Głos z klubu w sprawie wniosku policji

Wniosek policji do wojewody o wydanie decyzji zakazującej organizacji imprez masowych na stadionie Śląska zaskoczył przedstawicieli klubu, którzy nie otrzymali go do wiadomości. Na Oporowską wpłynęła za to informacja od wojewody o wszczęciu postępowania administracyjnego. Na razie jednak na Oporowskiej trwają normalne przygotowania do sobotniego meczu z GKS-em Bełchatów, choć o możliwości zamknięcia stadionu poinformowano przeciwnika, by fani GKS-u nie byli zaskoczeni, że nie obejrzą na żywo meczu.

Z ramienia klubu sytuację dla nas komentuje Michał Mazur, rzecznik prasowy klubu:


 

- Jest to trudna sytuacja, szczególnie biorąc pod uwagę atmosferę, jaka panuje ostatnio wokół kibiców piłki nożnej. O decyzji będziemy mogli porozmawiać dopiero jutro rano, ja mam nadzieję, że mimo wszystko decyzja Pana wojewody będzie korzystna dla kibiców Śląska Wrocław, którzy będą mogli zobaczyć mecz z GKS-em Bełchatów i nie zostaną ukarani za czyny kilku osób, które złamały prawo. Źle by się stało gdyby 8,5 tysiąca kibiców musiało cierpieć z tego powodu.

Wygląda na to, że punktem wyjściowym do obecnej sytuacji był wtorkowy mecz w Lubinie, ale jest to o tyle dziwne, bo sama policja po tym meczu mówiła, że były to najspokojniejsze derby w historii. W ostatnim czasie nasz stadion był najbezpieczniejszym w lidze i nie są to czcze słowa. Nawet ten wniosek policji, z którym miałem okazję się zapoznać dzięki uprzejmości dziennikarzy, którzy nam go dostarczyli, bo nie otrzymaliśmy go do wiadomości, pokazuje, że na stadionie Śląska Wrocław jest bezpiecznie. Niemal wszystkie zarzuty dotyczą wydarzeń w czasie meczów wyjazdowych, a tylko jeden odnosi się do sytuacji na spotkaniu przy Oporowskiej. Chodzi o poprzedni mecz z Zagłębiem, po którym rzeczywiście Śląsk został ukarany za wniesienie i odpalenie materiałów pirotechnicznych. Choć brzmi to bardzo poważnie, ale sytuacja ta była dość dziwna. Około 20 minut po zakończeniu spotkania rozległ się huk. Ciężko określić, czy miało to miejsce na stadionie, czy w jego okolicy, na przykład na działkach, czy też może te materiały zostały odpalone na sektorze kibiców przyjezdnych. Odwołaliśmy się od tej decyzji, ale nie zostało to uwzględnione. Z resztą sam fakt, że policja musiała się cofać o tyle miesięcy, żeby znaleźć jakieś nieprawidłowości dotyczące meczów na naszym stadionie, pokazuje, że na Oporowskiej jest bezpiecznie.

Z resztą sam stadion został przebudowany z uwzględnieniem postulatów policji i udzielamy policji wszelkiej pomocy o jaką proszą. Tym bardziej nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem zawartym w piśmie do wojewody, mówiącym, że klub nie robi nic w celu poprawy bezpieczeństwa, szczególnie w czasie meczów wyjazdowych. Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych daje klubom możliwość podejmowania działań, gdy jest się organizatorem takiej imprezy i nie daje instrumentów prawnych w czasie wyjazdów. Nie wiem zatem, co klub w obecnym stanie prawnym mógłby zrobić więcej.

Liczymy, że Pan wojewoda weźmie wszystkie za i przeciw i zdecyduje, że proponowana kara nie jest adekwatna do winy.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.