Gdzie podział się Erik Exposito?
fot.: Marcin Folmer
Tytułowe pytanie zadają sobie wszyscy ludzie, będący blisko wrocławskiego klubu i pamiętający wyczyny hiszpańskiego napastnika z rundy jesiennej obecnego sezonu. Od początku ligowej wiosny najlepszy strzelec wrocławian dopasował się jednak swoim poziomem do mizerności całej drużyny. Co stało się z Hiszpanem?
Realiści spojrzą na wyjściową jedenastkę WKS-u i stwierdzą, że powód niewyraźnej gry napastnika z Półwyspu Iberyjskiego odjechał do Włoch. Nie będziemy oryginalni stwierdzając, że Mateusz Praszelik miał duży wkład w kreowaniu szans Erikowi, a obaj zawodnicy dobrze dogadywali się na murawie. Zastępcą dla “Praszela” miał okazać się Marcel Zylla, który z pozytywnej strony zaprezentował się na zimowym obozie przygotowawczym w Turcji. Tak się jednak nie stało, a wrocławianie m.in. przez zablokowanie snajperskie Exposito stracili rezon w grze do przodu. Ostatnia bramka z gry dla Śląska to przecież gol wyrównujący niezawodnego Adriana Łyszczarza w Łęcznej (1:1). A było to dokładnie miesiąc temu, 11 lutego...
PRZEWROTNY LOS
Rozważania o rozkojarzeniu podbramkowym Exposito należy zacząć oczywiście od momentu, w którym Hiszpan strzelił swojego ostatniego gola dla Śląska. Miało to miejsce na początku listopada, w zremisowanym starciu z Jagiellonią (2:2). Hiszpan po dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego jeszcze przed przerwą wpakował piłkę do siatki. Od tej chwili cisza na morzu – 584 minuty, 6 meczów niemocy i miotania się pod bramką rywali. Dwa ostatnie mecze poprzedniego roku to już totalny zjazd do bazy Hiszpana - żadnego, choćby niecelnego uderzenia na bramkę przeciwnika. Tu też warto przytoczyć statystykę, według której Exposito do zdobycia gola potrzebuje średnio 5,4 strzału, a jego bezpośredni udział w akcji bramkowej (asysta/gol) ma miejsce raz ma około 145 minut gry. Niedościgniony w tym ostatnim aspekcie jest oczywiście Adrian Łyszczarz (udział w akcji bramkowej raz na 57 minut).
Jesień rozbudziła apetyty na to, że w końcu na czele klasyfikacji strzelców zobaczymy kogoś w zielono-biało-czerwonych barwach. Erik już przebił personalny rekord goli w jednym sezonie ekstraklasy (9 bramek), ale nietrudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie problemy ze zdrowiem, brak wyjazdu snajpera na zimowy obóz do Turcji oraz pertraktacje transferowe z chińskim Changchun Yatai zakończone fiaskiem, koncentracja Hiszpana pozostałaby na wcześniejszym poziomie. Exposito w pewnym momencie sezonu utrzymywał się przecież na szczycie najlepszych snajperów ligi, a duży wpływ na taki stan rzeczy miały gole zza pola karnego, których ma najwięcej w całej stawce (4; wraz z Patrykiem Szyszem). Co ciekawe, do zdobycia 9 goli w tym sezonie wrocławski Zorro potrzebował zaledwie 19 celnych strzałów. Dla porównania: Fabian Piasecki oddał analogiczną liczbę celnych uderzeń na bramkę rywala, ale zdobył 3 gole mniej. Zobaczmy, jak wyglądały ostatnie mecze Erika.
POGUBIONY W GĄSZCZU
Niemałe było zdziwienie w narodzie, jak zobaczyliśmy charakterystyczną dziewiątkę na przedmeczowej grafice przed derbami z Zagłębiem. Exposito z marszu wskoczył do pierwszego składu i pokazał się z niezłej strony, strasząc chociażby uderzeniem z woleja z słusznej odległości oraz indywidualnym rajdem. W tamtym meczu, zakończonym bezbramkowym remisem, Hiszpan oddał 4 strzały, ale tylko jeden z nich był celny. Erik rozbijał się między obrońcami Miedziowych, ale nic z tego nie wynikało (wygrał zaledwie 30% pojedynków). Nie mówiąc już o wyodrębnieniu pojedynków na ziemi, których podjął najwięcej (11), a zwycięsko wyszedł z zaledwie 2. Nadzieją napawały 3 udane dryblingi (najwięcej po stronie Śląska). Ciągle jednak nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że jest to obraz Erika zagubionego, schodzącego niżej po piłkę, czasami nieco skołowanego przy braku dostarczyciela bezpośredniej piłki do niego.
Wizerunek ten podtrzymany został niestety w Warszawie, gdzie strzałów celnych po stronie Śląska nie było nam dane ujrzeć, chociaż w ostatnich minutach na boisku było 2 nominalnych napastników oprócz Exposito (Fabian Piasecki i Caye Quintana). Niestety, pomimo całkiem dobrego stosunku zdobytych goli do okazji, jakie miał Exposito (około 67%), Hiszpan nie potrafi odpowiednio nastawić swojego celownika w ostatnim czasie. Powinno być to martwiące, bowiem w ofensywie obecnie na próżno szukać liderów, którzy pociągnęliby zespół w tak dużym stopniu, jak potrafi zrobić to napastnik z hiszpańskiej wyspy. Przed meczem z Radomiakiem można jednak oczekiwać na przełamanie. We wrześniowym pojedynku tych drużyn to właśnie umiejętny lobik bohatera tekstu otworzył wynik na Mazowszu (1:1). Dodatkowy smaczek niedzielnej rywalizacji może nadać pojedynek Angielski vs Exposito. Polak ze śląskową przeszłością w tym sezonie zdobył już 11 goli (7 z rzutów karnych), czym zapewne podrażnił nieco Hiszpana. Czyżby przebudzenie największego skarbu wrocławian miało nastąpić w debiucie Piotra Tworka na ławce trenerskiej Śląska?
Pierwszy gwizdek meczu 25. kolejki ekstraklasy pomiędzy Śląskiem a Radomiakiem już w niedzielę, 13 marca, o godzinie 15:00.