Górnik/Zagłębie Wałbrzych - Śląsk II Wrocław 1:2 (1:1)
Na mecz w Wałbrzychu udała się kadra trenerska pierwszego zespołu, by przyjrzeć się grze testowanych Marcina Orłowskiego i Tomasza Jaworskiego. Trener Tarasiewicz do gry w rezerwach desygnował także bramkarza Wojciecha Kaczmarka i Kamila Bilińskiego. W związku z grą aż trzech napastników trener Urycz z konieczności zastosował taktykę 1-3-4-3. Wrocławianie tym samym grali ofensywnie i udało im się przejąć inicjatywę. Już w 7 minucie w polu karnym popychany był Jaworski, ale sędzia nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego.
Po chwili groźnie uderzył Tarasiewicz i bramkarz z trudem sparował futbolówkę. Kilka minut później dobrze grający tego dnia Tarasiewicz dośrodkował w pole karne, a centymetrów zabrakło Orłowskiemu i Jaworskiemu by sięgnąć piłki głową. Wrocławianie dyktowali warunki gry, gospodarze mieli problemy z przedarciem się pod bramkę Kaczmarka, który w pierwszych minutach interweniując na przedpolu piąstkując uderzył w głowę Wilka i arbiter równie dobrze jak rzut wolny dla Śląska, mógł podyktować rzut karny. Wrocławianie częściej utrzymywali się przy piłce, groźnie na bramkę uderzali także Pędzich i Orłowski.
Jednak w 30 minucie defensywa Śląska popełniła błąd. Chrobot głupio stracił piłkę, a szarżującego rywala nieprzepisowo powstrzymał Kaczmarek i sędzia wskazał na 11 metr. Podobnie jak w niedawnym spotkaniu na stadionie przy ul. Oporowskiej celnie uderzył Bubnowicz i gospodarze objęli prowadzenie. Bramka dodała gospodarzom skrzydeł i śmielej zaatakowali. Po rzucie rożnym groźnie uderzał Bubnowicz, na bramkę uderzał także Grzelak, ale piękną paradą popisał sięKaczmarek. Wrocławianie starali się odrobić starty przed przerwą. Najpierw groźnie strzelał Biliński, a po chwili piłka po uderzeniu Orłowskiego głową po rzucie rożnym poszybowała nad poprzeczką. Już w doliczonym czasie gry lewą stroną boiska popędził Struzik i dośrodkował w pole karne, a dobrze ustawiony Orłowski dopełnił formalności i tym samym wrocławianie zdobyli gola „do szatni”.
W drugiej połowie gra nie była już tak porywająca. Trener Urycz dał szansę gry zawodnikom z szerokiego składu i te roszady z pewnością wpłynęły na poziom gry. Na murawie pojawił się między innymi Krzysztof Szewczyk, który po długiej przerwie oswaja się z grą. W 60 minucie piłkarze Śląska nie wykorzystali doskonałej okazji do objęcia prowadzenia. Z lewej strony dośrodkował Pędzich, Orłowski strzelił głową, ale piłka odbiła się od słupka, bramkarza i wyszła w pole, dopadł do niej Biliński, ale także trafił tylko w słupek. Kilkanaście minut później piłka zatrzepotała jednak w siatce. Na zaskakujące uderzenie z 40 metrów zdecydował się Gawron i ku zaskoczeniu wszystkich, a zwłaszcza wałbrzyskiego golkipera, piłka wpadła do bramki. Wrocławianie nie mogliby cieszyć się jednak ze zwycięstwa, gdyby nie fatalne zachowanie Broszkowskiego tuż przed końcem meczu. Piłkę przed polem karnym stracił Woźniak, przejął ją wałbrzyszanin i popędził w stronę bramki, na szczęście dla WKS-u piłka po jego strzale przeleciała obok słupka.
Wrocławian trzeba jednak pochwalić za grę w defensywie, dobrze spisywało się trio: Galuś, Chrobot (prócz akcji, po której padł gol), Pędzich, poprawnie zagrali także Tarasiewicz, Struzik i Hajdamowicz, dobrą zmianę okraszoną piękną bramką dał Gawron. W środę wrocławianie zmierzą się w Oławie z MKS-em.
Górnik/Zagłębie Wałbrzych – Śląsk II Wrocław 1:2 (1:1)
Bramki: Bubnowicz 31’ (k.) – Orłowski 45’ +1, Gawron 74’.
Górnik/Zagłębie: Wodzyński (46’ Jaśkiewicz) – Grzelak, Przerwywacz, Bubnowicz, Smoczyk – Traczykowski, Broszkowski, Szyszka (66’ Kacprzak), Wilk (46’ Dziekan) – Moszyk, Sobczyk.
Śląsk II: Kaczmarek (59’ Trojan) – Galuś (46’ Gawron), Chrobot (60’ Galuś (81’ Kaźmierczak)), Pędzich (80’ Woźniak)– Tarasiewicz (82’ Pajączkowski), Wilusz (46’ Gul), Hajdamowicz (46’ Szewczyk), Struzik (66’ Błąkała)– Orłowski, Biliński (60’ Gajos), Jaworski.
źródło: fot. guardian
