Ignasiak i trenerzy mówią po meczu
A. Ignasiak: - To nie na tej zasadzie, nie ma żadnej rehabilitacji, wszyscy przegrywamy, wszyscy wygrywamy. Wcześniej przegrała drużyna, dzisiaj wygrała drużyna.
Ale dzisiaj Andrzej Ignasiak strzelił dwie bramki.
- Ale ostatnio straciłem, ale ja mówię wygrywamy wszyscy ,przegrywamy wszyscy.
Były już takie mecze z dwoma strzelonymi bramkami?
- Oj nie pamiętam.
Ile pan metrów ciągnął przy tej drugiej bramce?
- Od naszej szesnastki myślę. Udało się dobiec do końca.
Trener Tarasiewicz ćwiczył z wami takie sprinty?
- Nie, to tak samo wyszło. Klasyczny kontratak.
Może trener powinien pana przesunąć gdzieś tak bardziej pod bramkę rywali ,skoro pan tak dużo goli strzela?
- Ja wcale nie strzelam dużo. Cieszymy się z tego, że są trzy punkty, to jest najważniejsze, a kto strzela to już drugorzędna sprawa.
Romuald Szukiełowicz (trener Motobi): - Jak zobaczyłem dzisiaj Ryśka na stadionie, to od razu powiało wielką piłką, co sprawdziło. Od razu widać, że ten zespół, mówię o Śląsku, jakoś zaczął mądrze taktycznie grac. Długo był w posiadaniu piłki, potrafił wyprowadzić atak, skontrować, prostopadłym podaniem spowodować zagrożenie. Bramki troszeczkę strzelili za łatwo. Natomiast jeśli chodzi o mój zespół to pocieszam się, że więcej nie zagramy takiego meczu, w którym tyle piłek oddamy przeciwnikowi niewymuszonych. Błędów było za dużo, za nerwowo graliśmy, niektórzy chłopcy są emocjonalnie zwiani z tym klubem i chcieli coś udowadniać, sobie, czy nie wiem komu, czy niesłusznie odeszli, czy może grają w innej drużynie i nie wyglądało to najlepiej. Natomiast nie mogę im odmówić chęci, próby podjęcia walki, ale dla mnie był to mecz za spokojny. Za spokojnie żeśmy grali, żeby przegrać 0:3. Jeżeli się przegrywa takim wynikiem, trzeba grać, moim zdaniem, bardziej agresywnie, bardziej walecznie. Tym bardziej, że zdajemy sobie sprawę, że suma indywidualnych umiejętności zawodników Śląska jest zdecydowanie wyższa od moich zawodników i czymś to trzeba po prostu nadrabiać. Mam nadzieję, że tym meczem Śląsk rozpocznie długą serię wygranych meczów, czego im życzę.
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska): - Chciałem podziękować trenerowi za ten optymizm. Mecz dzisiejszy nas zmusił do zwycięstwa, bo uważam, że mecze jeżeli chce się grać, czy utrzymanie, czy o wejście, to powinno się wygrywać wszystkie mecze u siebie. Na nieszczęście dzisiaj zrobiliśmy to kosztem drużyny prowadzonej przez mojego byłego trenera. Uważam, że Motobi nie będzie mieć takich problemów w przyszłości, bo znając trenera jestem przekonany, że poustawia to i przez swój charakter będzie emanował wolą zwycięstwa i walki. Także, uważam ,ze to był wypadek przy pracy, jeśli chodzi o przeciwnika. Jeżeli chodzi o zespół Śląska chciałem pogratulować zawodnikom. Na pewno ten tydzień dał mi więcej czasu do pracy. Tak, jak mówiłem po meczu w Jastrzębiu, że ja nie zwalam na to, że ja byłem tylko w czwartek i piątek. Ja znam dużo trenerów, którzy mówili, że to, że tamto, że jak wygrywali to dzięki nim, a jak przegrywali to inni. Zwycięstwo cieszy, trzeba je potwierdzić za tydzień, za dwa tygodnie. Jedno co mnie osobiście cieszy, że nawet to co ja im faktycznie powiedziałem przed meczem i później w przerwie, nawet zawodnicy którzy wchodzili, to byli pełnowartościowymi zawodnikami, którzy dobrze wprowadzili się do zespołu. Wiadomo, że zawsze jest wejście rezerwowego w trudnych momentach. Mieliśmy te trudne momenty, przeczekaliśmy je i później znowu graliśmy swój futbol. Dzisiaj staraliśmy się to robić.
źródło: własne
