Galeria Gwiazd Śląska - cz. XIII

Dziś w Galeriisylwetka głównego środkowego pomocnika Śląska w latach 70 - tych, mistrza Polski i zdobywcy Pucharu Polski Jana Erlicha. Był to zawodnik bardzo inteligentny, konsekwentnie dążący do wyznaczonych celów. Sylwetka tego zawodnika może być przykładem dla młodych graczy, że konsekwentną pracą można wejść "na szczyty" nawet w późnym okresie swojej kariery.


 

Jan Erlich – czołowy pomocnik Śląska w latach 70 – tych, zawodnik, który prawdziwą karierę zaczął robić mając na karku 30 lat. Zawodnik bardzo wszechstronny – grywał jako rozgrywający oraz defensywny pomocnik a także jako stoper. Na początku kariery był z kolei napastnikiem. Jego zaletą była olbrzymia pracowitość wytrzymałość i solidność. Nie grał może tak efektownie jak kilku jego kolegów, ale wykonywał bardzo pożyteczną pracę i rzadko kiedy schodził poniżej dobrego poziomu. Grał dla drużyny. Razem z Zygmuntem Garłowskim, Mieczysławem Olesiakiem, Tadeuszem Pawłowskim i Romanem Faberem tworzył świetną linię pomocy w Śląsku.

Swoją karierę Erlich zaczynał w Arce Gdynia. Nie był może „materiałem na gwiazdę”. Jednak już w wieku 18 lat w 1965 roku zadebiutował w II lidze. W 1967 roku rozpoczął służbę wojskową i trafił do Legii. Tu jednak młody pomocnik nie miał szans na grę. W środku pomocy warszawkiej drużyny grali tacy zawodnicy jak Bernard Blaut, Lucjan Brychczy i Kazimierz Deyna. Erlich grał tylko w rezerwach a wraz z nim w środku pomocy występował Henryk Kasperczak. Wkrótce został przeniesiony do Zawiszy Bydgoszcz. Grał w II lidze. W 1969 roku powrócił do Arki i 10.09 zadebiutował w reprezentacji młodzieżowej w meczu z ZSRR w Tule. Wredy po raz pierwszy spotkał się z późniejszymi kolegami ze Śląska – Balcerzakiem, Rachwalskim i Z. Garłowskim. Z Arką co sezon był w czołówce II ligi ale do awansu zawsze brakowało kilku punktów. W tym czasie Erlich miał propozycje przejścia do klubów z ekstraklasy ale nie chciał opuszczać macierzystej drużyny. Wciąż wierzył w awans. W końcu w 1973 roku przyjął propozycje beniaminka I ligi – Śląska Wrocław. Niestety nie dostał zwolnienia z Arki i musiał rok pauzować. W 1974 roku, mając 27 lat zadebiutował wreszcie w ekstraklasie. Teraz postawił sobie kolejny cel – reprezentacja Polski. Dla wielu w tym wieku wydawałoby się to mało realne. Erlich jednak wyznaczał cele i konsekwentnie dążył do ich realizacji. Bardzo dobrze grał w lidze. W 1975 roku wywalczył ze Śląskiem III miejsce w lidze (1 gol Erlicha), wystąpił w reprezentacji B z olimpijską kadrą USA. W sezonie 1975/76 Śląsk debiutował w Pucharze UEFA, Awansując do III rundy. W meczach Z Royal Antwerp i Liverpoolem po kontuzji Żmudy Erlich z powodzeniem grał na pozycji stopera. Na koniec roku 1975 Piłka nożna sklasyfikowała Erlicha na III miejscu wśród środkowych pomocników. W sezonie 1975/76 Śląsk zdobył Puchar Polski. Erlich strzelił w rozgrywkach 2 gole w tym pierwszą w finałowym meczu w Warszawie. Kolejny sezon był dla Śląska jeszcze bardziej udany. Wrocławianie wywalczyli Mistrzostwo Polski (4 gole Erlicha), a w Pucharze Zdobywców Pucharów awansowali do ćwierćfinału (1 gol). Dzięki bardzo dobrej postawie spełniło się marzenie, do realizacji którego Erlich tak usilnie dążył – trener Gmoch powołał go do reprezentacji!!! W sierpniu był rezerwowym w meczu z Austrią a 2 tygodnie później 7.09.1977 zadebiutował w meczu z ZSRR w Wołgogradzie. Miał wtedy już 30 lat i 241 dni i udowodnił, że konsekwencją i ciężką pracą można osiągnąć wiele. W tym samym roku był rezerwowym w dwóch meczach EMŚ z Danią i Portugalią, decydujących o awansie na Mundial. W tym drugim spotkaniu wszedł na boisko, zmieniając Deynę. Na koniec roku został uznany przez Piłkę Nożną III środkowym pomocnikiem w Polsce (za Deyną i Kupcewiczem). Jacek Gmoch umieścił go w szerokiej kadrze zawodników kandydujących do wyjazdu na argentyński Mundial. Erlich w każdym meczu dawał z siebie wszystko. Wyjazd na mistrzostwa był kolejnym celem pomocnika Śląska. Udanie zaczął rundę wiosenną 1978 w dwóch pierwszych meczach strzelił 2 gole. Potem prowadził Śląsk do kolejnych zwycięstw. W ostatniej kolejce jego bramka z Lechem zadecydowała o wicemistrzostwie dla Śląska (w całym sezonie strzelił 6 bramek). Do Argentyny jednak nie pojechał. Latem 1978 roku po czterech latach udanej gry w Śląsku postanowił odejść z klubu i wrócić w rodzinne strony. Klub pożegnał uroczyście, doceniając jego zasługi. Erlich przeszedł do Lechii Gdańsk. Grał bardzo dobrze, strzelał sporo goli. Już w pierwszym występie dwukrotnie pokonał bramkarza Piasta Gliwice, w następnym kolejce strzelił gola Warcie, a w V kolejce Stoczniowcowi Gdańsk. Lechia była blisko awansu. Na finiszu rozgrywek Gdańszczanie zajęli III miejsce w II lidze zaledwie jednym punktem przegrywając walkę o ekstraklasę z Zawiszą. W trakcie następnego sezonu wyjechał do Szwecji i w tamtejszych klubach kontynuował karierę. Mieszkał tam także po zawieszeniu butów na kołku aż do śmierci w czerwcu 1998.

Jan Erlich 2 razy grał w reprezentacji młodzieżowej, 4 w B (1 gol) i 2 w A (2 razy był rezerwowym). W europejskich pucharach wystąpił 13 razy i strzelił 1 bramkę (Puchar UEFA). Strzelił 13 bramek w I lidze i 29 w II.

źródło: opracowanie własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.