Jakim składem na Cracovię?

Jakim składem na Cracovię?

fot.:

W niedzielę pod naporem Legii poddała się Twierdza Wrocław. Miejsce, w którym podopieczni Lavicki regularnie punktowali. Tego samego nie można powiedzieć o wyjazdach w delegację. Czy skład, który przegrał na własnym stadionie może wygrać na wyjeździe?



 

Ideą tego cyklu jest pokazanie, jaki skład na mecz wybrałby autor tekstu. Nie jest to zgadywanie lub prezentowanie, jaki skład wytypuje trener Vitezslav Lavicka.

Jakie zestawienie personalne na Cracovię?

Śląsk nie był faworytem w meczu z Legią. Mimo, że zielono-biało-czerwoni przegrali, pozostawili po sobie całkiem niezłe wrażenie. Skład zaproponowany przez trenera obronił się. Nie widzę więc powodu, by przy Kałuży wybiegała inna jedenastka. Właściwie jedyna wątpliwości dotyczyła tego czy postawić na Puerto. A tego konsekwencją były wybór innego młodzieżowca niż Bejger.

 

Bramkarz: Matus Putnocky. Właściwie nie interweniował przy golu dla Legii. Czy mógł zachować się lepiej? Moim zdaniem nie. Skuteczną obronę utrudnił mu Bejger.

Prawa obrona: Guillermo Cotugno. Poradził sobie, a trzeba pamiętać, że po jego stronie biegał Mladenović. Urugwajczyk był widoczny na obu połowach boiska. To zwiastuje zwyżkę formy piłkarskiej i chyba co ważniejsze, fizycznej.

Środek obrony: Łukasz Bejger, Mark Tamas. Presja pojedynku z mistrzem Polski przygniotła Bejgera. Po obiecującym meczu z Pogonią, tym razem przytrafił się zdecydowanie słabszy występ. Nie skreśla to jednak młodego Polaka. Utrzyma miejsce w składzie, chociażby na fakt, że Puerto miał kilkutygodniową przerwę. Do łask wrócił również Tamas, a wraz z nim solidność. Ale taka, która nie rzuca się oczy.

Lewa obrona: Dino Stiglec. Może czuć się winny przy utracie bramki dla Legii. Nie zdążył w obronie. Kolejny raz. Fakt, że trafił na szybkiego Wszołka nie powinna być usprawiedliwieniem. Oczywiście, że zagra w Krakowie.

Defensywni pomocnicy: Mathieu Scalet, Patryk Janasik. Nie zwykłem chwalić trenera za personalne decyzje. Nie dlatego, że mam z tym problem. Dlatego, że udanych wyborów zwyczajnie brakowało. Tym razem jednak opiekun WKS-u trafił idealnie. Potrzeba okazała się matką dla Scaleta i Janasika. Scalet potwierdził, że jest sercem i płucami obecnego Śląska. Janasik, którego nie znaliśmy z gry na pozycji 6 poradził sobie co najmniej dobrze. Obaj nie gwarantują kreatywności w rozegraniu ataku pozycyjnego. Gwarantują natomiast niemal gwarancję zabiegania środkowej linii przeciwnika.

Prawe skrzydło: Lubambo Musonda. Wielokrotnie krytykowany. Swoimi występami nie zachęcał do kolejnego oglądania meczów Zambijczyka w wyjściowym składzie. Na ten moment trudno mi jednak wyobrazić sobie pierwszą jedenastkę bez Musondy. Po kontuzji nie ma śladu. Nic nie stracił na dynamice, a mam wrażenie, że pojawiła się szczypta kreatywności i zwolnienia. Akurat wtedy kiedy drużyna tego potrzebuje.

Ofensywny pomocnik: Robert Pich. Słowak zawodził od początku roku. Przesunięty ze skrzydła na 10 odnalazł się. W meczu z Legią by aktywny, jako jeden z nielicznych nie bał się oddać strzału na bramkę Artura Boruca. W Krakowie za plecami będzie miał dwóch biegających młodych zawodników. To powinno uwolnić go w grze ofensywnej.

Lewe skrzydło: Bartłomiej Pawłowski. Liczyłem na to, że po słabym początku roku zacznie notować zwyżkę formy. Nic podobnego. Zawodzi. Jeszcze przed meczem z Legią pisałem, że jest pewniakiem do miejsca w składzie. Dzisiaj mam co do tego ogromne wątpliwości.

Napastnik: Erik Exposito. Pewnym było, że nie powtórzy meczu z Pogonią. Zagrał tak, jak można się było spodziewać. Należy się też spodziewać, że w Pasami będzie zdecydowanie lepiej. Śląsk powinien mieć częściej piłkę na połowie przeciwnika, a schodzący do środka skrzydłowi powinni dać odpowiednie wsparcie.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.