Historia pewnego pogromu

Historia pewnego pogromu

fot.:

Ekstraklasowa kariera trenera Jacka Magiery jest krótka, jednak obfitująca w mecze godne zapamiętania. Przed niedzielną rywalizacją Śląska w Gliwicach przypominamy niezwykły przebieg jedynego dotychczasowego spotkania opiekuna zielono-biało-czerwonych przy Okrzei.



 

Objęcie Legii Warszawa przez Jacka Magierę w rundzie jesiennej sezonu 2016/2017 podziałało na ówczesnego mistrza Polski niczym kojący balsam. Po tygodniach rozczarowań pod wodzą Albańczyka Besnika Hasiego, z którymi nijak nie korespondował pierwszy od dekad awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, nagle okazało się, że Legia na arenie międzynarodowej jednak nie musi być pośmiewiskiem, a i na krajowym podwórku stać ją na zdecydowanie lepszą grę niż w pierwszych tygodniach sezonu. Na początku grudnia 2016 roku Legia Magiery miała za sobą już słynne 3:3 z Realem, 4:8 z Borussią czy 4:0 na Stadionie Wrocław po trzech golach w ciągu pierwszych siedmiu minut. W ostatnim wyjazdowym spotkaniu przed zimową przerwą mistrz Polski grał przeciwko Piastowi, a tamten mecz do niedzieli będzie jedynym ligowym starciem Jacka Magiery przy Okrzei.

Niezapowiadane lanie

Pierwsza połowa spotkania w Gliwicach zupełnie nie zapowiadała lania, z jakim tamtego dnia musiał zmierzyć się Piast. Owszem, Legia prowadziła do przerwy 2:0 po bramkach Miroslava Radovicia i Nemanji Nikolicia, jednak przede wszystkim w pełni wykorzystywała swoje atuty będąc przy tym niezwykle efektywna. Drużynie trenera Radoslava Latala nie można było zarzucić braku walki czy przegrania meczu w głowach już przed pierwszym gwizdkiem, wyrachowanie zespołu z Łazienkowskiej z każdą kolejną minutą skutecznie odbierało jednak wiarę w odwrócenie wyniku gliwiczanom. Po przerwie dublety skompletowali Radović oraz Nikolić, a swojego gola dołożył także Vadis Odjidja-Ofoe i w 81. minucie ekipa Jacka Magiery prowadziła przy Okrzei już 5:0. Rozmiary kompromitującej wpadki w doliczonym czasie zmniejszył piękny gol z dystansu obecnego piłkarza Rakowa Częstochowa Igora Sapały.

Fornalik zmienił wszystko

Obecny szkoleniowiec Śląska w jedynym dotychczasowym meczu o ligowe punkty na stadionie w Gliwicach przeżył jeden z piękniejszych wieczorów wciąż rozpoczynającej się kariery. Co ciekawe, równie efektowna, choć już mniej skuteczna jego Legia była również w drugim i do dzisiaj ostatnim meczu Magiery z Piastem w sierpniu 2017 roku przy Łazienkowskiej. Wówczas Legia pewnie wygrała 3:1, a bilans dwóch zwycięstw i ośmiu zdobytych bramek może napawać optymizmem przed nadchodzącą wyprawą Śląska do Gliwic. Patent? Na pierwszy rzut oka. Z drugiej strony należy pamiętać, że w żadnym z tych spotkań na ławce niebiesko-czerwonych nie było jeszcze Waldemara Fornalika, którego czteroletnia kadencja wywróciła do góry nogami wszystkie wcześniejsze gliwickie porządki. Początek meczu 5. kolejki ekstraklasy Piast – Śląsk na stadionie przy Okrzei zaplanowano na niedzielę o godzinie 15:00.

Piast Gliwice 1:5 (0:2) Legia Warszawa

Bramki: Sapała 90+2' - Radović 32', 73', Nikolić 45+1, 79', Odjidja-Ofoe 81'

Piast: Szmatuła - Mokwa, Sedlar (61' Gotal), Pietrowski, Hebert, Moskwik - Badía (80' Sapała), Murawski, Korun, Zivec - Jankowski (73' Barisić)

Legia: Malarz - Broź, Rzeźniczak, Pazdan, Hlousek - Radović, Kopczyński, Moulin, Odjidja-Ofoe (82' Kucharczyk), Hamalainen (64' Kazaiszwili) - Nikolić (82' Michalak)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.