Faworyci robią swoje (DZIEŃ NA EURO)
fot.: UEFA
Rozczarowująca Turcja, zaskakująca Walia, pewni Rosjanie i skuteczni Włosi. Druga kolejka zmagań na Euro 2020 przebiegła dość spokojnie bez większych skandali i niespodzianek. Wyniki spotkań były dość przewidywalne i sytuacje w obu grupach pomału zaczynają się klarować.
2. kolejka fazy grupowej, 16 czerwca:
GRUPA B: Finlandia 0:1 Rosja
45+2’ Al. Miranchuk
Finowie po dramatycznych wydarzeniach z pierwszego meczu na turnieju przeciwko Danii mogli pokazać swoją wartość przeciwko dobrze dysponowanemu rywalowi. Drużyna Sbornej, choć zaprezentowała się całkiem solidnie, mogła szybko stracić panowanie nad wydarzeniami boiskowymi po bramce Pohjanpalo w 5. minucie. Na szczęście dla ekipy Czerczesowa do akcji wkroczył VAR i bramka została anulowana po wykryciu spalonego. Zwycięską bramkę niezwykłej urody zdobył Miranchuk po fenomenalnej akcji na małej przestrzeni w polu karnym zespołu Suomi. Precyzyjnym strzałem po długim roku zaskoczył Hradeckiego, ustalając wynik spotkania. Obecnie w grupie B trzy drużyny mają po 3 punkty na koncie i mecz Dania – Belgia może zadecydować o dalszym losie tych rozgrywek.
Aleksei Miranchuk celebrates his first goal for Russia since November 2019 #EURO2020 pic.twitter.com/z5AlpWZ3W3
— UEFA EURO 2020 (@EURO2020) June 16, 2021
GRUPA A: Turcja 0:2 Walia
42’ Ramsey, 90+5 Roberts
Czarny Koń turnieju zawiódł na całej linii. Ileż to nasłuchaliśmy się o niespodziance, jaką mają sprawić Turcy na Euro i jak to nie mieli nawiązać do lat świetności z początku XXI wieku. Niestety rzeczywistość była brutalna i nie inaczej było tym razem. Walijczycy z łatwością przejechali się po rywalach dzięki świetnej dyspozycji Ramsey’a i Bale’a, którzy mogli zaliczyć w tym meczu co najmniej dublet jak nie hattricka. Sam Ramsey już w 6. minucie mógł dać prowadzenie swojej drużynie, lecz fenomenalną interwencją popisał się Cakir. Odpowiedzieć kilka minut później próbował Yilmaz, ale nie trafił w bramkę z piątego metra. W 42. minucie podanie „ciasteczko” zagrał z głębi pola Bale do wbiegającego Ramseya, który tym razem się nie pomylił i zdobył pierwszą bramkę w tym meczu. Turcy gaśli z każdą minutą i coraz ciężej było im konstruować akcje ofensywne. Gwóźdź do trumny w ostatniej akcji meczu wbił Roberts i prawdopodobnie ten wynik uniemożliwia Turkom wiarę na wyjście z grupy.
Connor Roberts is in dream land after sealing Wales a 2-0 win over Turkey #EURO2020 | #WAL pic.twitter.com/4lvfKQ93np
— UEFA EURO 2020 (@EURO2020) June 16, 2021
GRUPA A: Włochy 3:0 Szwajcaria
26’, 52’ Locatelli, 89' Immobile
Pełna dominacja przez cały mecz i całkowite stłamszenie rywala. Włosi niemal powtórzyli swój występ z pierwszego meczu i pewnie pokonali Helwetów jako liderzy swojej grupy. VAR na Euro 2020 odebrał nam już kilka pięknych bramek jak chociażby trafienie Mbappe w meczu francuzów i nie inaczej było tym razem. Chiellini już w 19. minucie zdobył pierwszą bramkę, lecz VAR dopatrzył się słusznego zagrania ręką i na 9 bramkę w reprezentacji kapitan Squadra Azzurra będzie musiał jeszcze poczekać. Chwilę później zawodnik Juventusu musiał opuścić boisko z powodu kontuzji, a bohaterem kibiców w Rzymie stał się Locatelli. Świetnie wyprowadzona kontra Italii i Locatelli biegnący przez całe boisko, by na koniec wykończyć podanie swojego kolegi z Sassuolo Berardiego na piątym metrze pola karnego, to był prawdziwy majstersztyk. Podopieczni Roberta Manciniego po raz kolejny pokazują swoją siłę i dynamikę w ofensywnie, rozmontowując obronę Szwajcarów z dziecinną łatwością. Locatelli wpisał się na listę strzelców po raz kolejny w drugiej części spotkania, kiedy precyzyjnie przymierzył zza pola karnego w dolny róg bramki Sommera. Mecz zabił Immobile, dla którego ten turniej to swego rodzaju odkupienie w kadrze. Zawodnik Lazio zawsze miał problemy ze skutecznością w kadrze, jednak na Euro 2020 pokazuje najwyższą klasę. Kompletnie niewidoczni byli Shaqiri, Xhaka czy Seferovic. Bezradność Szwajcarów kłuła w oczy i tylko dwie stracone bramki mogą potraktować jak łagodny wymiar kary. Dla nich mecz z Turcją będzie meczem o wszystko.
