Galeria Gwiazd Śląska - cz. XVI
Janusz Kudyba – znakomity środkowy napastnik w latach 90 jedyny taki strzelec w historii klubu. Grał w Śląsku zaledwie3 lata (odliczając przerwy spowodowane kontuzjami niecałe 2,5 roku) a jest jednym z najskuteczniejszych zawodników w historii Śląska i najlepszym strzelcem w II lidze. Miał niesamowity instynkt strzelecki, świetnie się ustawiał, znakomicie grał głową. Pod tym względem był chyba najlepszy w historii Śląska. Trzeba jednak przyznać, że na swoją pozycję musiał ciężko pracować. Z początku długo nie należał do egzekutorów, gdy jednak zaczął strzelać bramki, robił to jak na zawołanie, kolekcjonując tytuły króla strzelców II ligi a w I i II lidze strzelił łącznie 120 goli!!!
Karierę zaczynał w Karkonoszach Jelenia Góra. Jako junior trafił do Lecha Poznań. Tam jednak nie zdołał się przebić i wrócił w rodzinne strony zasilając III ligową Lechię Piechowice. Dzięki bardzo dobrej grze został zauważony przez wysłanników Motoru Lublin, do którego trafił latem 1982. Początkowo był rezerwowym. W pierwszym sezonie wywalczył z Motorem awans do I ligi. Przez pierwsze 2 sezony strzelił tylko 3 gole. W kolejnych 2 strzelał po 3 gole. W 1987 Motor spadł z ekstraklasy. Rok później nie udało się awansować ale Kudyba z 17 bramkami został królem strzelców II ligi i z Jarosławem Górą przeszedł do Zagłębia Lubin. W pierwszym sezonie strzelił 13 goli i awansował do I ligi, w następnym wywalczył wicemistrzostwo Polski (12 goli) a rok później Mistrzostwo (8 goli). Po kolejnym sezonie wyjechał za granicę. Grał w szwedzkiej FF Karlskronie. Tamtejszy trener widział go jednak w pomocy i Kudyba nie mógł w pełni zaprezentować swoich umiejętności. Na krótko wrócił do Zagłębia i wyjechał do norweskiego Lyn Oslo. Tam również nie mógł się przebić i w 1992 roku po 10 ligowych meczach bez bramki powrócił do kraju. Nieco zapomniany pojawił się w GKS Bełchatów. Tu pokazał, że wszyscy, którzy postawili na nim „krzyżyk” mylili się. Kudyba został królem strzelców II ligi strzelając 19 bramek. W przerwie letniej trafił do Śląska. Duża w tym zasługa znakomitego trenera Stanislawa Świerka, który po spadku wrocławian z I ligi ściągnął tu kilku swoich byłych podopiecznych, w tym byłych zawodników Zagłębia (byli tu już Lesław Grech i Sławomir Najdek)– Sławomira Wałowskiego, Bogdana Pisza, Krzysztofa Koszarskiego a przede wszystkim kolegę Kudyby z Motoru i Zagłębia Jarosława Górę (z innych transferów warto wspomnieć Roberta Cieślewicza i Kzysztofa Lakusa). Pierwszy sezon Śląska nie przyniósł spodziewanego awansu. Drużyna była jeszcze niezgrana i to było widać w kilku meczach. Był to jednak znakomity sezon Kudyby – strzelił aż 28 i po raz kolejny został królem strzelców II ligi. Po nieudanym ataku na ekstraklasę działacze Śląska wykazali się rozsądną konsekwencją. Nie doprowadzili do rewolucji w skladzie a jedynie do drobnych korekt (odeszli Wałowski i Twardygrosz, przyszli Kostek i Kujawa). Ograna już drużyna spokojnie awansowała do ekstraklasy. Kudyba był na początku sezonu znów czołowym strzelcem ale szybko doznał dość groźnej kontuzji, która wyeliminowała go z gry na kilka miesięcy. Rolę egzekutora przejął Józef Kostek, ale i tak Kudyba grając w mniej niż polowie spotkań ukończył sezon z 11 bramkami. W następnym sezonie nadal często zmagał się z kontuzjami i grał bardzo mało. Strzelił tylko 2 gole ale było to w ostatniej kolejce w meczu ze Stalą Mielec. Dzięki tym bramkom Śląsk utrzymał się w lidze. Był to jak się później okazało jego ostatni mecz w karierze. Ze względu na ciągłe problemy zdrowotne zakończył karierę i został trenerem. Pracował w SMS Sport Contact Wrocław pracując z napastnikami. Jednym z jego wychowanków był Arkadiusz Aleksander. Potem samodzielnie prowadził III ligową Ravię Rawicz. Wkrótce trafił do Śląska. Przez niemal 3 lata był asystentem poszczególnych trenerów w I drużynie. Po awansie do I ligi odszedł ze Śląska. Pracował z rezerwami Zagłębia Lubin, obecnie szkoli III ligową Pogoń Świebodzin. Jego 14 – letni syn Paweł jest utalentowanym napastnikiem Śląska, reprezentantem makroregionu. Miejmy nadzieje, że pójdzie w ślady ojca.
Janusz Kudyba strzelił dla Śląska w oficjalnych meczach 42 gole (V miejsce w historii klubu) – 2 w ekstraklasie, 39 w II ligi (najlepszy w historii klubu) oraz 1 w Pucharze Polski. Ogółem zdobył 37 goli w I i 83 w II lidze.
Następcą Kudyby w roli egzekutora w Śląsku był Józef Kostek. On również był typowym snajperem. Świetnie znajdował się w polu karnym. Od Kudyby gorzej grał głową ale dysponował za to bardzo mocnym strzałem z dystansu. Dobrze wykonywał rzuty wolne.
Kostek jest wychowankiem Lechii Dzierżoniów. W 1985 r został włączony do kadry pierwszego zespołu, z którym awansował do III ligi. Kolejne lata to wędrówka między III ligą a klasą międzyokręgową. W 1990 roku po trzecim już awansie do III ligi Kostek był najlepszym strzelcem drużyny. Wówczas to zaczęli nim się interesować działacze Śląska lecz do transferu jeszcze nie doszło. 2 lata później Lechia awansowała do II ligi a Kostek z 16 bramkami został królem strzelców III ligi. W wyższej klasie rozgrywkowej nadal spisywał się bardzo dobrze, strzelając wiele goli. W sezonie 1993/94 jego bramka na Oporowskiej doprowadziła do zaskakującego remisu Lechii ze Śląskiem. Dlatego też latem 1994 roku trener Świerk ściągnął Józka do Wrocławia. Początki nie były najlepsze – trudno było znaleźć miejsce dla Kostka obok Kudyby. Wkrótce jednak Kudyba doznał poważnej kontuzji i Kostek strzelał bramki jak na zawołanie. Na koniec sezonu Śląsk awansował do ekstraklasy (był to piąty awans Kostka wciągu 8 lat) a Kostek z 21 golami został królem strzelców II ligi. W następnym sezonie Śląsk utrzymał się przed spadkiem. Duża w tym zasługa Józka – strzelił 10 goli, grał bardzo dobrze a bramki z Legią i GKS były naprawdę piękne. Kolejne sezony to już jednak równia pochyła – spadek z I ligi, słabsza jesień 97 i powrót do Lechii Dzierżoniów, gdzie trenerem był Stanisław Świerk. Po pewnym czasie razem z tym trenerem przeszedł do grającego w okręgówce Drewbeka Kondratowice, gdzie zakończył karierę.
Józef Kostek strzelił 12 goli w I i 39 w II (22 dla Śląska).
źródło: opracowanie własne