Golla wraca w wielkim stylu!

Golla wraca w wielkim stylu!

fot.:

Kibice Śląska mogą tylko gdybać, czy Śląsk do 10. kolejki nadal pozostałby niepokonany bez lidera linii defensywnej, jakim niewątpliwie jest Wojciech Golla. W sobotę środkowy obrońca powróci na teren klubu, w którym spędził młodzieńcze lata. Będzie to powrót nasycony nutką żalu i nieporozumienia. Droga, którą przebył stoper Śląska była drogą ogromnego poświecenia, determinacji i momentami nawet cierpienia.



 

Rozwijając temat, wychowanek Sparty Złotów początków kariery nie miał wcale usłanych różami, choć już na początku 2008 roku trafił do Lecha Poznań, czyli zespołu, który w tamtym czasie regularnie miał zagrzane miejsce w pierwszej trójce ekstraklasy. Sezon 2009/10 obfitował przecież w mistrzostwo Polski, zdobyte pod wodzą Jacka Zielińskiego i pamiętne występy w Lidze Europy przeciwko Juventusowi, Salzburgowi, Manchesterowi City i Bradze. Młodemu obrońcy nie dane było uczestniczyć jednak w tych wielkich wydarzeniach.

Niechciany w Lechu

Zespół po trenerze Zielińskim przejął Hiszpan Jose Maria Bakero, który także nie widział miejsca w kadrze pierwszej drużyny dla Wojciecha Golli. 18-latek 4 razy znalazł się na ławce Lecha w spotkaniach ligowych, jednak nigdy się z niej nie podniósł. Pozostawała mu gra w Młodej Ekstraklasie, gdzie zaliczał komplety minut. Sam zawodnik już po latach wspominał, że pozostanie w tamtym momencie w Lechu i przedłużenie umowy natychmiast wiązało się z wypożyczeniem i zamkniętą drogą powrotu na Bułgarską. Takiego losu charakterny defensor (występujący początkowo na pozycji defensywnego pomocnika) wolał uniknąć i przeniósł się do szczecińskiej Pogoni, gdzie po początkowym przeplataniu gry w pierwszym zespole z III-ligowymi rezerwami, zaczął być podstawowym graczem Portowców, często występując u boku takich zawodników jak Mateusz Matras czy Brazylijczyk Hernani.

Jego dobra postawa w ligowych spotkaniach została nagrodzona powołaniem do reprezentacji Polski na mecze z Norwegią i Mołdawią. Z tą drugą drużyną Golla rozegrał 68 minut w swoim narodowym debiucie.  Dalsze losy jego wędrówki to już wyjazd do Holandii 106 spotkań w barwach NEC Nijmegen, wtedy 6. drużyny holenderskiej ekstraklasy, gdzie kilkukrotnie wybierany był nawet do jedenastki kolejek i zdobył dla tego klubu aż 6 goli.

Powrót do Polski i podwójny pech

Los jednak sprawił, że Golla powrócił do kraju nad Wisłą, a konkretnie zawitał do stolicy Dolnego Śląska. W sezonie 2018/19 Golla udanie tworzył duet stoperów z Piotrem Celebanem, a momentami z inną klubową legendą, czyli Mariuszem Pawelcem. Grał wtedy od deski do deski, a udało mu się nawet zdobyć gola w wygranym meczu przeciwko Wiśle Kraków (2:1). Dograł tamtą kampanię do końca oraz rundę jesienną następnej i wtedy przyszło zimowe zgrupowanie na Cyprze…

Sobota, 25 stycznia 2020r. Wojciech Golla w ostatnim sparingu na tym zgrupowaniu upada na murawę po kontakcie z przeciwnikiem. Nie może sam zejść z boiska i widać, że bardzo cierpi. Diagnoza brzmi jak wyrok – uszkodzenie więzadeł krzyżowych przednich. Natychmiastowo obrońca wraca do Polski i zostaje poddany zabiegowi rekonstrukcji kolana. Sezon 2019/20 dla niego już się skończył. Przed Gollą był żmudny proces rehabilitacji i powolnego wdrażania w mikrocykl treningowy. Jakże szczęśliwi są kibice, kiedy widzą go w wyjściowej jedenastce z opaską kapitańską na starcie w ramach Pucharu Polski przeciwko ŁKS-owi Łódź (0:0; 3:6 po karnych). Golla wystąpił wtedy także od pierwszej do ostatniej minuty w pierwszych ośmiu meczach sezonu, ale wtedy przyszedł kolejny cios. Przed spotkaniem z Górnikiem (0:0) filar wrocławskiej obrony ponownie doznał zerwania więzadeł w tym samym kolanie. Powiedzieć, że 2020 rok był dla niego pechowy, to nic nie powiedzieć. Za niego do linii obrony wskoczył Mark Tamas, tworzący wtedy duet środkowych obrońców z Israelem Puerto.

Wojciech Golla is back

Tym bardziej cieszy powrót Wojciecha Golli do pełnej dyspozycji i znakomitej formy piłkarskiej od początku tegorocznej kampanii. Chociaż trzeba przyznać, że początek wcale nie był obiecujący, bo 29-latek w pierwszym meczu eliminacji do LKE z estońskim Paide (2:1) strzelił samobója i wlał nadzieje w serca gospodarzy na dobry wynik, podobnie jak w derbowym starciu z Zagłębiem (3:1), szczęśliwie zakończonym wysokim zwycięstwem wrocławian.

Później było już tylko lepiej, bo w dwumeczu z Araratem Erywań zanotował gola otwierającego pierwsze spotkanie (4:2) oraz asystę w rewanżu we Wrocławiu (3:3). Jacek Magiera stworzył z bohatera tego tekstu prawdziwego szefa obrony, który potrafił świetnie dowodzić obroną wrocławian chociażby w meczu z warszawską Legią (1:0), gdy według raportu InStat zanotował 4 na 5 udanych odbiorów czy w pojedynku z Piastem w Gliwicach (1:1), gdy wygrał 15 z 17 pojedynków.

Powrót na Bułgarską z pewnością będzie dla tego zawodnika wydarzeniem bardzo dużej wagi. Dotychczas Wojciech Golla przeciwko Kolejorzowi rozegrał 12 spotkań, z czego 6 wygrał lub przegrał i tyle samo zremisował. To co, w sobotę czas poprawić ten bilans? Pierwszy gwizdek meczu Lech Poznań – Śląsk Wrocław już 2 października, o godzinie 17:30.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.