Falstart wrocławian!

Licznie zgromadzona publiczność na stadionie przy ulicy Oporowskiej w minorowych nastrojach powróciła do domów. Sensacja to zbyt łagodne słowo do wydarzeń, które miały miejsce na boisku. Śląsk Wrocław po fatalnej grze przegrał z Kmitą Zabierzów 1:3 (0:2). Dla gości to było pierwsze zwycięstwo w sezonie! Tak słabego startu rundy jesiennej w wykonaniu wrocławskich piłkarzy nie spodziewał się nikt, chociaż podobnie wyglądał początek wiosny – wówczas Śląsk pokonało Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0.



Wypowiedzi zawodników i trenerów z pomeczowej konferencji prasowej, skrót filmowy, galeria i statystyki wkrótce w serwisie.


 

Już od pierwszego gwizdka sędziego było widać, jak bardzo podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza są zdenerwowani. Chyba szczególnie mocno debiut przy Oporowskiej przeżywał Andrzej Olszewski – w 6. minucie po jego niezdecydowaniu piłka uderzona z około 40 metrów uderzyła w poprzeczkę. To był dzwonek ostrzegawczy dla Śląska, ale wnioski nie zostały wyciągnięte. W 12. minucie niespodziewane prowadzenie dla Kmity uzyskał Sebastian Kurowski, który w dziecinny sposób wymanewrował defensywę WKS-u. Ciekawe co wtedy pomyślał siedzący przez całe spotkanie na ławce rezerwowych Zbigniew Wójcik, dotychczas etatowy środkowy obrońca wrocławian.

Zabierzowianie zepchnęli Śląsk do defensywy, jakby to oni zajmowali pozycję lidera. Wójcik za głowę mógł się złapać ponownie w 20. minucie. Olszewski tylko wzrokiem odprowadził piłkę uderzoną przez Dariusza Romuzgę z około 30 metrów. Zrobiłem pół kroku do przodu, on wtedy strzelił. No i cóż – po prostu to zawaliłem - powiedział po meczu mocno zawiedziony swoją postawą bramkarz wrocławian. Na trybunach atmosfera była coraz bardziej nerwowa, a kibice zażenowani, bo Śląsk po stracie dwóch bramek nie potrafił w żaden sposób zagrozić bramce Tomasza Laskowskiego.



Po przerwie za słabo prezentującego się Dariusza Sztylkę na murawie pojawił się Sebastian Dudek i już po chwili zaznaczył swoją obecność na boisku dwoma doskonałymi podaniami. Drugie z nich okazało się asystą - Patryk Klofik w 48. minucie znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem gości i pewnie umieścił piłkę w siatce. Później Dudek niestety dostosował się do poziomu swoich kolegów, który tego dnia, używając delikatnych słów, nie był zbyt wysoki.



Po strzeleniu kontaktowego gola Śląsk rzucił się do ataku i to mogło przynieść pożądany skutek, bo świetną akcją popisali się Benjamin Imeh, Klofik i Przemysław Łudziński, ale ten ostatni nie potrafił wykorzystać bardzo dobrej okazji do wyrównania. Riposta Kmity była szybka i skuteczna. Wrocławianie za bardzo zapędzili się na połowę rywala, który przeprowadził szybką kontrę i po podaniu Piotra Bagnickiego do Kurowskiego było 3:1.



Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ten mecz był wypadkiem przy pracy - tłumaczył swój zespół trener Tarasiewicz. Na inaugurację rundy wiosennej Śląsk też przegrał, ale mimo wszystko przerwę zimową spędził na fotelu lidera. Oby teraz było podobnie.



Śląsk Wrocław 1:3 (0:2) Kmita Zabierzów

Patryk Klofik 48 - Sebastian Kurowski 11, 58, Dariusz Romuzga 20



Śląsk: Olszewski - Wołczek, Pokorný, Čáp (75' Szewczuk), Marciniak - Kluzek (84' Ulatowski), Sztylka (46' Dudek), Wojciech Górski, Klofik - Łudzińśki, Imeh



Kmita: Laskowski - Borovićanin, Cios, Jędrszczyk, Szałek - Bębenek, Powroźnik, Romuzga, Gawęcki, Kurowski (89' Cebula) - Bagnicki (90' Niane)



żółte kartki: Powroźnik, Szałek



sędziował: Ćap - Sebastian Jarzębak (Bytom)


widzów: 6000

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.