Jak działa efekt nowej miotły w Śląsku?
fot.: Paweł Kot
Wiosenna zmiana szkoleniowca ma uratować sezon wrocławian i pozwolić powalczyć im o finisz w górnej połowie tabeli. Piotr Tworek chce dać impuls po tygodniach marazmu, a jak pokazuje historia, roszada w drugiej części sezonu często się opłacała.
Jeśli weźmiemy pod uwagę siedmiu poprzednich zmian szkoleniowców w Śląsku, okaże się, że wpuszczenie świeżej krwi do szatni wrocławian zazwyczaj okazywało się dobrym rozwiązaniem. Dlaczego akurat tyle? Bo właśnie siedmiu ostatnich trenerów wrocławian było zatrudnianych w rundzie rewanżowej. Czasu do końca sezonu pozostawało coraz mniej, pozytywne zmiany były oczekiwane natychmiast, a margines cierpliwości kibiców był niewielki. Wypisz, wymaluj obecna sytuacja Piotra Tworka. Jego poprzednicy z zadania wywiązywali się lepiej niż poprawnie. Jacek Magiera dwanaście miesięcy temu rozpędził się tak bardzo, że niespodziewanie dojechał do europejskich pucharów, a Vitezslav Lavicka w drugiej części sezonu 2018/2019 bez większych kłopotów wypracował utrzymanie.
DŁUGOTERMINOWY RUMAK
Krótkoterminowy, liczony w trzech meczach, efekt nowej miotły w ostatnim czasie najlepszy był w przypadku Romualda Szukiełowicza. Doświadczony szkoleniowiec w grudniu 2015 roku wygrał pierwsze dwa spotkania po przejęciu drużyny od Tadeusza Pawłowskiego, a w premierowym występie ligowej wiosny dołożył trzecie zwycięstwo z rzędu. 3 mecze – 9 punktów, robi wrażenie. Sęk jednak w tym, że to były jedyne wygrane Szukiełowicza na ławce wrocławian, a po tym cztery kolejne mecze zakończył bez choćby jednego triumfu i stracił pracę przy Oporowskiej. Mniej efektowny, ale za to zdecydowanie bardziej długoterminowo udany początek pracy w Śląsku, miał następca Szukiełowicza Mariusz Rumak. On co prawda wygrał tylko jeden z trzech premierowych meczów na ławce wrocławian, jednak biorąc pod uwagę już pierwszych szesnaście meczów, potknął się tylko raz. Dzięki temu jego zawodnicy nie tylko spokojnie zapewnili sobie utrzymanie wiosną 2016 roku, ale też nieźle weszli w nowy sezon.
KAPITAŁ TWORKA
Całkiem solidne wyniki w pierwszych trzech meczach na ławce Śląska notował także zwolniony przed Magierą Vitezslav Lavicka. Prowadzeni przez Czecha wrocławianie zanotowali dwa zwycięstwa do zera na własnym boisku i porażkę bez zdobytej bramki na wyjeździe. W tym przypadku idealna okazała się zatem wróżba „jaki początek, taka cała kadencja”, wszak domowy patent oraz ciężary poza Wrocławiem były charakterystyczne dla całego okresu pracy Lavicki w klubie z Oporowskiej. Istotną wskazówką, w którym kierunku pójdzie praca Piotra Tworka w Śląsku będzie przebieg piątkowego spotkania z Lechem Poznań. Istotnego nie tylko dlatego, że wypada po jedynej w rundzie wiosennej przerwie na kadrę, ale również ze względu na niezły początek pracy nowego szkoleniowca. Cztery punkty w dwóch meczach to kapitał, jednak walczący o mistrzostwo Polski Kolejorz z pewnością nie zakłada potknięcia na Pilczycach. Dość powiedzieć, że po raz ostatni we Wrocławiu przegrał we wrześniu 2017 roku.
PIERWSZE TRZY MECZE SIEDMIU OSTATNICH TRENERÓW ŚLĄSKA:
- Tadeusz Pawłowski Cracovia 1:0, Legia 1:1, Zagłębie Lubin 2:2
- Romuald Szukiełowicz Górnik Łęczna 2:1, Podbeskidzie 1:0, Wisła Kraków 1:0
- Mariusz Rumak Korona 2:2, Ruch 0:0, Lech 1:0
- Jan Urban Wisła Płock 1:1, Wisła Kraków 1:0, Ruch 0:2
- Tadeusz Pawłowski Górnik Zabrze 1:1, Lech 1:2, Sandecja 0:0
- Vitezslav Lavicka Zagłębie Sosnowiec 2:0, Wisła Kraków 0:1, Zagłębie Lubin 2:0
- Jacek Magiera Jagiellonia 1:0, Lechia 1:1, Górnik Zabrze 1:1