Fuzja widziana zza Oceanu
Poniżej głos w dyskusji o fuzji zagorzałego kibica Śląska, ale przede wszystkim entuzjasty piłki nożnej, jak sam o sobie napsiał, przysłany do redakcji. Czekamy na kolejne opinie i merytoryczny głos w dyskusji.Kto to jest kibic i czym jest kibicowanie? Ktoś, kto idzie na mecz \"swojej\" ulubionej drużyny, ulubionego sportowca, ulubionej dyscypliny sportowej, jest kibicem, ale także odbiorcą, konsumentem pewnego widowiska. Płaci za bilet i tym samym otrzymuje prawo do oglądania dobrego widowiska. Jeśli jest zaangażowany fanatycznie, zakochany wręcz w klubie, idolu, mieście, to dobrze. Zdzierając sobie gardło z wielką grupa jemu podobnych, dodaje na pewno ducha swoim pupilom i jest to ze wszech miar sympatyczne. Takiemu osobnikowi chodzi głownie o wygraną zespołu, czy sportowca któremu kibicuje. Przeżywa mecze, często tracąc kontrolę nad swoim zachowaniem, tak, jakby wynik był sprawą jego życia lub śmierci... List Otwarty kibiców Śląska zmartwił mnie. Opozycja do tej fuzji jest o tyle niepoważna, że nie chce uznać żadnych argumentów pozytywnych.
Po pierwsze: Chcemy oglądać we Wrocławiu dobrą piłkę nożną, czy nie? Nie wszyscy przychodzą na stadion wyżyć się jedynie. Połowa kibiców chce zobaczyć dobre widowisko - to na murawie. Za to płaci. Po drugie: Dlaczego Ci fanatycy nie maja pretensji, że skład ich ukochanej drużyny zmienia sie w wyniku transferów? Przecież już od dawna akceptuje sie nabywanie przez kluby dobrych graczy i jeśli ten ukochany Team posiada w składzie nawet mniejszość rdzennych Wrocławian, wszystko jest OK... Przeraża mnie i w moich oczach dyskwalifikuje autorów tego Otwartego listu, punkt w nim ostatni. Złośliwe przerywanie meczów, anty doping... To juz przesada. Czy to znaczy, ze normalny (w sensie stopnia emocjonalnego) miłośnik piłki nożnej nie będzie mógł spokojnie, za swoje pieniądze, obejrzeć tego co lubi? Autor komentarza \"Formalizacja fuzji juz we wtorek\", mkvsk orzeka niepotrzebnie, ze pan Jerzy Pieta, rzecznik prasowy Groclinu sie myli... Mylą sie Ci wszyscy, którzy nie chcą oglądać czegoś na większym poziomie. Oglądając wyłącznie tandetę, sami stajemy sie tandetni. Jak znam życie, to juz niedługo wielu Wrocławian, także tych fanatycznych, będzie dziękowało za tą niespodziewaną opatrzność.
M.U. (dane do wiadomości redakcji)