Grodzicki: Mamy na liście kilku trenerów
16.12.2024 (08:45) | Krzysztof Banasikfot.: Paweł Kot
To nie była leniwa i spokojna niedziela przy Oporowskiej. Po tym, jak już oficjalnie Michał Hetel przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Śląska, trwają poszukiwania nowego szkoleniowca. Rumieńców nabierają też decyzje personalne odnośnie piłkarzy.
Duet Michał Hetel i Marcin Dymkowski od początku w Śląsku miał być opcją tymczasową, ale nikt oficjalnie tego nie przyznawał. To nie byłoby motywujące dla piłkarzy, którzy mieli skupić się na pracy z bieżącym sztabem, a nie myśleć już o nowym.
- W czasie, kiedy zwolniony został trener Jacek Magiera, nie było na rynku szkoleniowca, którego widzielibyśmy w klubie. Wiedzieliśmy, że będziemy musieli poczekać do stycznia, nie chcieliśmy zadowolić się żadną opcją pośrednią
- mówi nam dyrektor sportowy WKS-u Rafał Grodzicki. O ile remis w Białymstoku dawał nadzieję, że Hetel da radę odmienić oblicze zespołu, o tyle kolejne spotkania pokazały, że problem w drużynie jest znacznie głębszy. Śląsk poniósł porażki z zespołami, które bezpośrednio rywalizują z nim o utrzymanie w Ekstraklasie, w dodatku dwie z trzech miały miejsce na własnym boisku – z Puszczą Niepołomice (0:1) i Radomiakiem Radom (1:2). Do tego przegrana w Gdańsku z borykającą się z ogromnymi problemami organizacyjnymi Lechią oraz odpadnięcie u siebie z Pucharu Polski po rzutach karnych z Piastem Gliwice… To wszystko brzmi jak najczarniejszy scenariusz, który niestety nie jest filmem, tylko prawdziwą historią wicemistrzów Polski.
Nowy rozdział tej opowieści pisać będzie już nowy trener i absolutnie nikogo ta decyzja nie dziwi. Jednocześnie nikt do Hetela pretensji nie ma – z tak zdemotywowanym, całkowicie pozbawionym pewności siebie zespołem nie poradziłby sobie chyba nawet Jurgen Klopp. Oczywiście pewne decyzje były dyskusyjne, jak choćby postawienie przeciwko Radomiakowi na Tomasza Loskę czy Jakuba Świerczoka, ale przecież to nie Hetel kazał swoim zawodnikom podawać pod nogi przeciwnika.
- Można powiedzieć, że zawiodłem, bo nie zrealizowaliśmy tego, co planowaliśmy. Czy podjąłbym się tego zadania jeszcze raz? Oczywiście, że tak
- mówił na konferencji prasowej. Wtedy jeszcze nikt nie był świadomy, że Śląsk poza stratą punktów w Ekstraklasie, stracił także bardzo poważnego kandydata na nowego trenera. Był nim Litwin Valdas Dambrauskas, doskonale znany Legii, która rywalizowała w Lidze Konferencji z jego Omonią Nikozja. Po porażce z warszawianami Dambrauskas stracił pracę i stał się głównym faworytem do objęcia sterów w Śląsku.
- Byliśmy z trenerem dogadani. Patrząc na jego CV - z naszej perspektywy wypracowaliśmy dobre warunki, które odpowiadały też trenerowi. Niestety po porażce z Radomiakiem odrzucił naszą propozycję
- informuje nas Grodzicki. Wcześniej sondowani byli również Tomasz Kaczmarek i Bartosch Gaul, ale ich misja uratowania Śląska przed degradacją również nie interesowała.
- Za nami bardzo pracowita niedziela, nie chcę podawać żadnych nazwisk, ale chciałbym uspokoić kibiców - mamy na liście 4-5 trenerów. Ten miesiąc, od kiedy jestem w Śląsku, nauczył mnie bardzo dużo o tej drużynie. Dzisiaj wiem więcej, dzisiaj mogę powiedzieć, że znam tę szatnię i wiem, jakiego trenera potrzebuje. Zależy nam na pozyskaniu szkoleniowca, który przede wszystkim odbuduje drużynę mentalnie
- zapowiada dyrektor sportowy. Piłkarze rozjechali się już na urlopy, Śląskowi nie spieszy się więc z decyzją.
- Wiemy i szanujemy to, że kibice chcieliby już znać nazwisko nowego szkoleniowca, ale wolimy nasze podejmowanie decyzji przedłużyć o kilka dni, żeby ostatecznie dokonać lepszego wyboru. Dzisiaj te kilka dni nie zrobią żadnej różnicy w przygotowaniach zespołu, który i tak zaczął urlop. Najgorsza byłaby teraz decyzja pod naciskiem, że już teraz musimy kogoś mieć
- twierdzi Grodzicki. Co ważne, nowy trener będzie mógł liczyć też na nieco przebudowaną kadrę. Według naszych informacji, Śląsk chciałby odsprzedać nawet pięciu piłkarzy, z którymi nie wiąże przyszłości, a kolejnych trzech młodych wypożyczyć. O Mateuszu Bartolewskim pisał już Bartosz Wieczorek z TVP Sport, nam udało się dowiedzieć, że prawdopodobnie nowego pracodawcy będzie musiał szukać także Jakub Świerczok. Co z transferami do klubu, bez których walka o utrzymanie byłaby jak lot na księżyc balonem?
- Prowadzimy zaawansowane rozmowy. Docelowo chcemy sprowadzić trzech zawodników, którzy będą wzmocnieniami i od razu będą mogli wejść do pierwszego składu. Chcemy pozyskać napastnika, środkowego pomocnika oraz bocznego obrońcę
- mówi Grodzicki, dla którego będzie to arcytrudne okienko transferowe. Nie dość, że w klubie jest zaledwie od miesiąca, nie dysponuje dużym budżetem, to w dodatku negocjacji nie ułatwia mu obecna pozycja Śląska. Wykaraskać się ze strefy spadkowej będzie wrocławianom bardzo ciężko – który zawodnik będzie chciał się mierzyć z takim wyzwaniem? I który trener? Wrocław czekamy, my czekamy.