Historia z walkowerami
Weryfikacja wyników przy zielonym stoliku nie jest przyjemną sprawą dla prawdziwych kibiców bez względu na to, kto w ten sposób wygrywa. Niestety w ostatnich kilkunastu latach ten proceder nasilił się, choć powody zmiany wyniku bywają bardzo różnorodne. Oto krótka historia walkowerów w meczach Śląska. Zaczęło się już w pierwszym sezonie w dziejach WKS-u. W derbach inaugurujących rundę wiosenną 1948 Pionier przegrał ze Ślęzą (1:3), ale rezultat został zmieniony na 3:0 dla IKS-u. Z kolei na koniec rozgrywek „Wojskowi” mieli zmierzyć się z OMTUR-em Wałbrzych, ale rywale zrezygnowali z występu oddając grę walkowerem.
Również w następnym rozgrywkach nie brakowało decyzji działaczy dotyczących wyników. W 1. kolejce Śląsk ograł na Tarnogaju tamtejszy Gaz-CPN (później wchłonięty przez Burzę) 2:1. Komplet punktów został jednak przyznany przeciwnikowi. Odwrotnie było na wiosnę po klęsce WKS-u na boisku Bielawianki (1:5). Tym razem wrocławianie mogli sobie dopisać 3 oczka.
Do kuriozalnej sytuacji doszło jeszcze w tej samej rundzie. Drużyna Pioniera nie przystąpiła do pojedynku z Nysą Kłodzko. Początkowo kłodzczanie otrzymali walkowera, ale później wyznaczono nowy termin. Odwołanie umotywowano tym, że „klub był w stanie reorganizacji”. Po połączaniu z Podchorążakiem wrocławianie wystąpili jako Legia i... pokonali Nysę (3:2). W kolejnych sezonach Śląsk zdobył kilka punktów dzięki temu, że rywal nie stawił się na mecz (Włókniarz Wałbrzych, AZS Wrocław, Victoria Świebodzice). Od drugiej połowy lat 50-tych walkowery stały się rzadkością.
Następnym zweryfikowanym spotkaniem był pierwszoligowy bój z Wisłą Kraków wiosną 1993 r. Został on przedwcześnie zakończony przez arbitra, który najpierw ukarał 2 piłkarzy Śląska czerwonymi kartkami, a następnie odgwizdał koniec po awanturach na trybunach. Wisła prowadziła w tym momencie 2:0.
Aż 4 gry nie odbyły się w sezonie 1996/97. WKS zyskał 3 punkty po wycofaniu się Sokoła Tychy, a na 3 kolejki przez końcem rozgrywek, po utracie szans na utrzymanie się w ekstraklasie wrocławscy działacze podjęli decyzję o wycofaniu klubu.
W późniejszych latach nie rozegrano meczów Pucharu Polski pomiędzy Śląskiem a Stomilem Olsztyn po degradacji obu zespołów z II ligi w 2003 r. oraz 2 lata później z Czarnymi Laskowice, które nie uzyskały zgody policji na zorganizowanie tej potyczki.
W tym samym sezonie wtargnięcie widzów na murawę stadionu przy ul. Oporowskiej w 90. minucie konfrontacji z Polonią Słubice było przyczyną walkowera dla gości. Śląsk już świętował awans na zaplecze ekstraklasy, zaś słubiczanie zachowali trzecioligowy byt dzięki tym 3 punktom.
Wiosną 2006 r. mimo bezbramkowego remisu w Sosnowcu z Zagłębiem WKS pozostał bez zdobyczy. Przyczyną było wystawienie nieuprawnionego do gry z uwagi na nadmiar żółtych kartek Artura Bugaja. Tego punktu zabrakło podopiecznym Ryszarda Tarasiewicza do barażów.