Gikiewicz i Pietrasiak po meczu

Rafał Gikiewicz: Po cichu liczyłem, że zagram. Dwa mecze rozegrałem poprawnie. Trener wahał się do ostatniej chwili, ale fajnie, że po raz trzeci mi zaufał. Marian mój lekki oddech na plecach musiał już czuć od dawna, bo przecież potrafię bronić. Przydarzyła mu się kontuzja, tak jest w piłce, a ja z niej skorzystałem. Długo na to czekałem. Trzy punkty cieszą, zero z tyłu. Przyjemnie będzie wracać te nieszczęsne dziewięć godzin do Wrocławia. Trener rotuje składem i nikt nie może być pewny występu z Wisłą. Jestem jednak szczęśliwy we Wrocławiu i nie chcę stąd odchodzić. Mam długi kontrakt, zadomowiłem się. Media wyolbrzymiły moją poprzednią wypowiedź, która padła wówczas, gdy istniała możliwość, że w ogóle nie zostanę zgłoszony do rozgrywek.
Spędziłem w Białymstoku 2,5 roku, zaufali mi trenerzy Probierz i Jankowski, zdobyłem Puchar Polski. Poznałem tu żonę, przyszedł na świat mój syn, tego czasu w tym mieście z głowy nie wyrzucę. Mam dobre zdanie na temat Białegostoku i ludzi, których tu poznałem. To był sentymentalny powrót.
Dariusz Pietrasiak: Jestem tutaj pół roku i nie wiedziałem, że Śląsk nigdy w Białymstoku nie wygrał. Czuliśmy się jednak silni i wiedzieliśmy, że możemy zdobyć tutaj trzy punkty. W pierwszej połowie prowadziliśmy grę, Jagiellonia nie stwarzała sytuacji. Po przerwie cofnęliśmy się, ale wierzyliśmy w końcowy sukces, w strzelenie gola. Tak się stało i cieszymy się z tego. Nie myślimy o mrozie, wygraliśmy i szczęśliwi wracamy do Wrocławia.