Fuzja we Wrocławiu? osobiste refleksje

Temat fuzji dwóch wrocławskich II ligowców zdominował ostatnio wiadomości sportowe na Dolnym Śląsku. Większość opinii jest przeciwnych pomysłowi. Dziś gdy opadły emocje na chłodno spróbuję dokonać analizy przedsięwzięcia.


 


Jaki jest cel fuzji? Stworzenie jednej silnej drużyny, które będzie walczyć o jak najwyższe cele. Brzmi pięknie. Ale jak będzie w rzeczywistości? Do tej pory było kilka fuzji i na poziomie II i III ligi żadna w dłuższym okresie nie przyniosła pożądanych rezultatów. Pierwsze były próby połączenia Sokoła Pniewy z GKS Tychy i Olimpii Poznań z Lechią Gdańsk. W Tychach drużyna upadła już po roku (została rozwiązana), w Gdańsku mimo początkowego entuzjazmu nowy klub po 2 latach spadł do II a potem III ligi. Tam też była następna fuzja – Lechii z Polonią Gdańsk. Z II ligi nastąpił szybki spadek do III i IV ligi a następnie rozwiązanie klubu. Kibice nie chcieli oglądać tego tworu i woleli dopingować „prawdziwą” A – klasową Lechię (dziś klasa okręgowa). Kolejna fuzja miała miejsce w Wałbrzychu. Dwa słabe drugoligowe kluby Górnik i Zagłębie połączyły się tworząc KP Wałbrzych (potem Górnik Wałbrzych a obecnie Górnik Zagłębie) klub szybko spadł do III ligi a następnie miotał się pomiędzy III a IV ligą) W ubiegłym sezonie Wałbrzyszanie po rundzie jesiennej wycofali się z rozgrywek IV ligowych i dziś grają w A- klasie. Fuzja miała też miejsce w Bytomiu – połączenie Polonii z Szombierkami trwało zaledwie rok, potem znów oba kluby funkcjonowały oddzielnie. Dziś grają w III i IV lidze z olbrzymimi kłopotami finansowymi i sportowymi. Fuzję przeżywały też rezerwy Śląska ale zarówno mariaż z Parasolem jak i z GKS Kobierzyce, trwał po 2 sezony.
Przykładów pozytywnych fuzji w Polskiej piłce na poziomie co najmniej III ligowym trudno wskazać. Jednym z powodów jest fakt, że zazwyczaj łączą się kluby w ciężkiej sytuacji finansowej. Utrzymanie jednej drużyny jest co prawda tańsze, jednak nowy klub przejmuje długi obu. Zazwyczaj przejmuje mieszankę kadry zarządzającej obu klubów, ludzi, którzy do tej pory nie radzili sobie najlepiej. A połączenie dwóch różnych organizmów nie jest procesem łatwym. Zazwyczaj między tymi ludźmi prędzej czy później dochodziło do wojny o stołki ( nie dla każdego tego stołka starczy). I wreszcie wszystkie działania są robione szybko bez konkretnych planów.
Jak jest w tej chwili we wrocławskich klubach? Bardzo podobnie. Kluby są zadłużone, mają problemy organizacyjne. Brak jest osób, profesjonalnych menadżerów (brak profesjonalizmu widać nawet przy tak błahych pozornie sprawach jak udzielanie informacji osobom dzwoniącym do klubu). Wokół obu klubów nie ma przyjaznej atmosfery - media są obojętne lub czasem nawet nieprzychylne, władze miasta wydają się nie zauważać, że istnieje taka dyscyplina jak piłka nożna, a sponsorzy jakoś nie garną się do zainwestowania w któregoś z II ligowców. W klubowej kasie nie ma zbyt wielu zasobów, natomiast najlepsi zawodnicy Polaru zawodnicy Polaru (Solarz, Żelasko, Augustyniak) mają kontrakty ważne jeszcze przez pół roku. Przejmując ich w ramach fuzji należałoby podpisać z nimi dłuższe kontrakty. Na to nie ma środków. Wątpliwe, aby były za pół roku. Trudno przypuszczać, żeby do tego czasu wszystko zostało organizacyjnie poukładane (fuzja to długotrwały proces). Może się więc skończyć tym, że pozyskamy tylko długi i piłkarzy na pół roku. Wydaje się, że kolejność powinna być zupełnie inna – najpierw zbudowanie strategii, scalenie struktur, ustalenie warunków współpracy itd. Itp. A dopiero potem łączenie zespołów. W momencie, gdy wszystko jest robione w taki sposób, na gwałt, obawiam się, że za pół roku zaczną się przepychanki o zawodników.
Mam nadzieję, że panowie działacze obu klubów przemyślą wszystkie problemy i nie dopuszczą do powtórki z Wałbrzycha, Bytomia itd.

źródło: własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.