Godne powitanie sponsora. Śląsk - Polonia 2:0 (1:0)

Śląsk mimo problemów z zestawieniem defensywy pewnie i zasłużenie wygrał z Polonią Bytom i utrzymał się na pozycji wicelidera. Gospodarze stworzyli sporo sytuacji strzeleckich, wykorzystali tylko dwie. Cała drużyna Śląska rozegrała dobre spotkanie, a okrasą meczu było fantastyczne podanie Wielgusa do Ulatowskiego przy pierwszej bramce. Zawodnicy zadedykowali tą wiktorię niedawno zmarłemu ojcu Andrzeja Ignasiaka. Defensor Śląska mimo, że w sobotę uczestniczył w pogrzebie na kilka minut pojawił się na murawie.


 

Spotkanie poprzedziła minuta ciszy, a wrocławianie wystąpili tego dnia z czarnymi opaskami na rękach. Gospodarze od pierwszych minut zaatakowali, chcąc jak najszybciej zdobyć bramkę. Już w pierwszych minutach dużo pracy miał Suchański. W 12 minucie zza pola karnego uderzał Wielgus, który po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się w wyjściowej jedenastce. Z dystansu próbował strzelać także Rosiński i Ulatowski. W 25 minucie powinno być 1:0. Z głębi pola świetnie podawał Ulatowski, futbolówkę przejął Budka i wbiegł w pole karne, a następnie wycofał ją do Wielgusa. Ten strzelił, lecz nie trafił w bramkę. Chwilę później szczęścia próbował także Szewczyk, ale po jego uderzeniu piłka zamiast do bramki wyszła poza linię....boczną. Suchańskiego z rzutu wolnego próbował zaskoczyć także Dudek, ale i jemu zabrakło szczęścia. W 34 minucie bytomianie znów mieli dużo szczęścia. Z rzutu rożnego zagrał Rosiński, przed bramką piłkę trącił nogą Kowal, ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką. Śląsk nie zwalniał tempa i nacierał z pasją. W 41 minucie prostopadłe podanie od Ulatowskiego otrzymał Kowal, goście sygnalizowali pozycję spaloną, jednak milczał gwizdek sędziego Maurka (bardzo dobrze prowadził zawody). Gracz WKSu znalazł się sam na sam z bramkarzem, jednak tym razem zawiodła skuteczność najlepszego strzelca Śląska. Jednak dwie minuty później świetnym podaniem Ulatowskiego obsłużył Wielgus, a ten nie zwykł marnować takich okazji i gospodarze tuż przed przerwą objęli prowadzenie. Jeszcze przed gwizdkiem arbitra kończącym pierwszą połowę mogło być 2:0, jednak Wielgus został wzięty w polu karnym w kleszcze przez obrońcę i bramkarza Polonii.



Pierwsza połowa była emocjonująca, jednak głównie za sprawą gospodarzy. Gracze z Bytomia ustawieni defensywnie przyjechali do Wrocławia po remis, a po starcie gola musieli w przerwie skorygować plany taktyczne. Przez 45 minut podopieczni trenera Probierza nie stworzyli żadnej groźnej sytuacji pod bramką Śląska. Wystarczy odnotować fakt, że Radosław Janukiewicz miał tylko 3 razy piłkę w rękach w tej części gry. Wrocławianie zagrali agresywnie, byli waleczni, nie odstawiali nogi. Osiągnęli przewagę w środku pola, tym samym uniemożliwiając rywalom rozpoczęcie groźnych ataków. Kilka prób kontr Polonii było szybko przerywanych.



Goście nie mając wiele do stracenia rozpoczęli drugą połowę z animuszem. Bardziej ofensywne ustawienie spowodowało, że gra się wyrównała. W 50 minucie dobrą okazję zmarnował Błasiak, który strzelił wprost w Janukiewicza. W odpowiedzi uderzał Rosiński, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Przez następne minuty gra toczyła się głównie w środku pola, lecz okazało się, że był to czas gry gospodarze zbierali siły do decydującego uderzenia. W 64 minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Wielgus, jednak jego uderzenie na róg zdołał sparować Suchański. Z rzutu rożnego dośrodkował Budka, a piłkę głową uderzył Sztylka. Futbolówka odbiła się od słupka, dopadł do niej Kowal i głową skierował do siatki. Warto dodać, że napastnik Śląska właśnie miał być zmieniony i przed kornerem nawet arbiter techniczny trzymał tabliczki do zmiany w dłoniach, jednak trener Tarasiewicz zadecydował o odłożeniu zmiany i po raz kolejny okazało się, że ma on „trenereskiego nosa”. Gol ten zupełnie podłamał zespół Polonii. Tylko cud mógł sprawić, by drużyna, która do tej prawie nie zagroziła bramce Śląska, nagle miała zdobyć dwa gole. Widząc, że zespół WKSu ma zdecydowaną przewagę, trener Tarasiewicz mógł pozwolić sobie na wprowadzenie do gry Witkowskiego oraz Kamrowskiego, dla którego był to debiut w pierwszej drużynie Śląska. Szkoleniowiec Polonii wykorzystał limit zmian, jednak nowi gracze nie wnieśli wiele do gry bytomian.



Wszyscy zawodnicy Śląska zasłużyli na duże brawa, bowiem kibice znów zobaczyli zespół walczący, który dominował na boisku i narzucił rywalom swój styl gry. Mimo, że obrona była dość eksperymentalnie zestawiona, tego dnia defensywa spisywała się bardzo dobrze. Flejterski dobrze zaadaptował się do roli bocznego obrońcy. W końcu w wyjściowym składzie pojawił się Wielgus i był tego dnia bardzo aktywny. Czy dzięki temu występowi znów na stałe powróci do podstawowej jedenastki?



Śląsk Wrocław – Polonia Bytom 2:0 (1:0)

1:0 – Ulatowski (43’)

2:0 – Kowal (64’)



Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Sztylka, Rudolf, Szewczyk , Budka, Dudek (90' Ignasiak), Rosiński, Flejterski, Wielgus (82' Kamrowski), Ulatowski, Kowal (72' Witkowski).



Polonia Bytom: Suchański - Brehmer, Broniewicz, Jurczyk , Gacki, Grohlich , Jabłoński (75' Pajączkowski), Trzeciak, Wania (60' Smolec), Błasiak, Rybski (80' Rozmus).



Widzów: 5000



Sędzia: Piotr Maurek

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.