Grad goli na Oporowskiej

Walka o pierwsze (wywalczone) zwycięstwo – to najważniejszy cel podopiecznych Łukasza Becelli w niedzielnym spotkaniu Śląska Młodej Ekstraklasy. Inną motywacją wrocławian może być chęć odegrania się na zawodnikach Widzewa po wczorajszej porażce seniorów. Młoda drużyna WKS-u została zasilona czterema graczami pierwszej drużyny: Wojciechem Kaczmarkiem, Antonim Łukasiewiczem, Krzysztofem Ulatowskim oraz Tadeuszem Sochą. Ten ostatni nie znalazł się jednak w wyjściowym składzie.


 

Piłkarze Śląska rozpoczęli ofensywnie. Już w drugiej minucie meczu Garyga groźnie wrzucił piłkę z prawej strony w pole karne, ale żaden wrocławianin nie zdołał przeciąć lotu piłki. Chwilę później akcję z lewej strony rozpoczął Mazepa, który podał do wbiegającego w pole karne Jakuba Więzika. Napastnik WKS-u mocnym uderzeniem pokonał Bartosza Kanieckiego i zdobył pierwszą bramkę w meczu. Spotkanie rozpoczęło się bardzo interesująco.

Już w 8. minucie doszło niemal do powtórki bramkowej sytuacji. Tym razem jednak Jakub Więzik nie zdołał oddać celnego strzału. W rewanżu doszło do pierwszej akcji gości, którą w ostatniej chwili przerwał Tomasz Mazepa. Dwie minuty później groźne uderzenie oddał z 20m Robert Kowalczyk ale Wojciech Kaczmarek zdołał chwycić piłkę.

Spotkanie toczyło się w przeciętnym tempie. Piłkarze obydwu klubów starali się długo utrzymywać przy piłce. Drugi kwadrans gry rozpoczął się ciekawą szarżą Pawła Garygi z prawej strony. Jego dośrodkowanie zakończyło się wybiciem piłki przez obrońców gości na rzut rożny. Dziesięć minut później po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne Widzewa bardzo niebezpieczną interwencją popisał się Bartkowski. Po jego wybiciu wydawało się, że futbolówka wpadnie do bramki Kanieckiego – ostatecznie jednak ominęła słupek z zewnętrznej strony bramki. Chwilę później groźnie uderzał z rzutu wolnego Zwoliński ale piłka po rykoszecie trafiła prosto w rękawice Kaczmarka.

Arbiter spotkania nie był zmuszany do częstego używania gwizdka. W 36. minucie musiał jednak pokazać żółtą kartkę Robertowi Kowalczykowi za faul na zawodniku Śląska. Ostatnią ciekawą akcją pierwszej połowy była kolejna szarża aktywnego Pawła Garygi, który po ominięciu Bartkowskiego wrzucił piłkę w pole karne ale żaden zawodnik Śląska nie zdołał oddać strzału na bramkę gości.

Łukasz Becella dokonał w przerwie dwóch zmian w zespole Śląska ME. Na boisku w zamian za Antoniego Łukasiewicza i Michała Nowaka pojawili się: Adrian Nowiński oraz Tadeusz socha.

Wrocławianie, podobnie jak I połowę, rozpoczęli drugą odsłonę meczu bardzo dobrze. Bardzo ładnym uderzeniem popisał się z 16m Paweł Garyga, który uderzył jednak prosto w bramkarza Widzewa. Bartosz Kaniecki wybił piłkę przed siebie – prosto przed nogi Jakuba Więzika, który niezwłocznie oddał strzał dający drugą bramkę w spotkaniu.

Zmuszony do zmiany szkoleniowiec Widzewa zdecydował się wprowadzić Damiana Knerę na miejsce Rafała Serwacińśkiego. Niestety już minutę później wprowadzony zawodnik zderzył się z obrońcą Śląska w wyniku czego doznał kontuzji uniemożliwiającej mu dalszą grę. W jego miejsce pojawił się Kamil Mazurkiewicz.

