Jak Śląsk zakończył sen Radomiaka

Jak Śląsk zakończył sen Radomiaka

fot.: radomiak.pl

Bieżący sezon jest dopiero drugim w dziejach dla radomskiego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Blisko czterdzieści lat temu niewiele brakowało, by historia Radomiaka potoczyła się zupełnie inaczej, ale na przeszkodzie stanął przegrany mecz we Wrocławiu.



 

Latem 1984 roku nie znalazłby się chyba śmiałek, który obserwując start sezonu w wykonaniu absolutnego beniaminka z Radomia przewidziałby tak przykry finał. Radomiak dwa pierwsze mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej wygrał bez straty gola (3:0 u siebie z Bałtykiem Gdynia i 1:0 na wyjeździe z ŁKS), a w 3. kolejce dołożył jeszcze remis 1:1 z Zagłębiem Sosnowiec przed własną publicznością. Szybko okazało się jednak, że elita dla drużyny ze stolicy ówczesnego województwa radomskiego stanowi większe wyzwanie niż można było przypuszczać, a kolejne tygodnie naznaczone zostały już serią mniej udanych spotkań.

Wspólne problemy

Radomiak starał się co prawda trzymać w środku stawki, a ostatnią kolejkę roku zakończył nawet na wysokim 5. miejscu, wiosną na premierowy komplet punktów musiał poczekać jednak aż do połowy kwietnia i wówczas stało się jasne, że utrzymanie będzie dla niego szczytem marzeń. Terminarz rundy rewanżowej radomian ze Śląskiem skojarzył w przedostatniej kolejce sezonu we Wrocławiu, a akurat zielono-biało-czerwoni w sezonie 1984/1985 również nie mieli zbyt wielu powodów do zadowolenia. Dość powiedzieć, że przed zaplanowaną na 19 czerwca konfrontacją w stolicy Dolnego Śląska oba zespoły plasowały się tuż nad strefą spadkową z zaledwie punktem przewagi nad dwoma ostatnimi miejscami.

Pierwszy raz w strefie spadkowej

W meczu 29. kolejki wspierani dopingiem 10 tysięcy kibiców wrocławianie wygrali 2:0 po bramkach Romualda Kujawy oraz Dariusza Marciniaka i nie tylko przypieczętowali swoje utrzymanie, ale zdecydowanie skomplikowali sytuację ówczesnego beniaminka. Radomiak na spotkanie przed końcem rozgrywek po raz pierwszy w sezonie wylądował w strefie oznaczającą degradację, a kilka dni później nie pomogło mu nawet rozgromienie Górnika Wałbrzych 5:1 na własnym boisku. W korespondencyjnym pojedynku o przetrwanie skuteczniejszy okazał się bowiem Bałtyk, który ograł w Krakowie Wisłę 3:2 i przesądził o losie radomian. Gdy 23 czerwca 1985 roku Radomiak z beniaminka stawał się spadkowiczem, pewnie nikt nie przypuszczałby, że nieobecność tego klubu w ekstraklasie potrwa aż 36 lat.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.