— UEFA EURO 2020 (@EURO2020) June 16, 2021
TEAM BUNDLE!
Italy's last defeat was in September 2018 #EURO2020 | @azzurri pic.twitter.com/6r5X5PAO6f
2. kolejka fazy grupowej, 17 czerwca:
GRUPA C: Ukraina – Macedonia Północna (15:00, Bukareszt)
Obie drużyny mogły sprawić dużą niespodziankę już w pierwszej kolejce, urywając punkty swoim rywalom. Ukraina po strzale Yarmolenki w meczu z Holandią odzyskała wiarę we własne umiejętności, a chwilę później Yaremchuk wyrównując stan spotkania, wprawił cały naród w euforię. W Meczu z Macedonią podopieczni Andriy Schevchenki są zdecydowanym faworytem, a stawką tego meczu będzie 3. miejsce w grupie mogące zapewnić awans. Macedończycy nie są jednak bez szans, co pokazali w meczu z Austrią, kiedy momentami potrafili zaprezentować się solidnie i wykorzystać błędy rywala jak przy bramce Pandeva. Ukraina będzie musiała zaprezentować się co najmniej tak dobrze, jak w poprzednim meczu, żeby odnieść zwycięstwo.
GRUPA B: Dania – Belgia (18:00, Kopenhaga)
Gospodarze grupy chcą jak najszybciej wymazać z pamięci tragiczne wydarzenia z meczu z Finlandią. Stan psychiczny zawodników reprezentacji Danii nie pozwolił na korzystny rezultat i teraz muszą nadrabiać straty. Mecz z Belgami może być dla nich meczem o wszystko i bez trzech punktów ciężko będzie myśleć o wyjściu z grupy. Belgia z kolei to jeden z trzech obok Francji i Włoch dominatorów w tym turnieju. Gładko ograli Rosjan w pierwszej kolejce i pewnie zmierzają po zwycięstwo w grupie. Strata De Bruyne przy tak świetnie dysponowanym Lukaku była niemal niezauważalna. Napastnik Interu powalczy o koronę króla strzelców turnieju i to jego Duńczycy powinni obawiać się najbardziej.
GRUPA C: Holandia – Austria (21:00, Amsterdam)
Starcie dwóch liderów grupy, a stawką zwycięstwo i lepsze rozstawienie w 1/16 finału. Holendrzy uciekli spod katu topora, kiedy wypuścili z rąk dwubramkową przewagę i niewiele brakowało, aby podzielili się punktami z Ukrainą. Austriacy w meczu z Macedonią Północną też mieli swoje problemy, choć wydaje się, że mają się one dopiero zacząć. Po ostatnim meczu zawieszony został Marko Arnautovic, który po zdobyciu bramki nie omieszkał rzucić kilku ostrych słów w stronę arbitra. Sam Arnautovic może okazać się zgniłym jabłkiem w koszyku Austriaków, dlatego uwagę na siebie muszą zwrócić inni liderzy. Piłkarze jak Alaba, Sabizer czy Laimer pokazali dużą jakość w pierwszym meczu i na Stadionie im. Johana Cruyffa będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, aby uzyskać korzystny rezultat.