Górnik Złotoryja - Śląsk II Wrocław 2:4 (0:2)

Mecz w Złotoryi nie rozpoczął się tak jak planowano o godzinie 14:00, lecz 40 minut później. W trakcie podróży zespół się bowiem autokar wiozący wrocławską drużynę i ekipa Śląska dotarła na stadion Górnika z dużym opóźnieniem. Kłopoty nie wpłynęły jednak negatywnie na piłkarzy WKS-u, którzy od pierwszych minut przejęli inicjatywę na boisku. Już w 7 minucie groźnie z dystansu strzelał Bogdan Gul, ale bramkarz gospodarzy był na posterunku. Piłkarzom Górnika z dużym trudem przychodziło przedzieranie się pod bramkę strzeżoną przez Wojciecha Kaczmarka.


 

W 17 minucie czujny golkiper wybiegiem przed pole karne uratował wrocławian przed startą gola. 7 minut później piłka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce. Obrońcy źle wybili futbolówkę, dopadł do niej Kamil Biliński, wbiegł w pole karne i silnym uderzeniem skierował ją do bramki. Zespół ze Złotoryi mimo straty gola nie zmienił stylu i nadal grał zachowawczo. Piłkarze WKS-u kontrolowali przebieg gry i przed przerwą po raz drugi zmusili do kapitulacji Łuniewskiego. Koronkową akcję wrocławian skutecznym strzałem zwieńczył Biliński. Napastnik Śląska rozgrywał dobre spotkanie i w pierwszej połowie mógł zdobyć hat-trick, jednak w 45 minucie będąc w dobrej pozycji nie trafił w piłkę. Podczas przerwy trener Tomasz Hryńczuk dokonał trzech zmian. Plac gry opuścili Rodrigo, Rosiński i Rudolf, a w ich miejsce pojawili się Madeja, Tarasiewicz i Pędzich. Wydawało się, że nic nie odbierze Śląskowi zwycięstwa, jednak nieoczekiwanie druga połowa dostarczyła sporo emocji. W 53 minucie na zaskakujący strzał z 25 metrów zdecydował się Małecki, ale bramkarz ostatkiem sił zdołał odbić futbolówkę. Chwilę później piłka wpadła do siatki po uderzeniu Madeji z dystansu, jednak wcześniej w starciu w polu karnym ucierpiał bramkarz Górnika i arbiter "odgwizdał" faul. Gospodarzy do walki poderwał kapitan Dariusz Wojtachnio. Po jego uderzeniu piłkę zmierzającą w "okienko" fantastyczną interwencją odbił Kaczmarek. Pomocnik ze Złotoryi był bliski trafienia do siatki w 65 minucie, jednak piłka po jego strzale z rzutu wolnego z 18 metrów nie zaskoczyła wrocławskiego bramkarza. Piłkarze Śląska nie skupiali się na bronieniu korzystnego rezultatu. Akcja ta rozpoczęła okres fantastycznego widowiska, kiedy sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Chwilę później po prostopadłym podaniu w polu karnym znalazł się Krzysztof Kaczmarek (dobry występ młodego gracza), minął jednego z defensorów, jednak kolejny zdołał wyłuskać mu piłkę. Minęło kilkadziesiąt sekund i akcja przeniosła się pod bramkę W. Kaczmarka. Błąd popełnił Tarasiewicz, który przegrał pojedynek z Kaliciakiem, a napastnik gospodarzy nie zmarnował okazji i zmniejszył straty. Bramka kontaktowa spowodowała, że piłkarze ze Złotoryi uwierzyli, że są w stanie powalczyć o korzystny rezultat. Chwilę po wznowieniu gry znów gorąco zrobiło się we wrocławskim polu karnym, jednak na szczęście arbiter dopatrzył się pozycji spalonej jednego z rywali. Piłkarze WKS-u szybko wznowili grę, furbolówka trafiła do Kowala, który został nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym przez bramkarza i sędzia bez wahania wskazał na punkt oddalony o 11 metrów od bramki. Pewnym egzekutorem "jedenastki" okazał się Jakub Małecki. Gospodarzy starta bramki nie zniechęciła do ataków i 7 minut później Kaczmarek po raz drugi musiał wyjmować piłkę z siatki. Z rzutu wolnego z 20 metrów skutecznie uderzył Wojtachnio i znów zrobiło się nerwowo. W 79 minucie zaspali obrońcy Śląska i niepilnowany Baliński uderzył głową z 5 metrów, na szczęście dla wrocławian niecelnie. Gra się zaostrzyła, arbiter coraz częściej wyciągał żółty kartonik, a w 82 Bogdan Kozłowski po raz drugi został w ten sposób napomniany i w konsekwencji po obejrzeniu czerwonej kartki musiał opuścić murawę. Trzy minuty później Kowal wyłożył piłkę Bilińskiemu, a ten po raz trzeci tego dnia trafił do siatki. Bramka ta podcięła gospodarzom skrzydła, którzy wyczekiwali już tylko na końcowy gwizdek. Piłkarze Śląska mogli wygrać wyżej, ale precyzji zabrakło Kowalowi, Małeckiemu oraz Madeji i to emocjonujące widowisko zakończyło się wynikiem 2:4.




Górnik Złotoryja - Śląsk II Wrocław 2:4 (0:2)


0:1 - Biliński 24'

0:2 - Biliński 43'

1:2 - Kaliciak 68'

1:3 - Małecki (k.) 70'

2:3 - Wojtachnio 77'

2:4 - Biliński 85'





Górnik: Łuniewski - Wolak, Kozlowski, Grubczyński, Krzesowiec (66' Kądzielski)- Kogut (34' Urbański), Wojtachnio, Chodacz (46' Terpiłowski), Horbacz - Baliński, Kaliciak.




Śląsk: Kaczmarek - Galuś, Socha, Rodrigo (46' Tarasiewicz), Rudolf (46' Pędzich)- Kaczmarek, Małecki, Rosiński (46' Madeja), Gul - Biliński (86' Wilusz), Kowal.

źródło: slaskwroclaw.pl

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.