Grodzisk Wielkopolski - dawka przypominająca
fot.: Paweł Kot
W poprzednim sezonie Grodzisk Wielkopolski okazał się kamieniem milowym w projekcie Puchary dla Śląska. Przypomnijmy sobie starcie Warta-Śląsk z poprzedniego sezonu w kontekście poniedziałkowego meczu, w którym trzy punkty też będą na wagę złota.
Był to dziewiąty dzień maja i przedostatnia kolejka sezonu 2020/21. Rewelacja sezonu, zajmująca przed tym meczem siódme miejsce w tabeli Warta Poznań podejmowała Śląsk Wrocław. Wrocławianie przed tym meczem zajmowali pozycję ósmą, tracąc jeden punkt do Warty i trzy do czwartego miejsca, o które toczyła się zażarta rywalizacja. Miejsce to premiowane było grą w eliminacjach do Ligi Konferencji.
Warunkiem pozostania w grze o puchary do ostatniej kolejki spotkań była dla Śląska wygrana w Grodzisku Wielkopolskim. Rozgrywany w pełnym, majowym słońcu mecz nie ułożył się jednak od początku po myśli kibiców Śląska. Podopieczni trenera Magiery schodzili na przerwę przegrywając 0:1. Bramkę dla Warty strzałem głową zdobył Nawrocki, dziś reprezentujący barwy Legii. Wykorzystał on długie wrzucenie piłki z autu.
Drugie 45 minut to było jednak prawdziwe show ekipy Magiery, podczas którego na wodzireja wyrósł Erik Exposito. Z uśmiechem można wrócić do naszej transmisji z tamtego meczu, gdy podczas przerwy zastanawialiśmy się wraz z kibicami na czacie, czy wobec niemocy w ataku nie byłoby dobrym rozwiązaniem zamienienie Exposito na Bergiera(sic!). Nic takiego na szczęście się nie stało, Hiszpan wyszedł na drugą połowę i w 59 minucie gry miał już na swoim koncie dwie bramki. Gdy w 82 minucie dołożył do tego asystę przy golu Picha na 3:1, czuliśmy, że nic złego nie może się już Śląskowi stać.
Warta złapała jeszcze kontakt na 2:3 w 90 minucie, ale ostatecznie takim wynikiem skończyło się to spotkanie. Taką wygraną Śląsk automatycznie wymusił na nas analizę szeregu scenariuszy, z których w ostatniej kolejce urzeczywistnił się ten najmniej prawdopodobny:
ŚLĄSK REMISUJE I WARTA WYGRYWA (PIAST, LECHIA PRZEGRYWAJĄ, ZAGŁĘBIE BEZ ZWYCIĘSTWA)
- Śląsk w pucharach dzięki lepszemu bilansowi dwumeczu z Wartą (2:1 i 3:2)
Drugie 45 minut w Grodzisku Wielkopolskim było więc pokazem świetnego futbolu, który utorował Śląskowi drogę do późniejszych spotkań na arenie międzynarodowej w Estonii, Armenii i Izraelu. Trener Magiera od początku wdrażał u w swoich podopiecznych myślenie, że gra w Ekstraklasie nie może być celem samym w sobie. Po domowym meczu z Hapoelem w tegorocznej kampanii pucharowej powiedział:
"Jest to lekcja dla zawodników, którzy doświadczają gry w europejskich pucharach i jako drużyna chcieliśmy dojść do fazy grupowej i żeby trwało to jak najdłużej, bo takiego rozwoju jak Europa, nie ma nigdzie. Polska ekstraklasa jest super i gramy, ale to, z jakimi przeciwnikami europejskimi jesteśmy w stanie się zmierzyć, to wartość dodana dla każdego zawodnika."
Nie była to narracja tymczasowa, bo jeszcze przed ostatnim meczem z Górnikiem Zabrze, trener wspominał na konferencji:
"Chcemy grać wyższym pressingiem, podejmować wiele pojedynków, ponieważ przygotowujemy się do czegoś więcej niż gra tylko na poziomie Ekstraklasy."
Otwarte deklarowanie takich ambicji przez trenera jest fajną rzeczą dla kibica Śląska, gorzej gdy słowa te rozjeżdżają się z tym, co widać na boisku. A tam Śląsk ostatnio wygląda blado. Do przerwy zimowej zostały dwa spotkania, na dwa spotkania przed końcem poprzedniego sezonu Śląsk wygrał w Grodzisku i zaszczepił w sobie przekonanie, że europejskie puchary to rzecz realna. Teraz, na dwa mecze przed przerwą zimową, kibicom i zawodnikom Śląska przyda się przypominająca dawka dobrego i skutecznego futbolu, by wizja gry o czołowe lokaty nie roztopiła się wraz z pierwszym śniegiem.