Floridsdorfer AC: Tradycja zakryta patyną (SYLWETKA RYWALA)
fot.: Paweł Kot
W sobotę, 22 stycznia, Śląsk Wrocław rozegra swój trzeci sparing na obozie przygotowawczym w Turcji. Po piątkowym pojedynku z renomowanym Karabachem Agdam przyjdzie czas na zmierzenie się z bardziej anonimowym przeciwnikiem. Co nie oznacza, że jest to drużyna bez historii i tradycji. Wręcz przeciwnie - jest to przykład na to, jak kalendarze potrafią brutalnie obejść się z niektórymi klubami.
Floridsdorfer AC to klub, który był świadkiem wielu wydarzeń historycznych, bowiem został założony 20 sierpnia 1904 roku, co oznacza, że wtedy Wrocław był miastem zwanym Breslau, Polski nie było na mapie, a zamiast tego, jednym z największych graczy na światowej mapie było wielbione przez Roberta Makłowicza Cesarstwo Austro-Węgierskie. Sam Floridsdorf natomiast był jeszcze osobną miejscowością spod Wiednia, a nie dzielnicą, jak ma to miejsce obecnie. Jeśli też jakiś etap był wyjątkowy w historii drugoligowca - to właśnie początki. 12 lat po założeniu Blau und Weiß zdobyli swoje pierwsze wicemistrzostwo, rok później powtórzyli to osiągnięcie, aby najlepszy okres spiąć mistrzostwem w 1918 roku. Niebiesko-biali dodatkowo zdobyli dwukrotnie Puchar Austrii, lecz nie były to oficjalne rozgrywki, więc nie wszędzie jest to wzmiankowane.
POWOJENNA LIGOWA TUŁACZKA
Jak się okazało, zakończenie pierwszej wojny oznaczało pożegnanie się z czołówką i zajmowanie coraz niższego miejsca w austriackim futbolowym systemie. Drużyna z Floridsdorfu zdążyła nawet na 2 lata pożegnać się z najwyższym poziomem, po czym udało się powrócić, ale już nigdy nie nawiązali do najlepszych lat. W 1938 ponownie zajęli miejsce oznaczające degradację, lecz każdy, kto kojarzy historię wie, że wtedy coraz więcej w europejskim ładzie mieszał pewien austriacki akwarelista. Tym samym Floridsdorfer nadal był na najwyższym poziomie, tylko zamiast o czempionat w Austrii walczył o takowy w Niemczech.
Wojna się skończyła, Floridsdorfer znów mógł wziąć udział w rozgrywkach skupiających się tylko na Austrii, lecz to już był tylko łabędzi śpiew. 9 lat po zakończeniu wojny Leopold-Stroh-Stadion raz na zawsze pożegnał się z najwyższym poziomiem. Obecnie drużyna z Wiednia walczy o powrót na najwyższy poziom, zajmuje 3. miejsce na zapleczu Bundesligi.
— Floridsdorfer Athletiksport-Club (@FACWien) November 27, 2021
REPREZENTANTÓW TRZECH
Klub ten nie jest znany ze zbyt wielu wychowanków grających na najwyższym poziomie - wyjątek stanowi Marko Arnautović, który pierwsze piłkarskie kroki stawiał właśnie w klubie z północnej dzielnicy Wiednia. Jednak opuścił go szybko, bo już w wieku 9 lat. Niektórzy Polacy interesujący się losem naszych kadrowiczów mogą skojarzyć jednak ten klub z innego powodu - grali tu Krzysztof Ratajczyk oraz Sebastian Boenisch.
Auch wenn es gestern leider nicht gereicht hat, das Premieren-Tor von @s_boenisch können wir nicht oft genug sehen #FAC #Wirfürden21 #FACSVR pic.twitter.com/IENLJvqUjQ
— Floridsdorfer Athletiksport-Club (@FACWien) November 9, 2019
Jak się jednak można domyślić, to był już okres schyłkowy ich karier. Ratajczyk spędził tylko pół roku w niebiesko-białych barwach, po czym podobnie jak ten klub - kontynuował tułaczkę po niższych poziomach rozgrywkowych wspominając tylko lepsze czasy. A dla Boenischa był to przedostatni przystanek w futbolowej karierze - podobnie do Ratajczyka spędził tam nieco ponad pół roku, w lutym 2020 przeszedł do zespołu Wiener Neustadt, a kilka miesięcy później zakończył karierę.