Jak wzmacniali się beniaminkowie na Ekstraklasę?
fot.: Dawid Kokolski
Śląsk przed powrotem do Ekstraklasy, czeka ciężkie wyzwanie polegające na skompletowaniu swojej kadry. Dyrektor sportowy klubu - Rafał Grodzicki, zapowiedział już, że nie chce wydać w wakacje ani złotówki, celując w sprowadzenie zawodników, których umowy wygasają w czerwcu. Jak wyglądały zbrojenia innych beniaminków i czy istnieje recepta na letnie okienko?
Naturalnie tutaj pojawia się pytanie, czy beniaminek Ekstraklasy jest w stanie skusić na tyle wartościowych zawodników, aby móc poważnie myśleć o utrzymaniu w elicie? Kiedy spojrzymy na beniaminków z ostatniego sezonu, tylko jeden z nich nie znalazł się na końcu sezonu w strefie spadkowej. Mowa o Wiśle Płock, która po awansie z baraży, ściągnęła do klubu 10 piłkarzy. Najciekawszym transferem było sprowadzenie Marcina Kamińskiego, który przyszedł do klubu bez zapłacenia za niego kwoty odstępnego. Godnym uwagi było również przyjście Rafała Leszczyńskiego ze Śląska Wrocław. Obaj byli ważnymi elementami układanki w Płocku, a Leszczyński pomimo odejścia z drużyny, która spadła z ligi, pokazał że nadal jest gwarantem jakości między słupkami.
Dwa sezony temu w Ekstraklasie utrzymali się wszyscy beniaminkowie. Rozmiar kadry każdej z tych drużyn na start sezonu to było 30 piłkarzy. Największy wzrost wartości zaliczył GKS Katowice. Bilans wartości zawodników, przychodzących i odchodzących, wyniósł, według transfermarkt, ok. 2,5 miliony euro na plus. Klub z Katowic ściągnął kilku piłkarzy za darmo, jednak były to uzupełnienia z I ligi. Za gotówkę GieKSa ściągnęła Bartosza Nowaka z Rakowa, Alana Czerwińskiego z Lecha i Lukasa Klemenza z Górnika Łęczna. Każdy z nich miał duży wkład w świetny wynik drużyny na koniec sezonu.
Podobnie to wyglądało w Lublinie, kiedy Motor wydał pieniądze na takich piłkarzy jak Cristopher Simon, Marek Bartos i Ivan Brkić. Najlepiej z tej trójki wypadł transfer Marka Bartosa, ale jeśli chcemy szukać kluczowych wzmocnień, musimy zajrzeć na listę zawodników, którzy przyszli do Motoru za darmo. Klub pozyskał Sergiego Sampera, czy Kaana Cailskanera, a ten drugi był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Motorowców.
Ciekawą statystyką jest również to, że odkąd z Ekstraklasy spadają 3 drużyny, tylko raz najlepszy wynik wśród beniaminków uzyskał mistrz 1. ligi. W sezonie 2021/22 7. miejsce zajął Radomiak Radom. Drugim przypadkiem kiedy mistrz I ligi utrzymał się w elicie jest wynik Lechii Gdańsk sprzed dwóch sezonów, Gdańszczanie zajęli wtedy 14. miejsce, będąc najgorszym beniaminkiem w lidze.
Jak radzili sobie beniaminkowie w Ekstraklasie, odkąd spadają z niej 3 drużyny? | 1. miejsce w I lidze | 2. miejsce w I lidze | Zwycięstwo w barażach |
Sezon 2025/26 | 17. miejsce | 18. miejsce | 8. miejsce |
Sezon 2024/25 | 14. miejsce | 8. miejsce | 7. miejsce |
Sezon 2023/24 | 18. miejsce | 17. miejsce | 12. miejsce |
Sezon 2022/23 | 18. miejsce | 12. miejsce | 13. miejsce |
Sezon 2021/22 | 7. miejsce | 16. miejsce | 18. miejsce |
Statystyka ta jednak nie ma znaczenia sama w sobie, bez nadania jej odpowiedniego kontekstu. Może na przykład wskazać na to, że utrzymanie nie jest uwarunkowane awansem z najwyższej pozycji, a ruchami poczynionymi podczas letniego okienka. Już czwarty rok z rzędu w elicie utrzymała się drużyna, która awansowała do niej z baraży, a trzeci rok z rzędu osiągnęła najlepszy wynik w lidze spośród beniaminków. Były to między innymi wspomniany wcześniej Motor i Wisła Płock, a także wcześniej Puszcza Niepołomice.
Kiedy spojrzymy na drużyny które wygrywały I ligę, widzimy jednak, że nawet ściągnięcie dużej ilości zawodników nie musi być rozwiązaniem. ŁKS awansujący do elity w 2023 roku, pomimo ściągnięcia aż 12 zawodników, nie dał rady się utrzymać w lidze. Zajmując ostatnią pozycję w tabeli, klub z Łodzi stracił 14 punktów do bezpiecznego miejsca.
Podobnie wyglądało to w Gdyni, kiedy rok temu Arka uzbroiła się w 11 nowych zawodników. Do pewnego momentu mogło się wydawać, że aktywność na rynku się opłaci. Arkowcy pierwszy raz w strefie spadkowej pojawili się dopiero w 22 kolejce. Udało im się wydostać do bezpiecznej strefy już w następnym tygodniu, jednak po 27. kolejce już z niej nie wyszli, spadając tym samym z Ekstraklasy.
Nie należy więc wierzyć, że istnieje jedna odpowiednia ścieżka do skompletowania kadry na przyszły sezon. Jej szerokość będzie miała znaczenie, ale nie mniejsze od tego, ilu ze sprowadzonych piłkarzy będzie mogło od początku wprowadzić świeżość i jakość w wyjściowej jedenastce.
Warto chociażby zwrócić uwagę na transfery Ba i Mokrzyckiego, których siłą nie było poszerzenie kadry, a wprowadzenie jakości na konkretnych pozycjach. Z pewnością jednak nie można liczyć na to, że dobre transfery z I-ligowej zimy, będą miały kluczowe znaczenie w Ekstraklasie.
