Gretarsson zaczyna pisać swą historię. Islandczyk odzyskany?

Gretarsson zaczyna pisać swą historię. Islandczyk odzyskany?

fot.:

Prekursorzy nigdy nie mają łatwo i tak było też w przypadku Daniela Leo Gretarssona – pierwszego piłkarza z Islandii w barwach Śląska Wrocław. Czy obrońca, który przyszedł do Wrocławia na początku tego roku, w końcu wyrośnie na lidera defensywy?



 

Na początku tego roku, na wieść o islandzkim obrońcy przychodzącym do Śląska z Championship w mojej głowie pojawił się dość stereotypowy obraz. Islandia – twardzi, niebojący się niczego potomkowie wikingów. Championship – najbardziej wymagająca pod względem fizycznym liga na świecie. Z takiej kombinacji musi wyjść przecież jakiś potężny defensor, "fizol" od którego będą odbijać się kolejni napastnicy w ekstraklasie. Daniel Gretarsson się w ten profil nie wpisuje – ma 185 centymetrów wzrostu i jest raczej wątłej postawy. To jednak nie było problemem.

Te zaczęły się, gdy w jego ekstraklasowym debiucie na karuzelę wziął go Kamil Wilczek. Śląsk przegrał z Piastem Gliwice 1:3, prezentując się w defensywie beznadziejnie. Umówmy się jednak, że wkomponowanie się w defensywę złożoną przez Jacka Magierę i wyjście z tego z twarzą nie było łatwym zadaniem. Gretarsson nie podołał. Potem przyszedł Piotr Tworek i dał Islandczykowi szansę w meczu z Wisłą Płock (2:1). To spotkanie wypadło już całkiem przyzwoicie, ba!, do niedzieli pozostawało to ostatnie zwycięstwo Śląska w ekstraklasie. Gretarsson przyczynił się do niego bezbłędną grą w obronie i na kolejny mecz ligowy z Lechem Poznań też wyszedł w pierwszym składzie. I znowu nie zawiódł, ale złamał żebro i w przerwie już musiał zostać w szatni. Grał dobrze i zostawił drużynę z wynikiem 0:0.

Niestety, kontuzja praktycznie wyłączyła go z gry do końca sezonu i nie był w stanie pomóc drużynie w walce o utrzymanie. Półtora dobrego występu przez pół roku sprawiło, że był to kolejny transfer Dariusza Sztylki, na który kibice zaczęli patrzeć podejrzliwie. Na szczęście obecny sezon na razie uspokaja wszystkich sceptyków. Obrona dowodzona przez Gretarssona, w meczu inaugurującym sezon przeciwko Zagłębiu Lubin, zagrała na zero z tyłu.

W niedzielę ta sztuka się nie udała, Pogoń strzeliła jedną bramkę, ale Gretarsson, który ponownie zagrał cały mecz, zdobył bramkę na 2:1. Gol ten ostatecznie zapewnił Śląskowi zwycięstwo nad faworyzowaną Pogonią Szczecin. Była to zarazem pierwsza bramka tego zawodnika w ekstraklasie.

„Kołyska” po mojej bramce była dla naszego fizjoterapeuty (Mateusza Bystryka – przyp.red), który niedawno został ojcem. Chciałem by on też miał swój moment „w świetle reflektorów”, codziennie mi pomaga, więc chciałem również dać mu trochę radości.

Powiedział nam po tym meczu 26-letni obrońca i chyba trudno o lepszy symbol tego, że jego historia w Śląsku zmierza aktualnie w dobrym kierunku – z kozetki w gabinecie fizjoterapeuty do dedykowania mu na murawie Stadionu Wrocław bramki na wagę zwycięstwa. Swoją drogą, cała sytuacja pokazuje też, że trener Djurdjevic skutecznie zbudował team-spirit w całym zespole.

Jakbyśmy jednak nie chcieli chwalić obrony Śląska za niedzielny mecz, trzeba wspomnieć, że w pierwszej połowie było sporo błędów, jeśli chodzi o jej ustawienie. To, że dzisiaj możemy cieszyć się z wygranej 2:1, zawdzięczamy nieudolnym finalizacjom akcji przez zawodników Pogoni oraz momentami bardzo ofiarnej grze defensorów Śląska. To drugie to też przyjemna odmiana po obrazkach z zeszłego sezonu.

W przerwie trener szybko przekazał nam wskazówki na podstawie analizy wideo. Zobaczyliśmy, że zawodnicy Pogoni w pierwszej połowie zbyt łatwo znajdowali sobie miejsce w strefach między formacjami. W drugiej połowie ustawiliśmy się wszyscy nieco głębiej, dzięki czemu zawęziliśmy kluczowe strefy boiska i byliśmy bardziej kompaktowi. To pozwoliło zamknąć Pogoni drogę do naszej bramki – w drugiej połowie meczu praktycznie nic sobie nie stworzyli - komentuje dalej Gretarsson. Następnie pytany, czy występ defensywy w drugiej połowie określiłby jako perfekcyjny, wciąż zachowuje spory dystans:

To wciąż nie jest nic dużego, cały czas pracujemy nad systemem, który jest dla nas nowy i jest tu potencjał do jeszcze lepszej gry. Współpraca między zawodnikami będzie wchodziła tylko na wyższy poziom.

Czy to właśnie od współpracy na linii Gretarsson – Poprawa będzie zależała jakość linii defensywnej Śląska Wrocław? Trener Djurdjevic od początku sezonu postawił na tę dwójkę i ci na razie potwierdzają, iż był to dobry wybór:

Konrad to dobry chłopak, ma dużo sił w nogach i dobrze mi się z nim współpracuje. Jestem od niego, nieco starszy, więc staram się podpowiadać swoim doświadczeniem. To dla mnie też nowa sytuacja, że jestem jednym z tych starszych w bloku obronnym, ale po prostu muszę pokazywać swoje doświadczenie i mam nadzieję, że koledzy też będą z tego korzystać. – kończy Gretarsson, który niedzielnym golem zapisał się na kartach historii, jako pierwszy strzelec bramki dla Śląska pochodzący z Islandii. 

Przed Śląskiem teraz dwa spotkania z beniaminkami ekstraklasy i świetna okazja do potwierdzenia dobrej formy na starcie sezonu. Za wcześnie na jakiekolwiek teorie o defensywnym monolicie, ale po wyczynach tej formacji z zeszłego sezonu, dwa ostatnie występy były jak miód na skołatane serce. Niech na tym fundamencie rośnie pewność siebie naszych obrońców i oglądających ich kibiców.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.