Jedną z najciekawszych akcji II połowy rozpoczął Krzysztof Ulatowski, który długim podaniem obsłużył znajdującego się na lewym skrzydle Jacka Bąka. Ten jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem piłki, a w ostateczności zdecydował się oddać strzał, który został zablokowany przez… Jakuba Więzika. Niewiele później w dobrej sytuacji znalazł się Tadeusz Socha. Obrońca WKS-u przyjął jednak piłkę stojąc tyłem do bramki i mimo małej odległości (2m) od niej nie był w stanie oddać strzału. Jego podanie do partnerów zakończyło się przejęciem futbolówki przez rywali.

Niestety w spotkaniu doszło do częściowego Deja vu nawiązującego do sobotniej porażki w Łodzi. W 72. minucie bramkę dla gości zdobył Sebastian Ceglarz. Wrocławianom zabrakło po tej stracie koncentracji, gdyż już po następnych dwóch minutach stracili kolejną bramkę. Po dośrodkowaniu Bartkowskiego gola dla gości zdobył Rzędzicki. Widzew był w natarciu. Po kolejnych dwóch minutach za próbę wymuszenia rzutu karnego został ukarany żółtą kartką Damian Ceglarz.

Ambitni wrocławianie chwilę później mieli świetną okazję na wyrównanie. Rajdem lewą stroną akcję rozpoczął Abramowicz, który podał do znajdującego się w polu karnym Więzika. Strzał napastnika WKS-u został jednak wybity przez bramkarza gości na rzut rożny. Była to ostatnia akcja dzisiejszego dwukrotnego strzelca, który został zastąpiony przez Miazgowskiego.

Tempo gry znacznie przyspieszyło, a gra stała się bardziej brutalna. Z powodu dyskusji z sędzią Krzysztof Ulatowski obejrzał skierowany jego stronę żółty kartonik. W 85. minucie kontrę Śląska skutecznie sfinalizował Tomasz Mazepa, który zdobył dla Śląska kolejną bramkę.

W ferworze walki kontuzji doznał Miazgowski, który został zmieniony przez Straszewskiego. Za faul na nowo wprowadzonym zawodniku WKS-u ukarany żółtą kartką został Damian Radowicz.

Gdy zapowiadało się, że wrocławianie zwycięstwo mają już w kieszeni w doliczonym czasie gry po zamieszaniu w polu karnym zdobył Sebastian Ceglarz. Przed końcowym gwizdkiem w dyskusję z sędzią wdał się jeszcze Krzysztof Ulatowski, który otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Młoda drużyna Śląska do swojego dorobku może dopisać 1pkt, dzięki czemu po 6. kolejkach posiada 6 oczek.

W ramach ciekawostki dodajmy, że na trybunach pojawił się Kamil Biliński – napastnik Śląska Wrocław, obecnie wypożyczony do Górnika Polkowice.

Śląsk Wrocław ME – Widzew Łódź ME 3:3 (1:0)
Więzik 4’, 50', Mazepa 85' - S. Ceglarz 72', 93' Rzędzicki 75'

Składy:
Śląsk ME: Kaczmarek – Bąk, Łukasiewicz (46’ Socha), Menzel, Abramowicz – Garyga, Michalski, Ulatowski, Nowak (46’ Nowiński) – Mazepa, Więzik (80’ Miazgowski)
Widzew ME: Kaniecki – Bartkowski, Kursa, Wlazło, Zawadzki – Serwaciński (58’ Knera (60’ Mazurkiewicz)), Radowicz, Zwoliński, D. Ceglarz - S. Ceglarz, Kowalczyk (66’ Rzędzicki)

Widzów: 150
Żółte kartki: Kowalczyk, D. Ceglarz, Radowicz – Ulatowski
Czerwone kartki: Ulatowski

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.