Galeria Gwiazd Śląska - cz. XV

Dziś spełniam życzenie czytelników wyrażone przy ostatnim odcinku (choć i tak zawodnik ten zawodnik miał być prezentowany). Przedstawiam czołowego napastnika Śląska w latach 80 - tych, duży talent (kreowano go na następcę Janusza Sybisa) Aleksandra Sochę. Niestety pewne okoliczności sprawiły, że Olek nie osiągnął tego co powinienen. Momo to jest czwartym strzelcem w historii Śląska w I lidze i VIII we wszystkich meczach oficjalnych.


 

Aleksander Socha – niezwykle utalentowany skrzydłowy Śląska. Kreowano go na następcę Janusza Sybisa. Niestety tak się nie stało. Olek zbyt lekko traktował swoją karierę choć umiejętności miał niemałe. Sybisa przypominał nie tylko sylwetką ale i stylem gry. Był bardzo szybki, zwinny, dobry technicznie, nieźle dyblował. Potrafił zagrać widowiskowo. Często jednak zarzucano mu, że nie miał charakteru typowego napastnika. Rzeczywiście, przez długi czas Olek nie potrafił grać z drużyną, „biegał wzdłuż linii” bez efektów. Jako junior był wymieniany wśród najbardziej utalentowanych skrzydłowych w Polsce. Niestety szybko poczuł „smak wody sodowej”. Przez kilka lat rozmieniał swój talent na drobne. Opanowanie przyszło dość późno – był już wtedy zaledwie solidnym graczem ligowym.

Karierę zaczynał w nieistniejącym już klubie PKS Odra Wrocław. Jednym z pierwszych trenerów Olka był znany na Dolnym Śląsku Roman Masztalerz. Olek od najmłodszych lat zdradzał spory talent. Jako 17 – latek zadebiutował w II lidze. Był już wtedy reprezentantem Polski juniorów. PKS spadł z ligi a Olek po krótkim epizodzie w Pafawagu trafił do Śląska. W I lidze debiutował 29.08.1981 w meczu z Lechem we Wrocławiu. Jego gra szybko spodobała się kibicom, którzy zaczęli upatrywać w nim następcy Sybisa. Rzeczywiście, pierwszy sezon był bardzo obiecujący. Olek grał bardzo dobrze, trafił do reprezentacji młodzieżowej, a w lidze strzelił 4 gole i wywalczył wicemistrzostwo Polski. Jesienią 1982 w debiucie w europejskich pucharach strzelił gola w meczu z Dynamem Moskwa a wkrótce znalazł się w nowotworzonej reprezentacji olimpijskiej trenera Obrębskiego. Wydawało się, że młody napastnik Śląska jest u progu dużej kariery. Niestety, ówczesny Śląsk był drużyną, w której grało wielu utalentowanych zawodników, ale którzy równie jak piłkę „kochali życie”. Do tej grupy należał też Socha. W najważniejszym dla siebie okresie zaczął rozmieniać swój talent na drobne. W efekcie praktycznie 2 sezony (1982/83 i 1983/84) można uznać za stracone. Przebudzenie nastąpiło w sezonie 1984/85. Socha z 9 bramkami był najlepszym strzelcem drużyny a najważniejsze bramki zdobył w ostatniej kolejce, kiedy to jego dwa celne strzały w meczu z Lechią w Gdańsku zapewniły Śląskowi utrzymanie się w lidze. Kolejne sezony nie potwierdziły wysokich możliwości Sochy – grał on w kratkę, przeplatając dobre mecze słabymi. Przebłyski formy miał w sezonie 1986/87 kiedy to Śląsk wywalczył Puchar Polski (2 gole Sochy) i Superpuchar. Po tym sezonie Socha wyraźnie okrzepł i grał coraz bardziej solidnie. Niestety była to jedynie mała cząstka tego co mógł osiągnąć. Po dość słabej dla klubu rundzie jesiennej 1989 na początku 1990 roku wyjechał do Szwajcarii, gdzie grał do końca kariery.

Aleksander Socha 24 razy grał w reprezentacji juniorów (2 gole) 6 w młodzieżowej i 2 w Olimpijskiej. Dla Śląska w oficjalnych meczach strzelił 38 goli (VIII miejsce w historii strzelców) – 35 w I lidze (w 230 meczach i jest IV strzelcem Śląska w ekstraklasie) 2 w Pucharze Polski i 1 w Europejskich Pucharach (P. UEFA).

źródło: opracowanie własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.