i prezentuje równy poziom. Lata też już robią swoje. Po Euro wszyscy ci wymienieni zawodnicy już raczej nie będą w orbicie zainteresowań selekcjonera. Nie wyobrażam sobie, że na Mundialu w Katarze lub na następnym Euro w Niemczech Szwedzi będą grali z tym samym potencjałem ludzkim, co w pierwszym meczu tegorocznego czempionatu.
Ciekawi mnie jeszcze kwestia Robina Quaisona, który w eliminacjach do turnieju strzelił 5 goli. Zagrał krótko z Hiszpanami, czy stał się może ofiarą strategii na ten mecz? Jaka jest jego rola w tym zespole?
Czasami te decyzje Anderssona są niezrozumiałe. Na przykład Jordan Larsson, który miał za sobą świetny sezon w lidze rosyjskiej, nie zagrał ani minuty w sparingach i teraz też siedzi na ławce. Quaison natomiast nie był ofiarą tego planu na pierwszy mecz. Był planowany do pierwszego składu z Bergiem, wtedy jak na Covida zachorował Dejan Kulusevski. Są 2 pary napastników, drugą tworzą właśnie Kulusevski z Isakiem. I chyba właśnie takie były zamierzenia na te pierwsze spotkanie. Selekcjoner w pewnym momencie chyba przestał śledzić poczynania Quaisona w niemieckim Mainz, ale to nie powinno wpływać na całościowy obraz jego gry, dobrze zagrał np. z Armenią. To nie jest tak, że on poszedł w odstawkę. Na ten moment Szwedzi mają w ataku po prostu kłopot bogactwa i nie zawsze Robin znajduje miejsce w pierwszej jedenastce.
Parę razy przewinęło się w naszej rozmowie nazwisko Marcusa Berga. Pisałeś na swoim portalu o hejcie, jaki wylał się na niego po tej zmarnowanej szansie z Hiszpanami. Po Mundialu w 2018r. była chyba podobna historia, kiedy obrażany był Jimmy Durmaz, który sprokurował rzut wolny, po którym Niemcy strzelili gola. Czy Szwedzi często reagują w taki sposób?
Byłem w kompletnym szoku. Gdyby ta sytuacja zaważyła na remisie, to byłbym w stanie zrozumieć żal. Jednak obrażanie rodziny, to już jest pójście za daleko. Szwedzi to czasami niezrozumiały naród, wychodzą z nich momentami trywialne zachowania. Jeśli chodzi o media, to stanęły od razu za Marcusem. Takie sytuacje w sporcie się zdarzają. Nie wyobrażam sobie, żeby tak traktować człowieka, który zagrał dla tej kadry prawie 100 spotkań. Oczywiście, mógł zareagować lepiej w tej sytuacji, ale równie dobrze Szwedzi mogli przegrać to spotkanie 0:3. To też było niecodzienne, czytasz poranną prasę, spodziewasz się pochwał na temat meczu, a wszyscy jadą po Bergu. Na boisku treningowym były plakaty ze wsparciem, także media zachowały się dobrze w tej sytuacji. Ta drużyna jest bardzo silna mentalnie, teraz tylko patrzeć, jak przekują to na dalszą dyspozycję.
Dużo mówiliśmy o ofensywie Szwedów, gdzie prym wiedzie Isak, który potrafi wziąć na siebie 2-3 rywali i pociągnąć akcję. Dostępny na spotkanie z nami będzie także Kulusevski. Jak możemy zneutralizować te atutu Skandynawów? W czym możemy upatrywać swojej szansy?
To może się wydawać proste, ale odpowiedzią jest wysoki pressing. To jest klucz do tego, by przygasła ich werwa. W 2020r. w Lidze Narodów Szwecja nie była wielkim faworytem i te mecze tam pokazywały problemy, z jakimi mierzy się ta kadra. Główną ich wadą jest nonszalancja i brak koncentracji w kluczowych momentach. Nawet w sparingu z Armenią przed Euro był taki moment, że Isak stracił na połowie piłkę, a rywale prawie weszli z nią do bramki. Jeśli chodzi o słabe punkty, to jest to środkowy obrońca Danielson, który z Hiszpanią popełnił fatalny błąd. Poprzez wywieranie presji na linii defensywnej Polacy mogą wiele zyskać. Dodatkowo, Szwedzi nie lubią długich piłek, popełniają wtedy dziecinne błędy. Niby jest jakiś progres w tym elemencie, ale nie aż tak wielki, by przysłonić całość.
Może jakaś konkretna flanka, na którą powinniśmy zwrócić uwagę?
Prawa strona jest najsłabsza. Tam będą grali raczej Larsson z Lustigiem. Nasi wahadłowi są na tyle wyszkoleni, że spokojnie mogą próbować grać jeden na jeden i zrobić trochę szumu. Dodatkowo pewnie dużym wzmocnieniem będą morale, który poszły zdecydowanie do góry po remisie Polaków z Hiszpanami.
W grze Polaków widać było dobre momenty, kiedy mocniej przyciskaliśmy rywala, ale były też chwile słabszej dyspozycji, więc my też musimy się pilnować. Wspomniałeś o Danielsonie, jemu zdarzają się wpadki, prawda?
Gdyby nie stał za nim Morata, a jakiś inny napastnik, to spokojnie byłoby 0:1. Mam wrażenie, że dla Danielsona to trochę za wysokie progi. On w 2019r. był najlepszym zawodnikiem ligi szwedzkiej, a jako 29-latek zaczął grać w lidze chińskiej. Jest solidny jak na ten poziom, ale te spotkanie go przerosło. Trudno dużo oczekiwać od niego, ale wszystko rozchodzi się o to, że Chiny różnią się w jakości piłkarskiej.
Krótkie nawiązanie do historii, 3 poprzednie Mistrzostwa Europy kończyły się dla Szwedów na fazie grupowej. Czy w końcu przełamią się i spróbują nawiązać do sukcesu z Rosji?
To jest stosunkowo najgorsza z kadr Szwecji na Euro w XXIw. Może tylko ta z Francji była trochę słabsza. Zapowiada się na to, że uda się przełamać tę niefortunną passę. Trzeba też przyznać, że nie mieli Szwedzi szczęścia w losowaniach, bo pojawiała się Francja, Belgia, Włochy, Anglia. Nie dość, że mocne ekipy, to jeszcze mieli swoje problemy. Cztery lata temu to rzeczywiście była najgorsza ekipa od lat, ale teraz wszystko wskazuje na to, że karta się odwróciła. Przed turniejem zapowiadałem ćwierćfinał i tego się trzymam.