Granie bez strat też jest możliwe

Granie bez strat też jest możliwe

fot.:

Na taki moment Śląsk Wrocław czekał od dawna. Stabilna postawa w defensywie może napawać optymizmem przed ostatnimi meczami w 2020 roku.



 

Choć zespół Vitezslava Lavicki w poprzednich miesiącach zrobił wiele, by udowodnić kibicom, jak wielkim wyzwaniem jest zachowanie czystego konta, ostatnie występy przyniosły zdecydowaną poprawę. Matus Putnocky nie wyjmował piłki z siatki ani w poprzednim meczu z Górnikiem (0:0), ani kolejkę wcześniej z Jagiellonią (1:0).

Mini-seria wzbudza uwagę szczególnie w odniesieniu do występów na własnym boisku. Przez cały poprzedni sezon Śląskowi grającemu w roli gospodarza czyste konto udało się zachować tylko raz – w 30. kolejce z zatrważająco słabym ŁKS (4:0). Teraz wrocławianie nie stracili gola w dwóch kolejnych domowych meczach, a przecież na zero z tyłu zagrali też już na inaugurację ligi przeciwko Piastowi (2:0).

Defensywa Śląska podobnym osiągnięciem po raz ostatni mogła się pochwalić na przełomie sezonów 2018/2019 i 2019/2020. Wtedy zielono-biało-czerwoni nie stracili gola w trzech kolejnych meczach ligowych (dwóch na koniec poprzedniej edycji oraz na początek nowej).

By znaleźć podobną serię we Wrocławiu trzeba cofnąć się aż do początku 2019 roku. Wtedy Śląsk nie stracił żadnego gola w czterech pierwszych meczach po zimowej przerwie. Co ciekawe, to były jednocześnie pierwsze spotkania, w których nasz zespół na Stadionie Miejskim poprowadził trener Vitezslav Lavicka.

Przed pozostałymi w listopadzie wyjazdami do Gdańska i Bielska-Białej, pozostaje liczyć, że satysfakcjonującą postawę formacji obronnej z meczów domowych uda się przełożyć na obce stadiony. W tym roku Śląsk na wyjeździe wygrał zaledwie dwa razy, a czyste konto zachował tylko w pierwszym gościnnym występie, w połowie lutego w Szczecinie (0:0).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.