Jak piłkarze Śląska zwolnili Piotra Stokowca
fot.: Paweł Kot
Ostatnia rywalizacja ze Śląskiem we Wrocławiu w roli trenera Zagłębia nie może się dobrze kojarzyć Piotrowi Stokowcowi. Nowy-stary szkoleniowiec Miedziowych ponad cztery lata temu na Pilczycach poniósł jedną z najbardziej bolesnych porażek w dotychczasowej karierze.
Rozgrywane 26 listopada 2017 roku derby Dolnego Śląska zapowiadały się jako niezwykłe już przed pierwszym gwizdkiem. Prowadzeni przez Jana Urbana wrocławianie po obiecującym początku sezonu naznaczonym serią bez porażki oraz domowymi zwycięstwami z Legią (2:1) czy Lechem (2:0), mieli za sobą dwie porażki po 0:3 w Kielcach i Poznaniu, a w dodatku zmagali się z potężnymi problemami kadrowymi. Przygotowania do derbów szkoleniowcowi Śląska utrudniały nie tylko kontuzje, ale i liczne pauzy kartkowe, z którymi jego zespół wrócił ze stolicy Wielkopolski. Zestawienia zielono-biało-czerwonych nie można było wtedy określić inaczej niż mianem eksperymentalnego – Urban zdecydował się na ustawienie 3-5-2, a szansę na środku defensywy obok Piotra Celebana i Igorsa Tarasovsa otrzymał debiutujący od pierwszej minuty 19-latek Konrad Poprawa.
PAWŁOWSKI NIE OBUDZIŁ
Zagłębie Piotra Stokowca również nie miało za sobą udanych tygodni, bo w czterech wcześniejszych meczach zainkasowało zaledwie dwa punkty. Pomimo tego, to lubinianie byli uznawani za zdecydowanego faworyta derbowej potyczki, szybko okazało się jednak, że przedmeczowe przewidywania nie mają odzwierciedlenia w tym, co oglądamy na boisku. Bardzo pewnie między słupkami spisywał się debiutujący w lidze w barwach Śląska Jakub Słowik, a co istotne, gra gospodarzy nie koncentrowała się jedynie na defensywie. Osłabieni zielono-biało-czerwoni walczyli jak równy z równym z lokalnym rywalem, a Piotr Stokowiec starał się obudzić swój zespół zmianami, wprowadzając na końcowe fragmenty meczu Bartłomieja Pawłowskiego czy Adama Buksę. Bezskutecznie.
REWANŻ ZA JESIEŃ
Znakomitą szansę na przechylenie szali na korzyść lubinian w 90. minucie zmarnował jeszcze Arkadiusz Woźniak, a chwilę później ostatnia akcja derbów przesądziła o niespodziewanym zwycięstwie Śląska! Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę zgrał wprowadzony chwilę wcześniej debiutant Mathieu Scalet, który tylko absencjom zawdzięczał tego dnia obecność w kadrze meczowej. Do jego podania tuż przed linią bramkową dopadł Piotr Celeban i pokonał Martina Polacka, dzięki czemu wrocławianie wygrali 1:0. Śląsk w najlepszy możliwy sposób zrewanżował się rywalowi zza miedzy za porażkę w pierwszej rundzie poniesioną w Lubinie w identycznych okolicznościach, a Piotr Stokowiec nazajutrz stracił pracę w Zagłębiu. Kiedy w rundzie jesiennej obecnego sezonu przyjechał do Wrocławia jako trener Lechii… to jego zespół uratował remis 1:1 w piątej minucie doliczonego czasu gry, a pytany przez nas na pomeczowej konferencji uśmiechał się, że nie traktuje tego jak rewanżu za szalone derby z listopada 2017 roku.
Śląsk Wrocław 1:0 (0:0) Zagłębie Lubin
Celeban 90+5'
Śląsk Wrocław: Słowik - Celeban, Poprawa, Tarasovs - Madej (90' Scalet), Riera, Srnić (80' Łyszczarz), Vacek, Pich - Piech, Robak
Zagłębie Lubin: Polacek - Guldan, Kopacz, Balić - Czerwiński, Matuszczyk, Kubicki, Jagiełło (74' Buksa), Woźniak - Tuszyński (89' Tosik), Świerczok (69' Pawłowski)
Żółte kartki: Celeban - Kopacz, Balić, Jagiełło
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 10 057